{"id":239,"date":"2017-01-16T22:51:06","date_gmt":"2017-01-16T22:51:06","guid":{"rendered":"http:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/?page_id=239"},"modified":"2017-07-09T23:44:07","modified_gmt":"2017-07-09T23:44:07","slug":"dyptyk-angielski-hanny-malewskiej-sir-tomasz-more-odmawia-i-koniec-cranmera-za-pewne-rzeczy-trzeba-placic-pelna-cene","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/?page_id=239","title":{"rendered":"\u201eZa pewne rzeczy trzeba p\u0142aci\u0107 pe\u0142n\u0105 cen\u0119.\u201d &#8211; Dyptyk angielski Hanny Malewskiej Sir Tomasz More odmawia i Koniec Cranmera."},"content":{"rendered":"<p style=\"text-align: center;\"><em>Hubert Pi\u0119tka<\/em><\/p>\n<h4 style=\"text-align: center;\"><strong>\u201eZa pewne rzeczy trzeba p\u0142aci\u0107 pe\u0142n\u0105 cen\u0119.\u201d<\/strong><\/h4>\n<h4 style=\"text-align: center;\"><strong>&#8211; dyptyk angielski Hanny Malewskiej<\/strong><\/h4>\n<h4 style=\"text-align: center;\"><strong><em>Sir Tomasz More<\/em> <em>odmawia<\/em> i\u00a0<em>Koniec Cranmera.<\/em><\/strong><\/h4>\n<h4 style=\"text-align: center;\"><strong>\u00a0<\/strong><\/h4>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Wst\u0119p<\/strong><\/p>\n<p>Opowiadania Hanny Malewskiej z tomiku <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em> dotycz\u0105 w pewnej mierze Boga, ale nie tylko. Szeroki jest nurt zagadnie\u0144 pisarskich tej autorki. Pisarka pisze na pewno o Bogu z perspektywy katolicyzmu. Jednak\u017ce B\u00f3g nie jest jedynym wyk\u0142adnikiem opowiada\u0144 Hanny Malewskiej, i chocia\u017c ta nale\u017cy do nurtu tak zwanych pisarzy religijnych, to otwiera si\u0119 i na inne rzeczywisto\u015bci, cho\u0107by historyczn\u0105, czy psychologiczn\u0105 \u017cycia cz\u0142owieka. Dlatego kr\u0105g zagadnie\u0144 wok\u00f3\u0142 opowiada\u0144 H. Malewskiej mo\u017cna rozwin\u0105\u0107 do\u00a0historii, \u015bmierci, po prostu bycia cz\u0142owieka jako takiego i jego psychologii, czy te\u017c w gruncie rzeczy szeroko rozumianej \u2013 mi\u0142o\u015bci. Opowiadania dotycz\u0105 tak\u017ce uniwersali\u00f3w, kt\u00f3re s\u0105 wa\u017cne dla ka\u017cdego, tak zwanych fundament\u00f3w naszej natury: dobra, pi\u0119kna, mi\u0142o\u015bci i prawdy.<\/p>\n<p>W naszej rozprawie skupimy si\u0119 na dw\u00f3ch opowiadaniach pisarki: <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em> oraz <em>Koniec Cranmera<\/em>. Utwory te stanowi\u0105 ca\u0142o\u015bci wzajemnie si\u0119 dope\u0142niaj\u0105ce i\u00a0przenikaj\u0105ce, dlatego zosta\u0142y potraktowane jako dyptyk literacki. Naszym zadaniem b\u0119dzie pokazania tych wsp\u00f3\u0142istotno\u015bci. Jednak\u017ce zanim to,\u00a0przyjrzymy si\u0119 tym opowiadaniom okre\u015blaj\u0105c ich funkcjonowanie samodzielne. Chcemy dotkn\u0105\u0107 zagadnie\u0144 dla tych utwor\u00f3w najbardziej \u017cywotnych, dlatego tok naszej interpretacji wyznacza\u0107 b\u0119dzie analiza psychologiczna g\u0142\u00f3wnych bohater\u00f3w opowiada\u0144. Naszym zadaniem, podobnie zreszt\u0105 jak autorki, b\u0119dzie jak najpe\u0142niejsze zrozumienie bohater\u00f3w opowiada\u0144 i w efekcie cz\u0142owieka jako takiego, jakim jest.<\/p>\n<p>Po jednostkowej analizie ka\u017cdego opowiadania dyptyku i zachowania ich g\u0142\u00f3wnych bohater\u00f3w przyst\u0105pimy do wykazania paraleli mi\u0119dzy tymi opowiadaniami w kontek\u015bcie g\u0142\u00f3wnych postaci, element\u00f3w \u015bwiata przedstawionego (wsp\u00f3\u0142okre\u015blaj\u0105ce si\u0119 obrazy nieba i piek\u0142a, czy przebaczenia i oskar\u017cenia wobec nadchodz\u0105cej \u015bmierci), historii (miejsca i czasu akcji). Wreszcie przedstawiona zostanie analiza warstwy j\u0119zykowej utwor\u00f3w i wnioski epistemologiczne, spuentowane cytatem, \u017ce: \u201eZa pewne rzeczy trzeba p\u0142aci\u0107 pe\u0142n\u0105 cen\u0119.\u201d \u2013 czyli, \u017ce s\u0105 warto\u015bci, kt\u00f3re wymagaj\u0105 czasem najwi\u0119kszych po\u015bwi\u0119ce\u0144, i to jest g\u0142\u00f3wne &#8211; wydaje si\u0119 \u2013 przes\u0142anie tych dw\u00f3ch opowiada\u0144, kt\u00f3re cho\u0107 osobno m\u00f3wi\u0105 niejako jednym g\u0142osem.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<ol>\n<li style=\"text-align: center;\"><strong><em>Sir Tomasz More odmawia<\/em><\/strong><\/li>\n<\/ol>\n<p>Opowiadanie <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em> ukazuje przede wszystkim posta\u0107\u00a0\u00a0 \u2013\u00a0znanego sk\u0105din\u0105d \u2013 \u015bwi\u0119tego, jego ostatni\u0105 drog\u0119 \u201edojrzewania\u201d do m\u0119cze\u0144skiej \u015bmierci. Andrzej Sulikowski nazywa g\u0142\u00f3wnego bohatera m\u0119\u017cem ewangelicznym<a href=\"#_ftn1\" name=\"_ftnref1\">[1]<\/a>. Znakomicie charakteryzuje to Tomasza More\u2019a jako cz\u0142owieka g\u0142\u0119boko zakorzenionego w Pi\u015bmie \u015awi\u0119tym i oddanego Chrystusowi. Co o g\u0142\u00f3wnej postaci wiemy z opowiadania? Fakty biograficzne, s\u0105 nieco ubogie i poznajemy je w trakcie lektury. Tomasz More by\u0142 eks-kanclerzem, 25 lat spe\u0142ni\u0142 na s\u0142u\u017cbie trybunalskiej i\u00a0poselskiej. Kiedy\u015b by\u0142 najbardziej po\u017c\u0105danym i umi\u0142owanym przez kr\u00f3la Henryka VIII cz\u0142owiekiem. Nast\u0119pnie sprzeciwi\u0142 si\u0119 uznaniu kr\u00f3la za g\u0142ow\u0119 Ko\u015bcio\u0142a Angielskiego i nie z\u0142o\u017cy\u0142 przysi\u0119gi znosz\u0105cej prymat papie\u017ca nad wsp\u00f3lnot\u0105 wiernych w Anglii. Znalaz\u0142 si\u0119 przez to w wi\u0119zieniu i poni\u00f3s\u0142 \u015bmier\u0107 m\u0119cze\u0144sk\u0105 w\u00a0imi\u0119 wierno\u015bci w\u0142asnemu sumieniu.<\/p>\n<p>Spr\u00f3bujmy prze\u015bledzi\u0107 ostatni\u0105 drog\u0119 g\u0142\u00f3wnego bohatera, kt\u00f3r\u0105 ukazuje Hanna Malewska w swoim opowiadaniu. Tak\u0105 prac\u0119 podj\u0119li wcze\u015bniej inni<a href=\"#_ftn2\" name=\"_ftnref2\">[2]<\/a>. W naszej skupimy si\u0119 g\u0142\u00f3wnie na rekonstrukcji psychologicznej postaci More\u2019a. Przyjrzymy si\u0119 jego \u201egospodarce wewn\u0119trznej\u201d<a href=\"#_ftn3\" name=\"_ftnref3\">[3]<\/a>: przede wszystkim uczuciom i my\u015blom. Postaramy si\u0119 by\u0107 blisko tekstu. Tok naszej analizie nadawa\u0107 b\u0119d\u0105 cytaty z\u00a0opowiadania, kt\u00f3re nast\u0119pnie poddamy interpretacji. Opowiadanie roboczo postanawiamy podzieli\u0107 na trzy cz\u0119\u015bci (takie dzia\u0142anie, na autonomicznym przecie\u017c tek\u015bcie, decydujemy si\u0119 podj\u0105\u0107 dla wi\u0119kszej jasno\u015bci naszej pracy), mianowicie s\u0105 to: \u201eSpotkanie z c\u00f3rk\u0105\u201d, \u201eSamotne rozmy\u015blania\u201d, \u201eRozmowa z Cranmerem\u201d.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Spotkanie z c\u00f3rk\u0105<\/strong><\/p>\n<p>Pierwsz\u0105 scen\u0119 opowiadania stanowi spotkanie Tomasza z c\u00f3rk\u0105 Meg w\u00a0wi\u0119zieniu, w Tower. Id\u0105c za uwagami wst\u0119pnymi prze\u015bled\u017amy prze\u017cycia bohatera, analizuj\u0105c wa\u017cniejsze miejsca w tek\u015bcie.<\/p>\n<p>Tomasz powiada do Meg:<\/p>\n<p>(\u2026) nie rady poet\u00f3w ani filozof\u00f3w, no, rozumiesz wespr\u0105 cz\u0142owieka. <em>Rebus in arduis<\/em>. Na\u00a0jakiej\u015b \u015bliskiej \u015bcie\u017cce w g\u00f3rach. \u2013 Wiem\u2026 Tylko B\u00f3g! \u2013 A i Pan B\u00f3g nie obieca\u0142 \u017cadnemu chrze\u015bcijaninowi na \u015bwiecie \u201eumys\u0142u niezachwianego\u201d. (6)<a href=\"#_ftn4\" name=\"_ftnref4\">[4]<\/a><\/p>\n<p>W\u00a0 tym\u00a0 fragmencie\u00a0 przejawiaj\u0105\u00a0 si\u0119\u00a0 dwa\u00a0 uczucia\u00a0 Tomasza:\u00a0 l\u0119k i nadzieja. Boi\u00a0si\u0119 on zachwiania, tego \u017ce si\u0119 cofnie z raz obranej drogi, ale jednocze\u015bnie posiada prze\u015bwiadczenie, \u017ce w najtrudniejszych chwilach \u017cycia tylko B\u00f3g mo\u017ce wesprze\u0107 cz\u0142owieka, chocia\u017c nie ma na to stuprocentowej gwarancji. W\u0142a\u015bnie brak tej\u00a0pewno\u015bci w obliczu odczuwanej przez niego w\u0142asnej ma\u0142o\u015bci jest trudnym do\u015bwiadczeniem. Najbardziej chyba jednak emanuje ze s\u0142\u00f3w eks-kanclerza niewiara we w\u0142asne si\u0142y. Ze zw\u0105tpieniem w siebie More b\u0119dzie boryka\u0142 si\u0119 bardzo d\u0142ugo.<\/p>\n<p>S\u0142owa Meg do Tomasza: \u201ePowiedzia\u0142e\u015b Willowi, ojcze, po pierwszej komisji: Rad jestem, \u017ce tak daleko zaszed\u0142em z tymi panami, \u017ce bez wielkiego wstydu nie\u00a0b\u0119d\u0119 si\u0119 m\u00f3g\u0142 cofn\u0105\u0107.\u201d(6) Argumentem, kt\u00f3ry trzyma More\u2019a na raz obranej drodze, pomimo zw\u0105tpienia w siebie, jest r\u00f3wnie\u017c to, \u017ce zej\u015bcie z tej \u015bcie\u017cki jest\u00a0r\u00f3wnoznaczne z wielkim wstydem. Jest to wizja bardzo \u201eludzkiego\u201d m\u0119\u017ca ewangelicznego, a samo liczenie na \u0142ask\u0119 Bo\u017c\u0105 odchodzi na plan dalszy. Eks-kanclerz ma \u015bwiadomo\u015b\u0107 prawo\u015bci swojej postawy i zale\u017cy mu na dobrej s\u0142awie, nawet je\u015bli postrzeganej tylko w\u0142asnymi oczyma. Zej\u015bcie z drogi, kt\u00f3r\u0105 obra\u0142 nie\u00a0pozwoli\u0142oby mu spojrze\u0107 sobie w twarz. Wierno\u015b\u0107 sumieniu dla More\u2019a jest\u00a0r\u00f3wnoznaczna z w\u0142a\u015bciwym \u201esamopoczuciem\u201d moralnym.<\/p>\n<p>Jednocze\u015bnie Tomasz m\u00f3wi do Meg: \u201e(\u2026) Pan wy\u015bwiadczy\u0142 mi t\u0119 wielk\u0105 \u0142ask\u0119 i\u00a0przez te wszystkie lata kaza\u0142 gotowa\u0107 si\u0119 na to, co dzi\u015b.\u201d(7) Trzeba w tym miejscu skierowa\u0107 swoje spojrzenie na ca\u0142e \u017cycie More\u2019a, kt\u00f3re nape\u0142nione \u0142ask\u0105 Bo\u017c\u0105, ukszta\u0142towa\u0142o go takim, jakim jest. I eks-kanclerz znajduje siebie takim, jako najlepiej predysponowanym do tego, co go czeka, czyli do \u015bmierci. M\u0105\u017c ewangeliczny do\u015bwiadcza\u0142 dzia\u0142ania Boga w swoim \u017cyciu i dlatego dalszy sw\u00f3j los uwa\u017ca za\u00a0nieprzypadkowy, za jak\u0105\u015b wy\u017csz\u0105 konieczno\u015b\u0107. Jednocze\u015bnie potwierdzaj\u0105 to\u00a0s\u0142owa dialogu przytoczonego przez Tomasza:<\/p>\n<p>Wiesz? Jeden z ludzi tutaj, m\u00f3wi\u0142 mi, o tak, bez z\u0142ej my\u015bli. Na co ci to przysz\u0142o, panie, nie\u00a0swoj\u0105 mo\u017ce \u015bmierci\u0105 umrze\u0107. A ja powiadam: R\u0119cz\u0119 ci cz\u0142owieku, \u017ce swoj\u0105. Je\u015bli tu mnie czeka \u015bmier\u0107 to w\u0142a\u015bnie moja. (8)<\/p>\n<p>More ca\u0142kowicie zdaje si\u0119 na wol\u0119 Boga i zgadza si\u0119 z ni\u0105.<\/p>\n<p>Patrz, taki mizerny cz\u0142owiek jak ja, a przecie\u017c nie zapomnia\u0142em nigdy o s\u0142udze, czy\u00a0o\u00a0ogrodniku, cho\u0107 anim ich ulepi\u0142 z gliny, anim krwi za nich nie przela\u0142 \u2013 zgo\u0142a anim wiedzia\u0142, gdzie i jak wyro\u015bli na dzieci Bo\u017ce, a jak\u017ceby Pan mia\u0142 zapomnie\u0107 o nas? (8)<\/p>\n<p>Ten fragment tekstu eksponuje pokor\u0119 Tomasza (\u201etaki mizerny cz\u0142owiek jak ja\u201d), a jednocze\u015bnie ufno\u015b\u0107 do Boga, wielk\u0105 niczym ufno\u015b\u0107 dziecka (\u201ejak\u017ceby Pan mia\u0142 zapomnie\u0107 o nas?\u201d). S\u0105 to s\u0142owa proste i jasne, wyp\u0142ywaj\u0105ce g\u0142\u0119boko z Ewangelii. Ca\u0142kowita ufno\u015b\u0107 More\u2019a opiera si\u0119 na najg\u0142\u0119bszych fundamentach wiary: na prawdzie o stworzeniu cz\u0142owieka przez Najwy\u017cszego (B\u00f3g\u00a0\u2013\u00a0Ojcem ludzi) oraz na m\u0119ce krzy\u017cowej i zmartwychwstaniu Chrystusa \u2013\u00a0 Jego ofierze zbawczej.<\/p>\n<p>O innym znacz\u0105cym rysie postaci Tomasza \u015bwiadczy nast\u0119puj\u0105cy fragment opowiadania; m\u00f3wi on do Meg: \u201eP\u00f3ki sumienie nie zmusza, nie szukajcie takiego krzy\u017ca.\u201d(8) Droga, kt\u00f3r\u0105 wskazuje mu sumienie, jest niezmiernie trudna i stanowi du\u017ce wyzwanie. Spotyka na niej krzy\u017c, kt\u00f3rego ci\u0119\u017car jest przygniataj\u0105cy. W s\u0142owach powy\u017cej cytowanych uwidacznia si\u0119\u00a0r\u00f3wnie\u017c pokora (trzeba uni\u017cenie nie\u015b\u0107 sw\u00f3j krzy\u017c), ale jednak na plan pierwszy wybija si\u0119 w\u0142a\u015bnie\u00a0smutek na tym etapie dojrzewania bohatera do \u015bmierci (to w\u0142a\u015bnie bardzo trudne do\u015bwiadczenie go przenika na wskro\u015b).<\/p>\n<p>Scena spotkania Tomasza z c\u00f3rk\u0105 wskazuje na kilka podstawowych cech postaci More\u2019a. Bohater odczuwa l\u0119k przed zachwianiem si\u0119, ale w kategoriach czysto ludzkich\u00a0 umacnia go perspektywa wstydu w przypadku cofni\u0119cia si\u0119. Jednocze\u015bnie zachowuje on\u00a0 postaw\u0119 ufnego dziecka wobec Boga, pomimo, \u017ce jest smutny, bo\u00a0niesie ci\u0119\u017cki krzy\u017c. Jednak\u017ce zdaje sobie spraw\u0119 z tego, \u017ce mi\u0142o\u015b\u0107 bez\u00a0cierpienia jest absurdem, pozbawionym najmniejszego sensu. Kolejnym uzupe\u0142niaj\u0105cym rysem postaci Tomasza jest pokora. Czuje si\u0119 on cz\u0142owiekiem s\u0142abym, n\u0119dznym i grzesznym. W\u0142a\u015bnie ufno\u015b\u0107, l\u0119k, nadzieja, zw\u0105tpienie \u2013 uczucia te b\u0119d\u0105 zmienia\u0142y si\u0119 i przeplata\u0142y na kolejnych stronach tekstu. Zgodnie z\u00a0za\u0142o\u017ceniem, podejmijmy ich gr\u0119 w dalszej cz\u0119\u015bci pracy, \u015bledz\u0105c tok opowiadania.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Samotne rozmy\u015blania<\/strong><\/p>\n<p>Kolejna sekwencja ukazuje samotno\u015b\u0107 m\u0119\u017ca ewangelicznego w wi\u0119zieniu i jego refleksje. Zastanawia si\u0119 on nad swoim stosunkiem do ludzi, \u015bwiata. More kocha\u0142 ludzi, chcia\u0142 by\u0107 te\u017c przez nich dobrze wspominany. Jego stosunek do nich mo\u017cna nazwa\u0107 sentymentalnie \u017cyczliwym. Stwierdzenie to usprawiedliwiamy nast\u0119puj\u0105cymi faktami fabularnymi. Kiedy\u015b za m\u0142odu, podpiwszy nieco, z\u0142aja\u0142 s\u0142ug\u0119 swojego ojca, kt\u00f3ry nie do\u015b\u0107 szybko mu otworzy\u0142. \u017ba\u0142uje tego do dzi\u015b. A r\u00f3wnie\u017c, kiedy przychodzi do niego kto\u015b z nadzoru wi\u0119ziennego, to Tomasz, sam nie wiedz\u0105c czemu, chce go za co\u015b przeprasza\u0107.<\/p>\n<p>More chcia\u0142 by\u0107 dobrze pami\u0119tany, ale jak sam stwierdza: \u201eC\u00f3\u017c, nie o to w\u00a0ostatku idzie, Bo\u017ce \u017cywy, nie o pami\u0119\u0107.\u201d(12) Najwa\u017cniejsza dla niego jest\u00a0wierno\u015b\u0107 Bogu, sumieniu, wreszcie sobie. Refleksje na temat dobrej s\u0142awy kwituje s\u0142owami, maj\u0105cymi g\u0142\u0119bokie osadzenie w Ewangelii: \u201eBo jest rzecz\u0105 rozs\u0105dn\u0105 kupi\u0107 per\u0142\u0119 i\u00a0postawi\u0107 dom na opoce. A nic nadto dba\u0107 o reszt\u0119.\u201d(12)<\/p>\n<p>Natomiast o stosunku g\u0142\u00f3wnego bohatera do \u015bwiata \u015bwiadcz\u0105 te\u017c s\u0142owa \u2013 Tomasz:<\/p>\n<p>(\u2026) wiedzia\u0142: by\u0142 zawsze cz\u0142owiekiem szcz\u0119\u015bliwym, kt\u00f3remu wszystkie ludzkie nieprawo\u015bci i g\u0142upoty nie przeszkodzi\u0142y kocha\u0107 \u015bwiata takim, jaki jest. W\u0142a\u015bciwie wszystko lubi\u0142, co rzadko si\u0119 zdarza. (12)<\/p>\n<p>By\u0142 on cz\u0142owiekiem prostodusznym, prostolinijnym i \u0142agodnym, chyba mo\u017cna go nazwa\u0107 ewangelicznym mianem \u201eprostaczka\u201d. Jego postaw\u0119 charakteryzowa\u0142a taka w\u0142a\u015bnie pokorna mi\u0142o\u015b\u0107. Nie chcia\u0142 zmienia\u0107 \u015bwiata i ludzi, i pomimo, \u017ce dostrzega\u0142 z\u0142o, i nie by\u0142 na nie oboj\u0119tny, zachowa\u0142 pe\u0142n\u0105, dzieci\u0119c\u0105 ufno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Obraz refleksji Tomasza w du\u017cym stopniu ma charakter retrospektywny. More\u00a0w opowiadaniu w pewien spos\u00f3b \u017cegna si\u0119 z lud\u017ami i ze \u015bwiatem, swoim \u017cyciem i swoj\u0105 przesz\u0142o\u015bci\u0105. Wspomina to, co by\u0142o, bez \u017calu. Zwyci\u0119ska batalia z my\u015blami z\u00a0przesz\u0142o\u015bci sta\u0142a si\u0119 kolejnym krokiem w jego umacnianiu si\u0119 na drodze ku\u00a0m\u0119cze\u0144stwu. \u017bycie sprzed uwi\u0119zienia jawi si\u0119 dla Tomasza w promieniach rado\u015bci, ale te\u017c niesie z sob\u0105 elementy nostalgii w znaczeniu metaforycznym (przecie\u017c cela, niczym odleg\u0142y kraj, oddziela go od \u017cycia, kt\u00f3re kocha\u0142). Jednak m\u0105\u017c ewangeliczny \u201ekupi\u0142 per\u0142\u0119\u201d i \u201epostawi\u0142 dom na opoce\u201d- wybra\u0142 Chrystusa i umacnia go wiara. Sama przesz\u0142o\u015b\u0107 jest dla niego rozdzia\u0142em zamkni\u0119tym. Liczy si\u0119 tylko dzi\u015b.<\/p>\n<p>Kolejne sekwencje, kt\u00f3re \u0142\u0105cz\u0105 si\u0119 z sob\u0105 nierozerwalnie, to: rozmowa Tomasza z ksi\u0119ciem Norfolkiem oraz walka wewn\u0119trzna g\u0142\u00f3wnego bohatera z samym sob\u0105, przerwana listem do c\u00f3rki. Obrazy te uzupe\u0142niaj\u0105 retrospektywne spojrzenie poprzednio omawianego aktu ksi\u0105\u017cki i\u00a0 tworz\u0105 z nim koherentn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Najpierw ksi\u0105\u017c\u0119 Norfolk namawia eks-kanclerza do z\u0142o\u017cenia przysi\u0119gi kr\u00f3lowi, czyli do sprzeniewierzenia si\u0119 w\u0142asnemu sumieniu. Swoje namowy argumentuje tym,\u00a0\u017ce:<\/p>\n<p>Nie wszystkie dni mog\u0105 by\u0107 pi\u0119kne, Master More. \u2013 Lecz Tomasz odpowiada \u2013 Powinny by\u0107 pi\u0119kne. \u2013 I troch\u0119 dalej \u2013 Czy pi\u0119kno mo\u017ce zawie\u015b\u0107? Zmyli\u0107? Oszuka\u0107? Ca\u0142e \u017cycie nie\u00a0w\u0105tpi\u0142, \u017ce pi\u0119kno i m\u0105dro\u015b\u0107 to proste i bezpieczne drogi do Ojca \u015awiat\u0142o\u015bci. (15)<\/p>\n<p>Tomasz More jawi si\u0119 jako wierny wyznawca takiej staro\u017cytnej triady: pi\u0119kna, dobra i\u00a0prawdy w duchu ewangelicznym. Nie chce on przysta\u0107 na zdrad\u0119 siebie. Natomiast uniwersaliom nadaje status drogowskaz\u00f3w moralnych, tak\u017ce w sensie eschatologicznym.<\/p>\n<p>Echem rozmowy z Norfolkiem s\u0105 my\u015bli More\u2019a po jego odej\u015bciu: \u201e<em>Aequam servare<\/em> <em>mentem <\/em>\u2013 tego Pan B\u00f3g nie obieca\u0142. Ale, \u017ce &lt;&lt;b\u0119d\u0119 z wami po wszystkie dni&gt;&gt;, to obieca\u0142e\u015b, Zbawicielu \u015bwiata.\u201d(16) Kolejny raz jednak pojawia si\u0119 akcent niewiary we w\u0142asne si\u0142y. Tomasz obawia si\u0119 zachwiania swego umys\u0142u w chwili pr\u00f3by, ale jednocze\u015bnie jednak wyznaje wiar\u0119, w to, \u017ce Chrystus go nie opu\u015bci i \u017ce b\u0119dzie z nim w godzinie ci\u0119\u017ckiej pr\u00f3by. S\u0142owa powy\u017cej cytowane to przecie\u017c modlitwa ufno\u015bci More\u2019a.<\/p>\n<p>Natomiast w li\u015bcie do Meg g\u0142\u00f3wny bohater pisze: \u201e(\u2026) Sumienie me w tej sprawie jest jasne, \u017ce zbawienie moje mo\u017ce \u015bmia\u0142o od niego zale\u017ce\u0107.\u201d(17) More wie, \u017ce post\u0119puje s\u0142usznie, nie zdradzaj\u0105c ani siebie, ani Boga i \u017ce\u00a0 robi to, co jest w\u0142a\u015bciwe i dobre. Tak\u017ce pociech\u0119 znajduje w refleksji, wyra\u017conej przez niego s\u0142owami: \u201e(\u2026)\u00a0Spo\u015br\u00f3d Doktor\u00f3w Ko\u015bcio\u0142a i \u015bwi\u0119tych (\u2026) s\u0105 tacy, co o niekt\u00f3rych rzeczach my\u015bleli tak samo, jak ja\u2026\u201d(16). Warte odnotowania jest to, \u017ce Tomasz nie stawia\u0142 siebie na r\u00f3wni z innymi \u015bwi\u0119tymi Ko\u015bcio\u0142a, stwierdza\u0142 tylko zbie\u017cno\u015b\u0107 ich potencjalnego os\u0105du w tej sprawie ze swoim. Rysem jego postawy jest to, \u017ce on w\u0142a\u015bnie nie traktowa\u0142 siebie jako kogo\u015b lepszego od innych. Wr\u0119cz przeciwnie, uwa\u017ca\u0142 si\u0119 za wielkiego grzesznika. Sk\u0105din\u0105d wiadomo, \u017ce \u017caden z tych, kt\u00f3rzy s\u0105\u00a0w\u00a0Kr\u00f3lestwie Bo\u017cym, nie uwa\u017ca\u0142 si\u0119 za godnego obcowania z Bogiem.<\/p>\n<p>Tomasz do Meg pisa\u0142 r\u00f3wnie\u017c:<\/p>\n<p>Znam swoj\u0105 s\u0142abo\u015b\u0107 a\u017c nadto dobrze i przyrodzon\u0105 l\u0119kliwo\u015b\u0107 serca; gdybym nie mia\u0142 ufno\u015bci w Bogu, \u017ce da mi do\u015b\u0107 si\u0142y, by raczej wszystko znie\u015b\u0107, ni\u017c Go obrazi\u0107, przysi\u0119gaj\u0105c wbrew w\u0142asnemu sumieniu, mo\u017cesz by\u0107 pewna, \u017ce nie by\u0142bym si\u0119 tutaj znalaz\u0142. (22)<\/p>\n<p>S\u0142owa te s\u0105 pe\u0142ne pokory i wynikaj\u0105 ze znajomo\u015bci siebie, \u015bwiadomo\u015bci w\u0142asnej marno\u015bci i ma\u0142o\u015bci. Jednak\u017ce ponad to wszystko wzlatuje ufno\u015b\u0107 ku Boga. More\u00a0wierzy, \u017ce Chrystus nie stawia cz\u0142owieka w sytuacjach ponad jego si\u0142y. Ale\u00a0jednocze\u015bnie on sam stwierdza: \u201e(\u2026) nie jestem na tyle lekkomy\u015blny, by\u00a0zar\u0119czy\u0107, \u017ce nie upadn\u0119.\u201d(22) Ten m\u0105\u017c ewangeliczny zna swoj\u0105 s\u0142abo\u015b\u0107 i wie, \u017ce\u00a0kondycj\u0119 cz\u0142owieka na tym \u015bwiecie cechuje grzeszno\u015b\u0107 i s\u0142abo\u015b\u0107. Dlatego nie chce nikomu zagwarantowa\u0107 niczego. Natomiast jako panaceum na w\u0142asn\u0105 niemoc wskazuje modlitw\u0119 i prosi te\u017c o ni\u0105 c\u00f3rk\u0119, a sam r\u00f3wnie\u017c \u201eModli\u0142 si\u0119 z nies\u0142abn\u0105c\u0105 moc\u0105.\u201d(22)<\/p>\n<p>Po li\u015bcie do Meg w tek\u015bcie nast\u0119puj\u0105 rozmy\u015blania Tomasza, kt\u00f3ry wahad\u0142o zw\u0105tpienia we\u00a0w\u0142asne si\u0142y przemieszczaj\u0105 jeszcze ni\u017cej do do\u0142u: \u201eA on, n\u0119dzarz, porwa\u0142 si\u0119 na rzecz, kt\u00f3rej przenigdy nie podo\u0142a. Zha\u0144bi si\u0119, je\u015bli nie jutro, to u stopni rusztowania, najnikczemniej\u2026\u201d(24) Ci\u0119\u017ckie chwile utrapienia prze\u017cywa More, boi si\u0119 sprzeniewierzenia sobie i Bogu. Tak\u0105 potencjaln\u0105 sytuacj\u0119\u00a0 projektuje na decyduj\u0105ce przecie\u017c chwile swojego \u017cycia. Jednak\u017ce: \u201eRozstrzygn\u0105\u0142. Cho\u0107by chcia\u0142, nie potrafi\u0142 teraz z\u0142udzi\u0107 siebie.\u201d(25) Jednak same pokusy i s\u0142abo\u015bci kr\u0105\u017cy\u0142y wok\u00f3\u0142 niego, niczym biblijne s\u0119py gotowe \u201erzuci\u0107 si\u0119 na niego i go po\u017cre\u0107\u201d. More, pomimo to, opiera si\u0119 im, nawet wbrew prze\u015bwiadczeniu o w\u0142asnej marno\u015bci \u2013 a mo\u017ce w\u0142a\u015bnie dlatego. I zadaje on sobie tak\u017ce pytanie: \u201eCzemu nie\u00a0uciek\u0142 z Anglii? \u2013 I odpowiada. \u2013 Zaufa\u0142 Bogu. Zna\u0142 swoj\u0105 s\u0142abo\u015b\u0107 ludzk\u0105, swoj\u0105 cielesn\u0105 wra\u017cliwo\u015b\u0107, przewidywa\u0142 od lat Tower, lecz ca\u0142kowicie zda\u0142 si\u0119 na\u00a0Boga.\u201d(25). Tylko B\u00f3g jest dla niego ucieczk\u0105 w najtrudniejszych chwilach. More\u00a0ma prze\u015bwiadczenie, \u017ce wszystko, co si\u0119 z nim dzieje, jest z woli Boga. Nie\u00a0polemizuje on z Najwy\u017cszym, lecz ca\u0142kowicie si\u0119 z Nim zgadza. Wszystkie jego rozmy\u015blania podsumowuje narrator autorski s\u0142owami: \u201eGorzkimi, ci\u0119\u017ckimi \u0142zami zap\u0142aka\u0142 nad swoj\u0105 s\u0142abo\u015bci\u0105.\u201d(26) Stwierdzenie to jest punktem zwrotnym. I otwiera drog\u0119 ca\u0142kowitej pokory i zawierzenia, opieraj\u0105cego si\u0119 na ogo\u0142oceniu ze wszystkiego, nawet z siebie. Przede wszystkim w\u0142a\u015bnie na sobie Tomasz nie mo\u017ce polega\u0107 i dlatego ca\u0142kowicie oddaje si\u0119\u00a0w r\u0119ce Boga.<\/p>\n<p>Zw\u0105tpienie w siebie oraz stan pewnego rozchwiania umys\u0142owego z jednoczesn\u0105 ufno\u015bci\u0105 Bogu tworz\u0105 wypadkow\u0105 \u2013 ca\u0142kowit\u0105 pokor\u0119. More \u2013 do ko\u0144ca \u2013 ofiarowuje siebie Najwy\u017cszemu. W\u0142a\u015bnie w chwili, kiedy m\u0105\u017c ewangeliczny oddaje si\u0119 Chrystusowi i\u00a0w postawie wysoce znacz\u0105cej, bo na kl\u0119czkach, zastaje swoj\u0105 \u201eofiar\u0119\u201d arcybiskup Cranmer.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Rozmowa z Cranmerem<\/strong><\/p>\n<p>Ostatnia, przez nas wyodr\u0119bniona, trzecia scena opowiadania obejmuje rozmow\u0119 g\u0142\u00f3wnego bohatera z Cranmerem \u2013 sta\u0142a si\u0119 ona prze\u0142omowa dla More\u2019a i\u00a0utwierdzi\u0142a go w s\u0142uszno\u015bci w\u0142asnej drogi \u2013 poprzez przebaczenie oprawcom,\u00a0 a\u017c\u00a0do m\u0119cze\u0144skiej \u015bmierci.<\/p>\n<p>Jedno zdanie arcybiskupa, kt\u00f3ry przyszed\u0142, aby ukaza\u0107 wi\u0119\u017aniowi \u201efurtk\u0119 dla\u00a0sumienia\u201d, sta\u0142o si\u0119 dla eks-kanclerza prze\u0142omowe: \u201eChcia\u0142bym si\u0119 myli\u0107, ale\u00a0wygl\u0105da mi na to, \u017ce stoicie tam, gdzie\u015bcie stali?\u201d(30) S\u0142owa te otworzy\u0142y More\u2019owi oczy, wskaza\u0142y mu nowy punkt widzenia w\u0142asnej sytuacji. Tomasz, dzi\u0119ki nim, u\u015bwiadomi\u0142 sobie, \u017ce Chrystus ca\u0142y czas by\u0142 z nim i go podtrzymywa\u0142, pomimo jego w\u0142asnych l\u0119k\u00f3w i s\u0142abo\u015bci:<\/p>\n<p>Czu\u0142 si\u0119 tak samo n\u0119dzny i bezradny, jak ubieg\u0142ej nocy, ale wielce szcz\u0119\u015bliwy. Patrzcie\u017c: Nie potrafi\u0142 nawet zaufa\u0107 do ko\u0144ca, a B\u00f3g trzyma\u0142 go przez ca\u0142y czas. G\u0142upca i \u015blepca. Tak\u00a0cz\u0119sto, ca\u0142e \u017cycie modli\u0142 si\u0119 o chleb \u0142aski na tak\u0105 chwil\u0119, a ojciec mia\u0142by mu poda\u0107 kamie\u0144 rozpaczy? (31)<\/p>\n<p>I dalej, t\u0105 refleksje rozwijaj\u0105 s\u0142owa: \u201e&lt;&lt;Stoisz, gdzie sta\u0142e\u015b.&gt;&gt;\u2026 By\u0142 szcz\u0119\u015bliwy. Nie by\u0142 w piekle (\u2026) Wiedzia\u0142, \u017ce nie sk\u0142amie Bogu i sobie, bo brzydzi si\u0119 tego, wi\u0119cej jeszcze ni\u017c wydarcia wn\u0119trzno\u015bci.\u201d(31) More uradowa\u0142 si\u0119 tym, \u017ce B\u00f3g by\u0142 przecie\u017c ci\u0105gle z nim, nawet je\u015bli sam sobie tego nie u\u015bwiadamia\u0142 i nie odczuwa\u0142 tego. Najwy\u017cszy przecie\u017c go nie opu\u015bci\u0142 i\u00a0jednocze\u015bnie sprzeniewierzenie si\u0119 w\u0142asnemu sumieniu, jawi si\u0119 dla Tomasza jako co\u015b przecie\u017c \u00a0gorszego od najstraszliwszej m\u0119ki. Ten m\u0105\u017c ewangeliczny, umacniaj\u0105ce go refleksje, bo\u00a0umotywowane odczuwaln\u0105 teraz \u0142ask\u0105 Bo\u017c\u0105, podsumowuje s\u0142owami: \u201eCho\u0107by stary grzesznik znowu zg\u0142upia\u0142 i o\u015blep\u0142, Chrystus \u017cyje i nie zasypia, ten sam. &lt;&lt;Ja przyjd\u0119 i\u00a0uzdrowi\u0119 go.&gt;&gt;\u201d(31) S\u0105 to bardzo znacz\u0105ce s\u0142owa; nie do\u015b\u0107, \u017ce Tomasz u\u015bwiadamia sobie dzia\u0142anie Bo\u017cej Opatrzno\u015bci, to tak\u017ce wie, \u017ce zawsze mo\u017ce pok\u0142ada\u0107 ufno\u015b\u0107 w\u00a0mi\u0142osierdziu Boga, kt\u00f3re \u201edzia\u0142a\u201d pomimo n\u0119dzy i s\u0142abo\u015bci cz\u0142owieka.<\/p>\n<p>Kolejn\u0105 sekwencj\u0119 stanowi przebaczenie swoim oprawcom przez m\u0119\u017ca ewangelicznego oraz jego \u015bmier\u0107 m\u0119cze\u0144ska na szafocie. Przywo\u0142ajmy\u00a0 w\u00a0tym miejscu dwa ostatnie \u201e\u017carty\u201d More\u2019a, kt\u00f3re zadziwi\u0142y obecnych przy jego \u015bmierci. Tekst opowiadania m\u00f3wi:<\/p>\n<p>Gdy eks-kanclerzowi oznajmiono, \u017ce \u0142aska kr\u00f3lewska zmienia mu wyrok \u0107wiartowania na\u00a0zwyk\u0142e \u015bci\u0119cie, wyrazi\u0142 wdzi\u0119czno\u015b\u0107, dodaj\u0105c: &#8211; Wola\u0142bym jednak, \u017ceby tego rodzaju \u0142aski nie sp\u0142ywa\u0142y na moich przyjaci\u00f3\u0142 \u2013 z powa\u017cn\u0105 twarz\u0105, jak wtedy, gdy z g\u0142\u0119bi serca \u017cartowa\u0142. (36)<\/p>\n<p>I dalej: \u201eU stopni szafotu w dniu 6 lipca 1535 roku \u2013 Sir Tomasz More poprosi\u0142 z\u00a0u\u015bmiechem oficera: &#8211; Pom\u00f3\u017c mi wej\u015b\u0107, dobry panie. Schodz\u0105c, poradz\u0119 ju\u017c sobie sam.\u201d(36) Tak w\u0142a\u015bnie Tomasz More umiera w pokoju ducha\u00a0 i z czystym sumieniem. Ko\u0144czy si\u0119 jego droga na ziemi, a tak\u017ce fabu\u0142a opowiadania.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>\u201eZa pewne rzeczy trzeba p\u0142aci\u0107 pe\u0142n\u0105 cen\u0119\u201d<\/strong><a href=\"#_ftn5\" name=\"_ftnref5\"><strong>[5]<\/strong><\/a><\/p>\n<p>Podsumujmy w\u0119dr\u00f3wk\u0119 \u015bladami wewn\u0119trznych prze\u017cy\u0107 i odczu\u0107 bohatera. Na pocz\u0105tku opowiadania spotykamy go pe\u0142nego pokory, ale jednocze\u015bnie z uczuciami smutku, a nawet rezygnacji. Jednocze\u015bnie towarzyszy mu l\u0119k i\u00a0nadzieja. Nast\u0119pnie poprzez zw\u0105tpienie w siebie i du\u017ce wahania wewn\u0119trzne, kt\u00f3re \u00a0nios\u0105 przecie\u017c z sob\u0105 przygn\u0119bienie, a prawie udr\u0119k\u0119, Tomasz dzi\u0119ki s\u0142owom Cranmera &#8211; \u201estoisz,\u00a0 gdzie sta\u0142e\u015b\u201d(31) \u2013 umacnia si\u0119 w wierze i nadziei na przysz\u0142o\u015b\u0107 pomimo wszystkiego. Prze\u0142amuj\u0105 si\u0119 jego wahania i l\u0119ki. Zwyci\u0119\u017ca pe\u0142na ufno\u015b\u0107 do Boga.<\/p>\n<p>Sylwetka Tomasza, ukazana przez Hann\u0119 Malewsk\u0105 w swoim opowiadaniu, mo\u017ce by\u0107 bliska ka\u017cdemu cz\u0142owiekowi: \u201eUrzeka nas opowie\u015b\u0107 o nieugi\u0119tej, ale jak\u017ce pogodnej i \u015bwiadomej drodze do \u015bmierci Tomasza More\u2019a (\u2026)\u201d<a href=\"#_ftn6\" name=\"_ftnref6\">[6]<\/a> Jednocze\u015bnie pisarka nie kreuje eks-kanclerza na \u015bwi\u0119tego, kt\u00f3ry stoi ponad \u017cyciem codziennym i stereotypowo \u2013 lekko unosi si\u0119 nad ziemi\u0105. More zosta\u0142 ukazany jako \u201ecz\u0142owiek-ka\u017cdy\u201d, z wszystkimi ludzkimi uczuciami (l\u0119k, zw\u0105tpienie, nadzieja, ufno\u015b\u0107). Na\u00a0pe\u0142nie cz\u0142owiecze\u0144stwa bohatera zwraca tak\u017ce uwag\u0119 Stefan Wilkanowicz<a href=\"#_ftn7\" name=\"_ftnref7\">[7]<\/a>.\u00a0 A same czucia Tomasza przechodzi\u0142y jedno w drugie naturalnie. I ten szkic psychologiczny postaci \u015bwi\u0119tego, zrekonstruowany przez Hann\u0119 Malewsk\u0105 w du\u017cym stopniu posiada znamiona prawdopodobie\u0144stwa \u017cyciowego. Stefan Wilkanowicz zauwa\u017cy\u0142 tak\u017ce niech\u0119\u0107 do bohaterszczyzny eks-kanclerza.<a href=\"#_ftn8\" name=\"_ftnref8\">[8]<\/a> By\u0142 on zwyk\u0142ym cz\u0142owiekiem, takim jak ka\u017cdy z nas z prze\u017cyciami, wspomnieniami i l\u0119kami o przysz\u0142o\u015b\u0107. Natomiast Krzysztof Dybciak stwierdza: \u201eTomasz by\u0142 w\u0142a\u015bciwie umiarkowanym eudajmonist\u0105 i nigdy nie wyobra\u017ca\u0142 siebie w roli m\u0119czennika.\u201d<a href=\"#_ftn9\" name=\"_ftnref9\">[9]<\/a> More\u00a0w\u00a0opowiadaniu Malewskiej jest ukazany takim jak my, zwyczajnym cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry jednak podj\u0105\u0142 si\u0119 niezwyczajnej pr\u00f3by.<\/p>\n<p>Jednak\u017ce, osoba g\u0142\u00f3wnego bohatera by\u0142aby mniej realna bez jeszcze jednej cechy charakteru. My\u015blimy tu w\u0142a\u015bnie o poczuciu\u00a0 humoru, kt\u00f3re charakteryzuje tego m\u0119\u017ca; dzi\u0119ki niemu nasza sympatia do eks-kanclerza szybko wzrasta. U\u015bmiech znajdujemy w ka\u017cdej roboczo przez nas wyodr\u0119bnionej cz\u0119\u015bci utworu. Podczas \u201eSpotkania z Meg\u201d do ucha stra\u017cnika dobiega\u0142 \u201ed\u017awi\u0119czny i szczery\u201d \u015bmiech wi\u0119\u017ania. W scenie umownie przez nas zatytu\u0142owanej \u201eSamotne rozmy\u015blanie\u201d Tomasz m\u00f3wi do stra\u017cnika: \u201eDbacie o mnie tak poczciwie, \u017ce gdybym by\u0142 na tyle bezczelny (\u2026) \u2013 i uskar\u017ca\u0142 si\u0119 na tutejszy wikt, wyrzu\u0107cie mnie czym pr\u0119dzej za\u00a0drzwi z tego zajazdu.\u201d(25) Natomiast \u201eRozmowa z Cranmerem\u201d, w kt\u00f3rej More wybacza prze\u015bladowcom, otwiera mu drog\u0119 do stwierdzenia: \u201eNiebo nie jest Akademi\u0105 Humanist\u00f3w, ani Ko\u0142em Mi\u0142ych Druh\u00f3w. \u017b\u0105dn\u0105 miar\u0105 nie mog\u0119 wymaga\u0107, \u017cebym nie spotka\u0142 si\u0119 tam z Tomem Cromwellem.\u201d(35) I wreszcie ostatnie dwa \u017carty u st\u00f3p szafotu, kt\u00f3re jednocze\u015bnie wzbudzaj\u0105 wielki podziw wobec pokory i pogody ducha Tomasza. Chyba jednak \u017cadne dobro, kt\u00f3re czyni cz\u0142owiek, nie pochodzi bezpo\u015brednio od niego. Zauwa\u017ca to Stefan Wilkanowicz, kt\u00f3ry te \u017carty na progu \u015bmierci interpretuje jako szczeg\u00f3ln\u0105 \u0142ask\u0119 Bo\u017c\u0105.<a href=\"#_ftn10\" name=\"_ftnref10\">[10]<\/a><\/p>\n<p>Szkic psychologiczny (wyodr\u0119bnione przez nas prze\u017cycia wewn\u0119trzne bohatera oraz jego humor) nie definiuje ca\u0142kowicie bogatej sylwetki g\u0142\u00f3wnego bohatera, ukazanej przez d\u0142ugoletni\u0105 redaktork\u0119 \u201eZnaku\u201d. Tomasz by\u0142 wielkim humanist\u0105, w najlepszym znaczeniu tego s\u0142owa. W opowiadaniu wspomniano o jego przyja\u017ani z Erazmem z Rotterdamu, przywo\u0142ane s\u0105 tak\u017ce nazwiska wielkich antyku: Scewoli, Cycerona, Seneki, Pindara. Nie s\u0105 to przytoczenia przypadkowe. Tomasz w du\u017cym stopniu korzysta\u0142 z dorobku kulturowego staro\u017cytno\u015bci i renesansu. Wspominali\u015bmy tak\u017ce o wielkim znaczeniu, jakim More darzy\u0142 warto\u015bci: dobro, pi\u0119kno, prawd\u0119, mi\u0142o\u015b\u0107. Tomasz by\u0142 nieodrodnym dzieckiem swoich czas\u00f3w. Jego postaw\u0119 definiuje nie tylko religia, ale tak\u017ce kultura epoki odrodzenia. Znacz\u0105ce w tym kontek\u015bcie wydaj\u0105 si\u0119 s\u0142owa z \u201eSamotnych rozmy\u015bla\u0144\u201d: \u201eZ l\u0119kiem spostrzeg\u0142 tak\u017ce, jak cz\u0142owiek jego usposobienia i zwyczaj\u00f3w czuje si\u0119 zagubiony, opuszczony \u2013 bez ksi\u0105\u017cek.\u201d(22) W opowiadaniu wspomniano tak\u017ce o wielkim dziele More\u2019a, a mianowicie o <em>Utopii<\/em>.<\/p>\n<p>Jeszcze jedn\u0105 cech\u0105, jak\u0105 chcemy uwzgl\u0119dni\u0107 przy opisie eks-kanclerza jest stosunek ludu do niego. Znacz\u0105ce s\u0105 tu s\u0142owa jakie gmin wypowiada\u0142 o nim, a kt\u00f3re to znane s\u0105 z retrospektywnych refleksji g\u0142\u00f3wnego bohatera: \u201e(\u2026) gdyby rozs\u0105dza\u0142 miedzy diab\u0142em i ojcem, a diabe\u0142 mia\u0142 dobr\u0105 spraw\u0119, przys\u0105dzi\u0142by s\u0142uszno\u015b\u0107 diab\u0142u.\u201d(13) Zdanie to wymownie \u015bwiadczy o ogromnym poczuciu sprawiedliwo\u015bci Tomasza More\u2019a\u00a0 .<\/p>\n<p>Sylwetka Tomasza, ukazana przez Hann\u0119 Malewsk\u0105, to bardzo bogata osobowo\u015b\u0107. \u015awiadczy o tym wielo\u015b\u0107 uczu\u0107, jakich doznawa\u0142 przed \u015bmierci\u0105, oraz walka jego rozumu i\u00a0woli z tymi negatywnymi. Pisarka z du\u017c\u0105 zr\u0119czno\u015bci\u0105 psychologicznie motywuje i ukazuje rozw\u00f3j wewn\u0119trznych dozna\u0144 bohatera zmierzaj\u0105cego ku m\u0119cze\u0144skiemu ko\u0144cowi. Wa\u017cnym aspektem \u017cycia More\u2019a jest wsp\u00f3\u0142dzia\u0142anie jego z Bogiem. Bez tego bohater oczywi\u015bcie nie by\u0142by zdolny do ofiary, kt\u00f3r\u0105 poni\u00f3s\u0142. Jest to dosy\u0107 wyra\u017anie zaznaczone w tek\u015bcie. Jednocze\u015bnie jednak i dlatego w\u0142a\u015bnie, \u017ce Tomasz nie by\u0142 wolny od smutku i l\u0119k\u00f3w\u00a0\u00a0 \u2013\u00a0jego postaw\u0119 mo\u017cna okre\u015bli\u0107 jako \u201eniepodleg\u0142o\u015b\u0107 samotno\u015bci\u201d<a href=\"#_ftn11\" name=\"_ftnref11\">[11]<\/a>. Stwierdzenie to\u00a0nie neguje dzia\u0142ania w jego \u017cyciu \u0142aski Bo\u017cej, ale na ni\u0105 wskazuje. Bo przecie\u017c cz\u0142owiek odnajduje Boga w swoim sumieniu, kt\u00f3re jest do\u015bwiadczane tak\u017ce przez wiele trudnych czynnik\u00f3w.<\/p>\n<p>Natomiast humor eks-kanclerza, jego humanizm, poczucie sprawiedliwo\u015bci, mi\u0142o\u015b\u0107 do ludzi i\u00a0\u015bwiata dope\u0142niaj\u0105 wizerunek m\u0119\u017ca ewangelicznego. Ko\u015bci\u00f3\u0142 katolicki uzna\u0142 go\u00a0za\u00a0\u015bwi\u0119tego. Wierno\u015b\u0107 sumieniu do ko\u0144ca i jednocze\u015bnie wierno\u015b\u0107 Bogu \u2013\u00a0przynios\u0142y mu \u015bmier\u0107. Jest to najwy\u017csza cena jak\u0105 mo\u017cna zap\u0142aci\u0107 w imi\u0119 warto\u015bci przez siebie wyznawanych.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<ol start=\"2\">\n<li style=\"text-align: center;\"><strong><em>Koniec Cranmera<\/em><\/strong><\/li>\n<\/ol>\n<p>Przyjrzyjmy si\u0119 teraz ostatniej drodze, jak\u0105 przeby\u0142 arcybiskup Cranmer od\u00a0zdj\u0119cia \u015bwi\u0119ce\u0144 i zdegradowania go, a\u017c do m\u0119cze\u0144skiej \u015bmierci. Tomasz Cranmer zosta\u0142 uwi\u0119ziony za panowania Marii Tudor, c\u00f3rki Henryka VIII. Odby\u0142o si\u0119 to za czas\u00f3w tak zwanej kontrreformacji \u2013 tutaj odpowiedzi na zmiany w Ko\u015bciele angielskim, zaprowadzone przez Henryka VIII. Sam Cranmer by\u0142 wsp\u00f3\u0142autorem w\u0142a\u015bnie reformacji anglika\u0144skiej i\u00a0za to zosta\u0142 potem uwi\u0119ziony, a nast\u0119pnie skazany na \u015bmier\u0107.<\/p>\n<p>Podobnie jak przy ostatnim opowiadaniu tok naszej analizie b\u0119dzie nadawa\u0107 porz\u0105dek tekstu i prze\u017cycia bohatera. Nasz\u0105 uwag\u0119 skupimy w\u0142a\u015bnie r\u00f3wnie\u017c tutaj na charakterystyce\u00a0 postawy wewn\u0119trznej arcybiskupa. R\u00f3wnie\u017c tutaj pos\u0142u\u017cymy si\u0119 przede wszystkim najbardziej znamiennymi w naszej opinii cytatami z opowiadania. Przejd\u017amy t\u0105\u00a0drog\u0119. R\u00f3wnie\u017c w przypadku tego utworu wyodr\u0119bnimy \u015br\u00f3dtytu\u0142y, kt\u00f3re b\u0119d\u0105 nam pomocne przy analizie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>G\u0142osy z boku o Cranmerze<\/strong><\/p>\n<p>Na pocz\u0105tku opowiadania spotykamy zakonnika, brata Juana rozmawiaj\u0105cego z\u00a0nadzorc\u0105 Tower, Robertem Heyesem. Przedmiotem ich dialogu jest w\u0142a\u015bnie Cranmer. Kapitan londy\u0144skiego wi\u0119zienia nazywa by\u0142ego arcybiskupa nieboszczykiem \u201etak\u00a0urz\u0119dowo, a drwi\u0105co\u201d(38)<a href=\"#_ftn12\" name=\"_ftnref12\">[12]<\/a> . Wyra\u017cenie to okre\u015bla Cranmera, jako tego, kt\u00f3rego czeka \u015bmier\u0107. Dozorca Bia\u0142ej Wie\u017cy m\u00f3wi tak\u017ce o eks-arcybiskupie: \u201eTen stary lis, czcigodny ojcze, wi\u0119cej po\u0142kn\u0105\u0142 przysi\u0105g, ni\u017c wy\u015bcie dotrzymali.\u201d(38) Cranmer by\u0142 rzeczywi\u015bcie\u00a0krzywoprzysi\u0119\u017cc\u0105, a \u015bwiadcz\u0105 o tym te nieco drwi\u0105ce s\u0142owa . A troch\u0119 dalej, w\u00a0tym samym stylu, Robert Heyes m\u00f3wi:<\/p>\n<p>I wi\u0119cej ksi\u0105\u017cek o coraz innych nabo\u017ce\u0144stwach napisa\u0142, ni\u017c wy\u015bcie zd\u0105\u017cyli przeczyta\u0107. Bez\u00a0obrazy: m\u0142odzi\u015bcie i nie st\u0105d, ale ja pami\u0119tam, ile razy ten dziadek dzwoni\u0142 w katedrze, \u017ceby powiedzie\u0107 owieczkom: od dzi\u015b, moi kochani, kto chce by\u0107 dobrym chrze\u015bcijaninem, wierzy tak a tak&#8230; (38)<\/p>\n<p>Bo by\u0142y arcybiskup wykorzystywa\u0142 wiar\u0119 dla w\u0142asnych i innych wa\u017cnych os\u00f3b interes\u00f3w. By\u0142 fa\u0142szywy, zak\u0142amany i nieuczciwy. I tak ocenia go prosty nadzorca. Natomiast druga strona dialogu, brat Juan, nie ocenia a\u017c tak\u00a0 negatywnie g\u0142\u00f3wnego bohatera, pragnie on tylko jego nawr\u00f3cenia.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej nadzorca Tower rozmawia z \u017con\u0105. M\u00f3wi on o Cranmerze: \u201eA przecie\u017c spal\u0105 go w ko\u0144cu tak dobrze, jak ka\u017cdego innego szelm\u0119, czy b\u0142azna.\u201d(39) Te epitety dope\u0142niaj\u0105 charakterystyk\u0119 wi\u0119\u017ania w oczach Roberta Heyesa. Dla niego eks-arcybiskup by\u0142 tym, kt\u00f3ry zas\u0142uguje na najwy\u017csz\u0105 kar\u0119 za wszelkie sprzeniewierzenia przede wszystkim, kt\u00f3rych dokona\u0142.<\/p>\n<p>Z obej\u015bcia kapitana Bia\u0142ej Wie\u017cy akcja przenosi si\u0119 w stron\u0119 katedry w\u00a0Canterbury. Z niezbyt oddalonej wioski przybywa do Londynu by\u0142y kamerdyner Cranmera, James Crew. Sprowadza go potrzeba zam\u00f3wienia Mszy za, w jego mniemaniu, zmar\u0142ego swojego by\u0142ego pana. Spotyka on w ko\u015bciele znajomego, dawnego dziekana Thirlby, biskupa Ely\u2019ego. On to wyprowadza go z b\u0142\u0119dnego przekonania o \u015bmierci by\u0142ego arcybiskupa. I ich rozmowa dotyczy Cranmera. James stwierdza delikatnie: \u201eTak. On pan, bardzo pomyli\u0142 si\u0119.\u201d(44) Eks-kamerdyner nie\u00a0os\u0105dza wyra\u017anie swojego by\u0142ego pana. Podobn\u0105 postaw\u0119 zachowuje r\u00f3wnie\u017c biskup Ely, m\u00f3wi on o swoim by\u0142ym prze\u0142o\u017conym: \u201eNie by\u0142 on na pewno, Jamesie, gorszy od innych. Nieszcz\u0119\u015bciem wy\u017cej od wszystkich zaszed\u0142. Potrzebowa\u0142 te\u017c\u00a0zawsze pieni\u0119dzy.\u201d(44) Cranmer wysoko zaszed\u0142 w hierarchii ko\u015bcielnej, bo\u00a0potrzebowa\u0142 wygody, nieskr\u0119powania i samozadowolenia. Natomiast James zauwa\u017ca nieco naiwnie, \u017ce\u00a0by\u0142y arcybiskup:<\/p>\n<p>(&#8230;) to przecie nigdy nie grzeszy\u0142 przeciw boja\u017ani Bo\u017cej: nie by\u0142o mniej zuchwa\u0142ego od\u00a0niego cz\u0142owieka. Jak Boga kocham, na nikogo nigdy nawet g\u0142osu nie podni\u00f3s\u0142. I pisaniem si\u0119 zajmowa\u0142, nie r\u017cni\u0119ciem ludzi (&#8230;) (44)<\/p>\n<p>Cranmer na pewno nie by\u0142 zuchwa\u0142y w zachowaniu, nie poni\u017ca\u0142 bezpo\u015brednio wobec siebie innych; nie\u00a0kala\u0142 te\u017c swoich r\u0105k zbrodni\u0105 bezpo\u015brednio i nie dopuszcza\u0142 si\u0119 gwa\u0142tu. By\u0142 w oczach swojego s\u0142ugi przede wszystkim intelektualist\u0105.<\/p>\n<p>W pierwszym rozdziale nie spotykamy bezpo\u015brednio Cranmera. Pojawiaj\u0105 si\u0119\u00a0tylko g\u0142osy o nim. Swoje zdanie o by\u0142ym arcybiskupie wyg\u0142aszaj\u0105 osoby duchowne (brat Juan i biskup Ely) oraz ludzie \u015bwieccy (Robert Heyes i James Crew). Opinie nadzorcy Tower i eks-kamerdynera s\u0105 niejako na dw\u00f3ch biegunach os\u0105dzania \u2013\u00a0odpowiednio: szyderstwo kontra naiwno\u015b\u0107. W ich przestrzeni rysuj\u0105 si\u0119\u00a0zr\u00f3wnowa\u017cone zdania os\u00f3b konsekrowanych, kt\u00f3re s\u0105 nacechowane zrozumieniem i\u00a0trosk\u0105 o przysz\u0142y los wi\u0119\u017ania. Pierwsza scena opowiadania przypomina rozpraw\u0119 s\u0105dow\u0105. Pojawiaj\u0105 si\u0119 g\u0142osy prokuratorskie i obro\u0144cze, a\u00a0za chwil\u0119 wprowadz\u0105 oskar\u017conego.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Na Mszy<\/strong><\/p>\n<p>Dalej Cranmer znajduje si\u0119 na Eucharystii w katedrze \u015bw. Paw\u0142a. Z pocz\u0105tku przypomina on sobie dyskusje oksfordzk\u0105, powiedzia\u0142 tam w\u00f3wczas: \u201eJa jednak moi panowie, nim wzi\u0105\u0142em paliusz, przysi\u0105g\u0142em naprz\u00f3d prywatnie, \u017ce s\u0142u\u017cba kr\u00f3lowi wi\u0105\u017ce mnie wi\u0119cej ni\u017c przysi\u0119ga papie\u017cowi (&#8230;)\u201d(47) By\u0142y arcybiskup kierowa\u0142 si\u0119\u00a0w\u0142asnym interesem. A by\u0142o nim podleganie kr\u00f3lowi we wszystkim, wbrew swemu ko\u015bcielnemu urz\u0119dowi. Przed\u0142o\u017cy\u0142 on tu swoje zdanie nad powinno\u015b\u0107 biskupa. I dlatego sta\u0142 si\u0119 w tym \u015bwietle niestety, ale krzywoprzysi\u0119\u017cc\u0105.<\/p>\n<p>A p\u00f3\u017aniej zauwa\u017ca on w ko\u015bciele ksi\u0119\u017cniczk\u0119 El\u017cbiet\u0119 i stwierdza w zwi\u0105zku z tym: \u201eOn i ksi\u0119\u017cniczka graj\u0105, ka\u017cde na swoj\u0105 r\u0119k\u0119, trudn\u0105 gr\u0119 ludzi m\u0105drych dostosowuj\u0105cych si\u0119 do okoliczno\u015bci, o ile mo\u017cna godnie, a\u00a0zawsze czujnie.\u201d(48) Cranmer chcia\u0142 siebie widzie\u0107 na kszta\u0142t heroicznego m\u0119drca. Nie dostrzega\u0142 jednak, \u017ce kondycji sprawiedliwego nie cechuje, ani nie definiuje s\u0142u\u017cba okoliczno\u015bciom. Eks-arcybiskup by\u0142 zak\u0142amany w swojej najg\u0142\u0119bszej istocie. Z fa\u0142szywych przes\u0142anek wyci\u0105ga\u0142 nieprawdziwe wnioski i uwa\u017ca\u0142 je za prawd\u0119, a by\u0142a to tylko jego prawda \u2013 naginana do w\u0142asnych potrzeb. Mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce \u017cy\u0142\u00a0w \u015bwiecie fa\u0142szu i niejako pewnej fikcji.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnie g\u0142\u00f3wny bohater zauwa\u017ca, \u017ce \u201e(&#8230;) nawet w t\u0142umie miewa\u0142 wtenczas poczucie, \u017ce nikt go nie widzi. On nie odpowiada za nikogo i nikt za niego. Nie\u00a0ma mi\u0119dzy nim a lud\u017ami wsp\u00f3lnej miary.\u201d(49) Cranmer by\u0142 wyobcowany. Nie\u00a0bra\u0142 odpowiedzialno\u015bci za nic, ani za nikogo. Nie \u017cy\u0142 w my\u015bl chrze\u015bcija\u0144skiej idei s\u0142u\u017cby. Dlatego zap\u0142aci\u0142 za to cen\u0119 wielkiej samotno\u015bci. I dzia\u0142o si\u0119 to pomimo pe\u0142nienia przez niego urz\u0119du niejako s\u0142u\u017cebnego wobec ludzi \u2013 by\u0142 przecie\u017c biskupem, \u201epasterzem owiec Ko\u015bcio\u0142a\u201d. Jednak\u017ce ta jego refleksja stanowi pewien wy\u0142om w jego postawie. Wybija go ona chwilowo z jego pojmowania rzeczywisto\u015bci. By\u0142y arcybiskup zaczyna rejestrowa\u0107 pewne konsekwencje swoich wybor\u00f3w.<\/p>\n<p>Czas konfrontacji jednak szybko przemija. Odzywa si\u0119 w g\u0142\u00f3wnym bohaterze dobrze znany g\u0142os, bo:\u00a0 \u201e(&#8230;) on, stoik, kt\u00f3ry zawsze mia\u0142 za punkt honoru uwa\u017ca\u0107 za dobre to, co wybra\u0142\u201d.(50) Cranmer by\u0142 ogromnie pewny siebie i mocno zadufany w sobie. Cytat ten eksponuje pych\u0119 by\u0142ego arcybiskupa. Uwa\u017ca\u0142 si\u0119 on za lepszego od innych ludzi i nieomylnego. By\u0142 dla siebie niejako bogiem, niestety fa\u0142szywym. Dlatego z takim trudem \u201edobija si\u0119\u201d do niego sumienie.<\/p>\n<p>Na koniec poczu\u0142 jednak \u017cal, \u201eBo oto tutaj nawet, zr\u00f3wnany z mn\u00f3stwem ludzi postaw\u0105 i p\u00f3\u0142mrokiem, by\u0142 nazbyt dotkliwie sam. M\u00f3j Bo\u017ce, jak we \u015bnie; nikogo.\u201d(50) Samotno\u015b\u0107 powraca z wielk\u0105 si\u0142\u0105. Staje si\u0119 ona punktem wyj\u015bcia do\u00a0konfrontacji z ca\u0142ym przesz\u0142ym \u017cyciem. Dojmuj\u0105ce uczucie alienacji zaczyna przemienia\u0107 Cranmera, przygotowuje grunt pod przysz\u0142\u0105, nieodleg\u0142\u0105 ju\u017c metanoi\u0119.<\/p>\n<p>By\u0142y arcybiskup podczas Eucharystii pr\u00f3buje umocni\u0107 si\u0119 w swojej dotychczasowej postawie, kt\u00f3ra przejawia si\u0119 g\u0142\u00f3wnie w samouwielbieniu. Jednak\u017ce poczucie wyobcowania wybija go z tego stanu trwania. Zaczyna si\u0119 w nim odbywa\u0107 walka pomi\u0119dzy dawnym ja, a czym\u015b nowym. Odpowiednio \u2013 fa\u0142szywy g\u0142os przeplata si\u0119\u00a0z\u00a0nik\u0142ymi jeszcze doznaniami prawdy. I dlatego Cranmer powoli wkracza na now\u0105 drog\u0119.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Odwiedziny Jamesa<\/strong><\/p>\n<p>Tekst opowiadania przenosi nas do celi, w kt\u00f3rej przebywa eks-arcybiskup. Przychodzi do niego jego by\u0142y kamerdyner i przynosi mu kosz z jedzeniem. James jest zaskoczony wygl\u0105dem Cranmera, kt\u00f3rego, u\u017cywaj\u0105c odwrotnego\u00a0 por\u00f3wnania, nazywa go \u015bw. Miko\u0142ajem. Uwi\u0119ziony by\u0142y arcybiskup wygl\u0105da nast\u0119puj\u0105co: \u201ePrzebranie Cranmera stanowi\u0142 zgrzebny worek przepasany rzemykiem (&#8230;)\u201d(50), oraz \u201e(&#8230;) mia\u0142 teraz siw\u0105 brod\u0119, dosy\u0107 d\u0142ug\u0105.\u201d(51) Zewn\u0119trzno\u015b\u0107 wi\u0119\u017ania sprawia wra\u017cenie pokutnika, jest pewn\u0105 na razie odwrotno\u015bci\u0105 jego postawy wewn\u0119trznej. Eks-arcybiskup za\u00a0czas\u00f3w prymasowskich prowadzi\u0142 bardzo wygodne i niczym nie zak\u0142\u00f3cone \u017cycie. Robi\u0142 wszystko dla w\u0142asnego komfortu i zadowolenia. Znamienne jest to, \u017ce\u00a0z\u00a0r\u00f3wnowagi wyprowadza\u0142a go na przyk\u0142ad tak ma\u0142a rzecz, jak skrzypienie wezg\u0142\u00f3wka na pryczy.<\/p>\n<p>Eks-kamerdyner wychodzi po n\u00f3\u017c, a \u201e&lt;&lt;Nieboszczyk Cranmer&gt;&gt; kopn\u0105\u0142 z lekka kosz i kiwa\u0142 nog\u0105 \u2013 cho\u0107 dra\u017cni\u0142o go to u innych.\u201d(52) G\u0142\u00f3wny bohater zaczyna robi\u0107 rzeczy, kt\u00f3rych kiedy\u015b nigdy by nie zrobi\u0142. Przestaje panowa\u0107 nad tym, co\u00a0chcia\u0142by, aby o nim my\u015blano, i co sam o sobie uwa\u017ca\u0142. Zniecierpliwienie podwa\u017ca jego w\u0142asn\u0105 wizj\u0119 siebie. Misternie skonstruowany obraz w\u0142asnego ja zaczyna podlega\u0107 procesom destrukcji.<\/p>\n<p>Eks-arcybiskup zaczyna konfrontowa\u0107 swoj\u0105 sytuacj\u0119 z dotychczasowym \u017cyciem. My\u015bli o sobie: \u201eOt\u00f3\u017c w tych trudnych czasach najbardziej lubi\u0142 w\u0142a\u015bnie wymykaj\u0105ce si\u0119 trudne rozwi\u0105zania, lecz by\u0142o to naprawd\u0119 bardzo dawno, jakby w\u00a0innym \u017cyciu.\u201d(54) W Cranmerze w pewien spos\u00f3b pokutuje intelektualista i my\u015bliciel, ale nieskr\u0119powany niczym. By\u0142 bardzo przywi\u0105zany do takiego obrazu siebie. Zauwa\u017ca on jednak niedopasowalno\u015b\u0107 takiej wizji do dnia dzisiejszego. By\u0142y arcybiskup chcia\u0142by by\u0107 tym, kim by\u0142 kiedy\u015b, ale to, co prze\u017cywa, nie pozwala mu na trwanie w tym. Rzeczywisto\u015b\u0107 niesie ju\u017c z\u00a0sob\u0105 zmiany. Eks-arcybiskup robi kolejny krok na drodze do nawr\u00f3cenia, i dzieje si\u0119 to pomimo braku jego \u015bwiadomo\u015bci w tym wzgl\u0119dzie.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej g\u0142\u00f3wny bohater si\u0119ga po pocz\u0119stunek, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142 James:<\/p>\n<p>Zapach i smak chleba by\u0142 cudowny; lecz to, co pomy\u015bla\u0142o mu si\u0119 w\u00f3wczas, zabi\u0142o smak. Co\u015b o domu? O rzeczywisto\u015bci? O ko\u015bciele? Zapomnia\u0142. A mo\u017ce po prostu sedno rzeczy jest\u00a0w tym, \u017ce po jednym fatalnym b\u0142\u0119dzie \u2013 z tych, kt\u00f3re bywaj\u0105 ostatnie w \u017cyciu \u2013 straci\u0142 zaufanie do siebie? (54)<\/p>\n<p>Cranmera, raz za razem, co\u015b wyprowadza z r\u00f3wnowagi. Tym razem jest to znowu jaka\u015b my\u015bl. Podwa\u017ca ona jego dawn\u0105 pasywn\u0105 postaw\u0119 wewn\u0119trzn\u0105, burzy jego misternie skonstruowany \u015bwiat. By\u0142y arcybiskup straci\u0142 zaufanie do siebie. Aby otworzy\u0107 si\u0119\u00a0na nowe, musi ulec dekonstrukcji stara struktura my\u015blowa. Taki proces dokonuje si\u0119 teraz w g\u0142\u00f3wnym bohaterze.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Dalsze g\u0142osy o nim<\/strong><\/p>\n<p>James uda\u0142 si\u0119 po n\u00f3\u017c do domu nadzorcy Tower, aby pokroi\u0107 kie\u0142bas\u0119 dla\u00a0Cranmera. Tam, pomi\u0119dzy nim a Edyt\u0105 i Robertem Heyesami, dokonuje si\u0119\u00a0kolejna rozmowa, dotycz\u0105ca g\u0142\u00f3wnego bohatera opowiadania. \u017bona kapitana Bia\u0142ej Wie\u017cy m\u00f3wi:<\/p>\n<p>A on taki powa\u017cny, arcybiskup, a taki grzeczny: &#8211; sam przyje\u017cd\u017ca\u0142 to, wiecie, pociesza\u0107 je, te kr\u00f3lowe, i namawia\u0107, \u017ceby si\u0119 przecie przyzna\u0142y, bo jak inaczej? (&#8230;) \u017beby przyzna\u0142y si\u0119\u00a0wiecie, albo do gach\u00f3w, albo do defektu (&#8230;) (56)<\/p>\n<p>Cranmer rzeczywi\u015bcie by\u0142 hipokryt\u0105. Namawia\u0142 on \u017cony Henryka VIII do tego, by te przyzna\u0142y si\u0119 do niecnych czyn\u00f3w. Poprzez to kr\u00f3l m\u00f3g\u0142 spokojnie skaza\u0107 je na \u015bmier\u0107, a\u00a0sam Cranmer skarbi\u0142 sobie jego \u0142aski. By\u0142o to bardzo pod\u0142e i ob\u0142udne zachowanie by\u0142ego arcybiskupa. Jednak\u017ce prosty lud Londynu nie zauwa\u017ca\u0142 tego jego faryzeizmu. Dla\u00a0niego by\u0142 on upostaciowieniem powagi i dobrego stylu. Niskie stany nie os\u0105dza\u0142y swojego pasterza, pozostawa\u0142y pod urokiem dobrego wra\u017cenia zewn\u0119trznego, kt\u00f3re sprawia\u0142.<\/p>\n<p>Charakterystyki g\u0142\u00f3wnego bohatera w oczach posp\u00f3lstwa dope\u0142niaj\u0105 s\u0142owa nadzorcy Tower: \u201e- Za m\u0142odu by\u0142 g\u0142adki, a jeszcze skromniutki, polerowany. Ale\u00a0i\u00a0teraz moja uwa\u017ca, \u017ce po ziemi nigdy nie chodzi\u0142 dostojniejszy arcybiskup.\u201d(57) Lud kierowa\u0142 si\u0119 w ocenie Cranmera tym, co widzia\u0142. Nie wchodzi\u0142 w niuanse rozpatrywania i oceny jego czyn\u00f3w. Szacunku przydawa\u0142a mu w\u0142a\u015bnie jego zewn\u0119trzno\u015b\u0107: nieobecny wzrok, niejako wzlatuj\u0105cy w wy\u017csze sfery, oraz dumna i\u00a0pe\u0142na godno\u015bci postawa.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Walka dobra ze z\u0142em<\/strong><\/p>\n<p>\u00a0W pewnym momencie przebywaj\u0105cego w celi g\u0142\u00f3wnego bohatera dotyka widmo \u015bmierci \u201e(&#8230;)\u00a0rzeczywiste, nie czekaj\u0105ce, nie pytaj\u0105ce wcale o zgod\u0119, czy rezygnacj\u0119.\u201d(59) Cranmer zosta\u0142 pora\u017cony groz\u0105 umierania. Jego postrzeganie rzeczywisto\u015bci\u00a0 parali\u017cuje na chwil\u0119 strach. R\u00f3wnie\u017c l\u0119k przed \u015bmierci\u0105 wybija go z jego wygodnictwa i wp\u0142ywa na przysz\u0142\u0105 zmian\u0119 jego postawy, na ca\u0142kowite i szczere odwr\u00f3cenie si\u0119 od z\u0142a.<\/p>\n<p>Jednak\u017ce: \u201e(&#8230;) jego s\u0142u\u017cba konieczno\u015bci nie p\u0142yn\u0119\u0142a ze strachu (&#8230;)\u201d(59) Doznanie grozy \u015bmierci uruchamia w by\u0142ym arcybiskupie refleksje na temat swojej przesz\u0142o\u015bci. Cranmer nie by\u0142 boja\u017aliwy, w \u017cyciu nie kierowa\u0142 si\u0119 tylko l\u0119kiem w swoich wyborach. \u017by\u0142 przede wszystkim ku w\u0142asnemu zadowoleniu, natomiast jego podejmowanie decyzji wyp\u0142ywa\u0142o z relatywizmu moralnego. Eks-arcybiskup wybiera\u0142 to, co wydawa\u0142o mu\u00a0si\u0119 dobre dla niego i wygodne. Samo poj\u0119cie dobra by\u0142o dla niego wzgl\u0119dne. Robi\u0142 on przecie\u017c to, co uwa\u017ca\u0142 za\u00a0w\u0142a\u015bciwe z sobie tylko wiadomych wzgl\u0119d\u00f3w. Kierowa\u0142 si\u0119 w\u0142asnymi potrzebami i pragnieniami w\u0142a\u015bciwymi tak naprawd\u0119 postawie egoizmu.<\/p>\n<p>By\u0142y arcybiskup my\u015bli tak\u017ce o sobie: \u201e(&#8230;) wybra\u0142 separacj\u0119 my\u015bli od s\u0142\u00f3w, a\u00a0spraw sumienia od spraw konieczno\u015bci.\u201d(60) Cranmer \u017cy\u0142 w pewnym sensie w duchowej schizofrenii. Bo przecie\u017c nie da si\u0119 oddzieli\u0107 sumienia od \u017cycia bez szkody dla tego pierwszego. Postawa taka, wbrew heroicznym z nazwy intencjom g\u0142\u00f3wnego bohatera, \u015bwiadczy o jego zak\u0142amaniu i fa\u0142szu u samych podstaw wybor\u00f3w. I nie mog\u0142a ona pozosta\u0107 bez z\u0142ych konsekwencji na \u017cycie jego i innych.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej by\u0142y arcybiskup pomy\u015bla\u0142 sobie: \u201e(&#8230;) znalaz\u0142 si\u0119 pod \u015bledztwem za\u00a0zmienianie nie tylko \u015bwiata, ale i Pana Boga.\u201d(60) Ta gorzka refleksja \u015bwiadczy o tym, \u017ce jego sumienie nie zosta\u0142o ca\u0142kowicie zag\u0142uszone. Ten g\u0142os wewn\u0119trzny nie powoduje jeszcze wi\u0119kszych zmian w jego usposobieniu, tylko niejako zatrzymuje go na chwil\u0119 i zmusza do zastanowienia. Troch\u0119 dalej g\u0142\u00f3wny bohater go odsuwa od siebie. Niemniej jednak, nie jest on bez znaczenia na drodze ku nawr\u00f3ceniu eks-arcybiskupa.<\/p>\n<p>Chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej nast\u0119puje zwrot by\u0142ego arcybiskupa w jeszcze inn\u0105 stron\u0119. Chcia\u0142by on\u00a0podsumowa\u0107 swoje \u017cycie s\u0142owami: \u201eM\u0119drzec w\u015br\u00f3d g\u0142upc\u00f3w.\u201d(61) Odzywa si\u0119\u00a0w\u00a0g\u0142\u00f3wnym bohaterze stary, dobrze znany nam, g\u0142os. Jednocze\u015bnie pycha i\u00a0pogarda innych. Cranmer chcia\u0142by uznawa\u0107 swoj\u0105 wy\u017cszo\u015b\u0107 nad lud\u017ami obok niego. Chcia\u0142by te\u017c\u00a0by\u0107 dalej ogromnie pewny siebie. Chcia\u0142by wynie\u015b\u0107 si\u0119 nad innych; nawet je\u015bliby to\u00a0mia\u0142o by\u0107 tylko jego zdanie.<\/p>\n<p>Najpierw groza \u015bmierci, nast\u0119pnie s\u0142u\u017cba konieczno\u015bci, troch\u0119 dalej wyrzuty sumienia i wreszcie g\u0142os pychy. Elementy dobre i z\u0142e przeplataj\u0105 si\u0119 w by\u0142ym arcybiskupie. Ci\u0105gle g\u0142\u00f3wny bohater konfrontowa\u0107 si\u0119 musi z rzeczywisto\u015bci\u0105. Ca\u0142y\u00a0czas zdarzaj\u0105 si\u0119 jakie\u015b nowe rzeczy, przynosz\u0105 r\u00f3\u017cne pytania i zaskakuj\u0105ce odpowiedzi. Cranmer zatrzymuje si\u0119 na chwil\u0119 nad\u00a0nimi, ale\u00a0potem odzywa si\u0119 jego dawny g\u0142os. Dobro nie mo\u017ce si\u0119 przebi\u0107 w\u00a0jego postawie; ca\u0142y czas zag\u0142usza je jego dawne ja. Jednak\u017ce, przyniesie sw\u00f3j\u00a0owoc p\u00f3\u017aniej.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Kolejna Msza \u015awi\u0119ta<\/strong><\/p>\n<p>By\u0142ego arcybiskupa ponownie spotykamy na Eucharystii. A g\u0142\u00f3wny bohater \u201ePoczu\u0142 si\u0119 tutaj bardziej sam ni\u017c w celi, jakby wyj\u0119ty nawet ze wsp\u00f3lnego czasu z\u00a0tymi lud\u017ami, wyrzucony na brzeg.\u201d(63) Cranmer po raz kolejny prze\u017cywa uczucie wyalienowania. Jawi si\u0119 ono przecie\u017c jako konsekwencja jego wybor\u00f3w. Kiedy\u015b nie chcia\u0142 mie\u0107 nic wsp\u00f3lnego z lud\u017ami, wynosi\u0142 si\u0119 ponad nich \u2013 a teraz za to p\u0142aci w pewien spos\u00f3b.<\/p>\n<p>Eks-arcybiskup ws\u0142uchuje si\u0119 w Liturgi\u0119 S\u0142owa. Najpierw rodzi si\u0119 w nim pytanie: \u201eOdk\u0105d przesta\u0142 wierzy\u0107 w S\u0142owo Bo\u017ce?\u201d(65) I ono odbi\u0142o si\u0119 w nim du\u017cym echem: \u201e(&#8230;) sta\u0142o si\u0119 cisz\u0105 zatrzymanego nagle m\u0142yna lub niepracuj\u0105cego ko\u0142owrotka.\u201d(65) Ten wyrzut sumienia odblokowuje w Cranmerze postaw\u0119 pewnej otwarto\u015bci. Dzi\u0119ki niemu, g\u0142\u00f3wny bohater ws\u0142uchuje si\u0119 w s\u0142owa Ewangelii, dotycz\u0105ce Jezusa i Samarytanki. W Ewangelii tej Chrystus prosi cudzoziemk\u0119 o\u00a0wod\u0119. By\u0142y arcybiskup odnosi to pytanie do siebie; zastanawia si\u0119, czy\u00a0on da\u0142 Synowi Bo\u017cemu pi\u0107.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnie g\u0142\u00f3wny bohater przypomina sobie swoj\u0105 rozmow\u0119 z dozorc\u0105 Bia\u0142ej Wie\u017cy, w kt\u00f3rej ten drugi powiedzia\u0142 do niego: \u201e(&#8230;) nikt lepiej od ciebie nie umia\u0142 si\u0119 uchyla\u0107 od cudzych b\u00f3l\u00f3w i trosk.\u201d(66) Cranmer \u201enie dawa\u0142 Chrystusowi pi\u0107\u201d, bo\u00a0przecie\u017c nie s\u0142u\u017cy\u0142 cz\u0142owiekowi, nie by\u0142 dla innych. Odpowied\u017a na pro\u015bb\u0119 Jezus (daj\u00a0Mi pi\u0107!) znajduje\u00a0 w nim sw\u00f3j odd\u017awi\u0119k; powoduje kolejny wyrzut sumienia, kt\u00f3ry burzy jego dawne skamienia\u0142e ego. Monolit jego zatwardzia\u0142o\u015bci w z\u0142ym powoli ulega dekonstrukcji.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej nast\u0119puje Podniesienie, kolejny element Mszy \u015bw. By\u0142y arcybiskup pomy\u015bla\u0142 o sobie: \u201eNie wierzy\u0142 w kult \u015bwi\u0119tych, w procesje, celibat (&#8230;), a jednak truchla\u0142 z l\u0119ku pomi\u0119dzy gro\u017ab\u0105 ba\u0142wochwalstwa a blu\u017anierstwa.\u201d(67) Chocia\u017c w pewien spos\u00f3b herezja by\u0142a g\u0142\u0119boko zakorzeniona w by\u0142ym arcybiskupie (ze wzgl\u0119du na jego relatywn\u0105 postaw\u0119), to troch\u0119 usprawiedliwia go to, \u017ce\u00a0nie chcia\u0142 zdecydowanie wyst\u0119powa\u0107 przeciwko Bogu. Jednak przez swoje post\u0119powanie tak w\u0142a\u015bnie si\u0119 dzia\u0142o. Natomiast jego przeobra\u017cenie wewn\u0119trzne zacz\u0119\u0142o si\u0119 od kiedy przeczyta\u0142 ksi\u0105\u017ck\u0119, w kt\u00f3rej hostia zosta\u0142a ukazana jako symbol, pami\u0105tka. Od\u00a0 tej pory powoli odchodzi\u0142 od prawd wiary katolickiej.<\/p>\n<p>Liturgia budzi w Cranmerze r\u00f3\u017cne refleksje. Staj\u0105 si\u0119 one bod\u017acem do kolejnych wyrzut\u00f3w sumienia. Od samotno\u015bci, poprzez rozwa\u017canie S\u0142owa Bo\u017cego, a\u017c do l\u0119ku przed\u00a0blu\u017anierstwem. Tak\u0105 drog\u0119 podczas Mszy \u015bw. przechodzi by\u0142y arcybiskup. Przybli\u017ca si\u0119 on, dzi\u0119ki temu, nieco bardziej do siebie i zarazem do prawdy.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Wspomnienia o Bocardo<\/strong><\/p>\n<p>By\u0142y arcybiskup znajduje si\u0119 znowu w celi. Przypominaj\u0105 mu si\u0119 wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017aniowie z Bocardo. W nich po raz pierwszy dostrzeg\u0142 ludzi. Rozmawia\u0142 z\u00a0nimi, przys\u0142uchiwa\u0142 si\u0119 im, przygl\u0105da\u0142. Nawet jednego z nich poucza\u0142 S\u0142owem Bo\u017cym. On sam nigdy nie by\u0142 jak inni. Przecie\u017c oni trwali ca\u0142y czas na modlitwie i\u00a0mieli sumienie, a on? \u2013 Pomy\u015bla\u0142 sobie: \u201e\u017bywot wieczny znaczy naprz\u00f3d \u017cycie (&#8230;), podra\u017cni\u0142a go pewno\u015b\u0107, \u017ce co\u015b w tym rodzaju: taka prostacka tautologia nie\u00a0opuszcza\u0142a go i wtenczas w lochu.\u201d(72) Cranmer mia\u0142 ju\u017c odczucie, \u017ce rzeczywi\u015bcie to on nie \u017cy\u0142. Wi\u0105\u017ce si\u0119 to z jego oderwaniem od innych. Sam siebie oddzieli\u0142 od ludzi poprzez swoje wybory. Zaufa\u0142 my\u015blom w\u0142asnym i zastanawia si\u0119: \u201eCzy za my\u015bl, za uczono\u015b\u0107 trzeba zawsze p\u0142aci\u0107 bezdomno\u015bci\u0105?\u201d(73) Eks-arcybiskup nie mia\u0142 zakorzenienia nie\u00a0tylko w ludziach. Czu\u0142 si\u0119 poza \u017cyciem. Nie mia\u0142 tak\u017ce miejsca, kt\u00f3re mog\u0142oby by\u0107 jego przycz\u00f3\u0142kiem; tak\u017ce w sensie mentalnym. By\u0142 ca\u0142kowicie sam. Wiedza i\u00a0rozgrywki intelektualne nie da\u0142y mu szcz\u0119\u015bcia.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Odwiedziny brata Juana<\/strong><\/p>\n<p>Przychodzi do by\u0142ego arcybiskupa zakonnik. Naucza go on prawd wiary w\u00a0\u015bwietle katolicyzmu. G\u0142\u00f3wny bohater przys\u0142uchuje si\u0119 temu i \u201eZdarzy\u0142o\u00a0 mu\u00a0si\u0119 nawet zdziwi\u0107, jak logicznie Fray Juan dowodzi\u0142, ile w tym wszystkim s\u0142uszno\u015bci.\u201d(75) Cranmer zaczyna rozumie\u0107 katolicyzm, na razie jednak tylko na poziomie powierzchniowym, mentalnie jeszcze go nie prze\u017cywa i nie do ko\u0144ca przyjmuje. Jest w nim jednak pewna otwarto\u015b\u0107, kt\u00f3ra przygotowuje grunt pod nawr\u00f3cenie.<\/p>\n<p>Brat Juan przedk\u0142ada eks-arcybiskupowi \u201edrugie odwo\u0142anie\u201d , kt\u00f3re ten ma\u00a0podpisa\u0107; a w nim o obcowaniu \u015bwi\u0119tych i Krwi, i Ciele Chrystusa. G\u0142\u00f3wny bohater zauwa\u017ca: \u201eCzy\u017c mo\u017cliwe, \u017ce on sam, arcybiskup Cranmer \u2013 ju\u017c nie wie?&#8230; Nie\u00a0wierzy ju\u017c ani tak, ani tak?\u201d(75) Jego \u201ereformacja wewn\u0119trzna\u201d ust\u0119puje miejsca czemu\u015b nowemu. To nowe jeszcze nie przychodzi ca\u0142kowicie. Stare elementy jego \u201egospodarstwa wewn\u0119trznego\u201d(60) s\u0105 wybijane stopniowo, a na ich miejsce wchodzi nowa jako\u015b\u0107 jego \u017cycia. Jest to powolna, trudna i \u017cmudna droga. Na koniec rozwa\u017ca\u0144 na temat Naj\u015bwi\u0119tszego Sakramentu, by\u0142y arcybiskup jest sk\u0142onny powr\u00f3ci\u0107 do\u00a0swoich dawnych przekona\u0144 i stwierdzi\u0107, \u017ce w op\u0142atku nie mo\u017ce by\u0107 Boga. Jednak\u017ce: \u201ePrzepisa\u0142: &lt;&lt;Wierz\u0119 niez\u0142omnie w Przeistoczenie.&gt;&gt; I dozna\u0142 pewnej ulgi, ale by\u0142a to ulga przelotna.\u201d(76) Cranmer w ko\u0144cu sk\u0142oni\u0142 si\u0119 ku prawdzie wiary katolickiej. Nie przynios\u0142o to jednak wi\u0119kszego owocu, gdy\u017c by\u0142o to jakby nie\u00a0w\u00a0pe\u0142ni \u015bwiadomie. I&#8230; tyle ju\u017c r\u00f3\u017cnych rzeczy podpisywa\u0142.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Rozmowa z Edyt\u0105<\/strong><\/p>\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Cranmera odwiedza \u017cona nadzorcy Tower. Opowiada on jej o swojej ma\u0142\u017conce Eryce. Musia\u0142 j\u0105 oddali\u0107 od siebie, poniewa\u017c Henryk VIII za\u017c\u0105da\u0142 bez\u017ce\u0144stwa ksi\u0119\u017cy. Wspomnienie to budzi w nim refleksje:<\/p>\n<p>Dlaczego odes\u0142a\u0142 wtedy Eryk\u0119? Zapomnia\u0142 od tego czasu, czym jest nadzieja: Nie\u00a0potrzebowa\u0142 Boga, ani ludzi (&#8230;) Dlaczego nie by\u0142 nigdy jak inni ludzie? (&#8230;) I dlaczego cho\u0107 nie \u017cy\u0142, musi umrze\u0107? (80)<\/p>\n<p>Te dramatyczne pytania ods\u0142aniaj\u0105 rany by\u0142ego arcybiskupa. Sam siebie skrzywdzi\u0142. Zabi\u0142 w sobie uczucia i prawd\u0119. On jako cz\u0142owiek, w swojej najwi\u0119kszej, humanitarnej istocie, przesta\u0142 si\u0119 dla siebie liczy\u0107. Wa\u017cna sta\u0142a si\u0119 tylko kariera, wygoda i niczym nie skr\u0119powana swoboda my\u015bli. Cranmer zamkn\u0105\u0142 si\u0119 na mi\u0142o\u015b\u0107 ludzk\u0105, nawet i\u00a0przez to na nadziej\u0119 \u2013 najbardziej elementarne i \u015bwiadcz\u0105ce o istocie cz\u0142owiecze\u0144stwa cnoty. Zamkn\u0105\u0142 si\u0119 w kr\u0119gu w\u0142asnego ja.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Refleksje<\/strong><\/p>\n<p>Brat Juan kolejny raz odwiedzi\u0142 swojego podopiecznego. Po chwili odchodzi, a\u00a0Cranmer zostaje sam ze swoimi my\u015blami. Mi\u0119dzy innymi zadaje sobie pytanie: \u201eDlaczego my\u015bli o samym sobie musz\u0105 by\u0107 zawsze krzywe, chodz\u0105 w k\u00f3\u0142ko, nie\u00a0pilnuj\u0105 si\u0119 \u017cadnej miary? Inne za\u015b my\u015bli \u2013 te kt\u00f3re mierz\u0105, wa\u017c\u0105, ogl\u0105daj\u0105 \u2013 straci\u0142y sens?\u201d(85) By\u0142y arcybiskup na drodze nawr\u00f3cenia niejako straci\u0142 sw\u00f3j\u00a0dawny aparat percepcyjny. To, co by\u0142o dla niego wa\u017cne, okaza\u0142o si\u0119\u00a0bez znaczenia. Dok\u0142adnie u\u0142o\u017cone \u201egospodarstwo wewn\u0119trzne\u201d(60) run\u0119\u0142o w\u00a0gruzy. Pozosta\u0142 natomiast chaos i\u00a0niepewno\u015b\u0107. Wydarzenia w \u017cyciu Cranmera, tak\u017ce te ze sfery w\u0142asnego ja, zmierzaj\u0105 do ca\u0142kowitego ogo\u0142ocenia si\u0119 g\u0142\u00f3wnego bohatera, do uznania w\u0142asnej niemocy i n\u0119dzy.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Przybycie Jamesa<\/strong><\/p>\n<p>By\u0142y arcybiskup za\u017c\u0105da\u0142 od swojego eks-kamerdynera, aby ten towarzyszy\u0142 mu\u00a0w\u00a0celi. Jednak\u017ce zapomnia\u0142 o tej swojej zachciance, a by\u0142y s\u0142uga przychodzi, aby\u00a0spe\u0142ni\u0107 to \u017cyczenie. Lecz odzywa si\u0119 w g\u0142\u00f3wnym bohaterze g\u0142os: \u201eNigdy nie da\u0142 Jamesowi nic, a za\u017c\u0105da\u0142&#8230; (&#8230;) nigdy nie spostrzeg\u0142, \u017ce nawet James mo\u017ce czego\u015b pragn\u0105\u0107 i co\u015b mie\u0107.\u201d(88) Ten nieoczekiwany wyrzut sumienia powoduje skruch\u0119 w Cranmerze. Otworzy\u0142y mu si\u0119 oczy na drugiego cz\u0142owieka. Odsy\u0142a swojego by\u0142ego s\u0142ug\u0119 i\u00a0 na koniec z ulg\u0105 stwierdza, \u017ce przecie\u017c nie uczy\u0142 nigdy swojego by\u0142ego kamerdynera wiary. I dodaje ze \u0142zami w oczach, \u017ce \u2013 na szcz\u0119\u015bcie! Jest to pi\u0119kna scena, w kt\u00f3rej eks-arcybiskup odnajduje w sobie w pewien spos\u00f3b cz\u0142owieka.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Wewn\u0119trzna walka<\/strong><\/p>\n<p>James odchodzi, a Cranmer stwierdza w sobie: \u201eTo nie my\u015bli opu\u015bci\u0142y go\u00a0pierwsze, lecz on pierwszy my\u015bli u\u017cy\u0142 na oszukiwanie samego siebie.\u201d(89) Dialog wewn\u0119trzny trwa, rekonstruowana przesz\u0142o\u015b\u0107 i rzeczywisto\u015b\u0107 przeplataj\u0105 si\u0119. Rozprawa z samym sob\u0105 przyjmuje coraz dramatyczniejszy kszta\u0142t. Powy\u017csza refleksja g\u0142\u00f3wnego bohatera by\u0142a dla niego bardzo gorzka. Mniema\u0142, \u017ce jest my\u015blicielem; uwa\u017ca\u0142 si\u0119 za kogo\u015b lepszego od innych, za uczonego niezrozumianego przez \u015bwiat. Tymczasem ok\u0142amywa\u0142 siebie i \u017cy\u0142 w \u015bwiecie fa\u0142szu i fikcji. Jednak\u017ce stwierdza, \u017ce: \u201eBo\u017ce wielki, nie zas\u0142u\u017cy\u0142 na to, \u017ceby zobaczy\u0107 cho\u0107 jedn\u0105 jeszcze w\u00a0\u017cyciu prawdziw\u0105 rzecz, nie sk\u0142aman\u0105, jak\u0105 zobaczy\u0142 w tej chwili.\u201d(89) My\u015bl\u00a0o\u00a0tym, \u017ce sam siebie ok\u0142amywa\u0142, nie za\u0142amuje go; przeciwnie \u2013 jest dla niego pierwsz\u0105 prawd\u0105, kt\u00f3r\u0105 zobaczy\u0142 od dawna. By\u0142y arcybiskup czuje si\u0119 niegodny \u0142aski dostrze\u017cenia tej prawdy. Co prawda, ci\u0105gle bardziej \u017cyje przesz\u0142o\u015bci\u0105 ni\u017c tera\u017aniejszo\u015bci\u0105, ale powoli otwiera si\u0119 na nowe.<\/p>\n<p>Narrator stwierdza: \u201eW tej chwili wi\u0119zie\u0144 Cranmer przyj\u0105\u0142by unicestwienie, jak\u0105 b\u0105d\u017a, byle pr\u0119dk\u0105 i zupe\u0142n\u0105 \u015bmier\u0107. Bo \u017cycie nie by\u0142o nic warte, to w\u0142a\u015bnie \u017cycie, do\u00a0kt\u00f3rego si\u0119 urodzi\u0142.\u201d(91) By\u0142y arcybiskup rozlicza si\u0119 z sob\u0105. Zauwa\u017ca ju\u017c, jak\u00a0niewiele by\u0142o dobra w jego \u017cyciu. Czuje si\u0119 kim\u015b bardzo marnym i ma\u0142ym. Nie zrobi\u0142 w\u00a0przesz\u0142o\u015bci nic dobrego. Widzi swoj\u0105 n\u0119dz\u0119 i by\u0142by got\u00f3w teraz umrze\u0107, byleby ju\u017c nic z\u0142ego wi\u0119cej nie zrobi\u0107. Umar\u0142by z braku dobra, kt\u00f3re w swoim \u017cyciu pomija\u0142, a\u00a0kt\u00f3rego g\u0142\u00f3d poczu\u0142.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnie g\u0142\u00f3wny bohater wygl\u0105da przez okno i zauwa\u017ca kobiety, kt\u00f3re przysz\u0142y si\u0119 zobaczy\u0107 z wi\u0119\u017aniami. Chcia\u0142 je zapyta\u0107: \u201eA wy jak s\u0105dzicie, dobre kumy: czy\u00a0dwa a dwa jest zawsze cztery? I czy to dla was ma jakie\u015b znaczenie?\u201d(94) Rodzi\u00a0si\u0119 w eks-arcybiskupie pytanie, czy prawda jest zawsze prawd\u0105, czy jest sta\u0142a i\u00a0niezmienna. I pyta kobiety, czy dla nich co\u015b znaczy, \u017ce prawda jest jedna. Bo\u00a0chcia\u0142by wierzy\u0107, \u017ce \u015bwiat \u017cyje prawd\u0105. Jednak ju\u017c wie, \u017ce ludzie nie s\u0105 \u017ali, bo\u00a0nazywa niewiasty dobrymi. Wie te\u017c, \u017ce cz\u0142owiek mo\u017ce nie mie\u0107 \u015bwiadomo\u015bci w\u0142asnej n\u0119dzy, a pomimo to mo\u017ce by\u0107 najbardziej godnym po\u017ca\u0142owania z ludzi.<\/p>\n<p>\u201eCzy\u017c zdradzi\u0142em wszystkich?\u201d(97) Dramatyczne pytanie zadaje sobie Cranmer. Sam nie mia\u0142 \u015bwiadomo\u015bci w\u0142asnej marno\u015bci. Zdradzi\u0142 najpierw siebie, reszta by\u0142a tylko konsekwencj\u0105 jego wybor\u00f3w. Ten wyrzut sumienia jest postawiony samemu sobie przez by\u0142ego arcybiskupa bardzo ostro. Zreszt\u0105 jego my\u015bli biegn\u0105 bardzo szybko; Cranmer powoli dorasta do decyzji, kt\u00f3ra ma odwr\u00f3ci\u0107 jego \u017cycie wewn\u0119trzne.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej pojawia si\u0119 jeszcze jeden g\u0142os, \u015bwiadcz\u0105cy o jeszcze nie pe\u0142nym ugruntowaniu g\u0142\u00f3wnego bohatera w dobru. Bierze si\u0119 to st\u0105d, \u017ce wszystko, co\u00a0si\u0119 z\u00a0nim dzia\u0142o do tej pory, przebiega\u0142o na p\u0142aszczy\u017anie wewn\u0119trznej, ale tylko mentalnej. Cranmer musi wyj\u015b\u0107 niejako do ludzi ze swoj\u0105 wiar\u0105. To, co si\u0119 w nim dokona\u0142o, musi znale\u017a\u0107 prze\u0142o\u017cenie na czyny. Pierwsza pr\u00f3ba nie jest zbyt pomy\u015blna. Eks-arcybiskup ci\u0119\u017cko prze\u017cywa upokorzenie ze strony Roberta Heyesa. Jednak\u017ce nie skar\u017cy si\u0119, pomimo wcze\u015bniejszego takiego zamiaru. \u0141yka tylko \u0142z\u0119 upokorzenia.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnie przychodzi do Cranmera brat Juan, aby si\u0119 po\u017cegna\u0107, bo wyje\u017cd\u017ca na\u00a0misj\u0119. Osoba ta kojarzy si\u0119 g\u0142\u00f3wnemu bohaterowi z odwo\u0142aniami, kt\u00f3re ten mu\u00a0przedk\u0142ada\u0142 do podpisania. To powoduje w nim refleksje, \u017ce wszystko mo\u017cna odwo\u0142a\u0107, zmieni\u0107; jednak\u017ce: \u201eAle na mi\u0142osierdzie Bo\u017ce, kto widzi k\u0142amstwo, wie ju\u017c\u00a0chyba, \u017ce jest prawda?\u201d(100) Eks-arcybiskup poczu\u0142 g\u0142\u00f3d prawdy. Chcia\u0142by j\u0105\u00a0zna\u0107. Wie ju\u017c jednak, \u017ce kierowa\u0142 si\u0119 w\u0142a\u015bnie k\u0142amstwem w swoim \u017cyciu i dlatego zbli\u017ca si\u0119 do prawdy.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Prze\u0142om<\/strong><\/p>\n<p>Cranmera odwiedza biskup Ely. Podchodzi on z du\u017cym zrozumieniem do\u00a0wi\u0119\u017ania. Wzrusza si\u0119 te\u017c bardzo podczas rozmowy z nim. Pasterz Ko\u015bcio\u0142a w\u00a0Londynie m\u00f3wi na koniec:<\/p>\n<p>Najbardziej przez was skrzywdzone ze stworze\u0144 Boskich \u2013 szepn\u0105\u0142 \u2013 to wy sami. Ale\u00a0na\u00a0mi\u0142y B\u00f3g, jest jeszcze Kto\u015b \u2013 rozp\u0142aka\u0142 si\u0119 \u2013 Kogo na g\u0142ow\u0119 matki waszej nie\u00a0powa\u017ccie si\u0119 zawie\u015b\u0107. Bo przecierpia\u0142\u2026 i a\u017c do sko\u0144czenia \u015bwiata\u2026 \u017ceby\u015bcie mieli \u017cywot i\u00a0prawd\u0119\u2026 (108)<\/p>\n<p>Te proste s\u0142owa wywo\u0142uj\u0105 du\u017cy odd\u017awi\u0119k u by\u0142ego arcybiskupa. Skierowa\u0142 on\u00a0wzrok na Chrystusa, pop\u0142yn\u0119\u0142a jego modlitwa.<\/p>\n<p>To moment du\u017cej wagi. Ko\u0144czy on drog\u0119 nawr\u00f3cenia by\u0142ego arcybiskupa. Potrzebny by\u0142 drugi cz\u0142owiek, aby wi\u0119zie\u0144 umocni\u0142 si\u0119 w dobrym i m\u00f3g\u0142 \u017cy\u0107 tym, co\u00a0wcze\u015bniej prze\u017cywa\u0142 bardzo intymnie. Dzi\u0119ki drugiemu cz\u0142owiekowi Cranmer wychodzi z siebie i skierowuje wzrok ku Chrystusowi. To wydarzenie otwiera drog\u0119 przysz\u0142ym, heroicznym czynom, kt\u00f3rych eks-arcybiskup podejmie si\u0119 u kresu \u017cycia.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Przed wyrokiem<\/strong><\/p>\n<p>Cranmer zostaje ponownie sam w celi. Znowu wraca do swojej przesz\u0142o\u015bci. R\u00f3wnocze\u015bnie zdobywa \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce odmieni\u0107 j\u0105 mog\u0105 jego czyny. Swoje \u017cycie definiuje jako: \u201enierz\u0105d w\u0142asnych my\u015bli\u201d.(108) To bardzo brutalne i sugestywne stwierdzenie \u015bwiadczy wymownie o wielkim k\u0142amstwie, w kt\u00f3rym \u017cy\u0142. M\u00f3wi te\u017c\u00a0jasno do czego wykorzystywa\u0142 intelekt. Oszukiwa\u0142 sam siebie. Teraz by\u0142y arcybiskup pozbywa si\u0119 z\u0142udze\u0144, co do samego siebie.<\/p>\n<p>Jednocze\u015bnie dlatego, \u017ce pozna\u0142 swoje k\u0142amstwo, prawd\u0119 o nim \u201e(\u2026) nie chcia\u0142 ju\u017c wi\u0119cej rozstrzyga\u0107 o sobie, a tym bardziej o Bogu \u2013 my\u015blami skrzywionymi, bo\u00a0tak d\u0142ugo ich nie prostowa\u0142.\u201d(109) Cranmer nie chce ju\u017c niczego zmienia\u0107. Ma\u00a0\u015bwiadomo\u015b\u0107 w\u0142asnego samozranienia, skrzywdzenia samego siebie. Pozostawia on\u00a0sobie tylko prawo do powiedzenia czego\u015b. Jednak\u017ce nie b\u0119dzie ju\u017c k\u0142ama\u0142 w imi\u0119 w\u0142asnej wygody, bo \u201ePozna\u0142 s\u0142owo nie.\u201d(110)<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>\u015amier\u0107<\/strong><\/p>\n<p>I powiedzia\u0142: nie. Nie \u2013 w\u0142asnemu k\u0142amstwu. Nie \u2013 fa\u0142szowi i ob\u0142udzie. Nie\u00a0pozostawi\u0142 \u017cadnych w\u0105tpliwo\u015bci, co do zinterpretowania swoich ostatnich chwil. W\u00a0\u015bwietle opowiadania wymowa jego ostatnich czyn\u00f3w jest bardzo czytelna.<\/p>\n<p>Co zrobi\u0142? Jak zako\u0144czy\u0142 swoje \u017cycie? Swoj\u0105 drog\u0119? W ko\u015bciele \u015bw. Marii ustawiono stos. Na twarzy wi\u0119\u017ania nie by\u0142o \u201ezuchwalstwa ani zatwardzia\u0142o\u015bci\u201d.(112) I powiedzia\u0142 tylko: \u201eJestem n\u0119dznikiem, oto co wyznaj\u0119. Wielkim grzesznikiem i\u00a0tch\u00f3rzem.\u201d(113) P\u00f3\u017aniej zas\u0142oni\u0142 twarz. Stwierdzi\u0142 tak\u017ce, \u017ce k\u0142amanie w imi\u0119 w\u0142asnej wygody, jest czym\u015b, co najbardziej obci\u0105\u017ca sumienie. Przed tym ostrzeg\u0142 wsp\u00f3\u0142czesnych. Nast\u0119pnie przyzna\u0142, \u017ce umiera w \u015bwi\u0119tej wierze powszechnej. Odm\u00f3wi\u0142 Credo. Ale nie podpisa\u0142 ju\u017c \u017cadnych odwo\u0142a\u0144. Przeciwnie, porwa\u0142 si\u0119\u00a0z\u00a0miejsca i rzuci\u0142 si\u0119 w kierunku stosu. Najpierw spali\u0142 swoj\u0105 praw\u0105 d\u0142o\u0144. T\u0105,\u00a0kt\u00f3r\u0105 sk\u0142ada\u0142 podpis pod swoim k\u0142amstwem. Umar\u0142 w imi\u0119 prawdy, i to prawdy ostatecznej. I\u00a0powiedzia\u0142: nie, bardzo mocne i stanowcze: nie! Na sam Koniec.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>\u201eZa pewne rzeczy trzeba p\u0142aci\u0107 pe\u0142n\u0105 cen\u0119\u201d<\/strong><\/p>\n<p>Jednak sama pisarka, Hanna Malewska ju\u017c wcze\u015bniej nie ocenia\u0142a surowo bohatera swojego opowiadania. \u015awiadczy o tym petitowy przypis pod tekstem, w kt\u00f3rym ujawnia swoj\u0105 trosk\u0119 o\u00a0nieskrzywdzenie cz\u0142owieka, kt\u00f3ry kiedy\u015b \u017cy\u0142 pod nazwiskiem Cranmer. Taka\u00a0troska jest zreszt\u0105 wyra\u017anie widoczna na kartach<em> Ko\u0144ca Cranmera<\/em>. Przebija si\u0119 ona wyra\u017anie przez tekst. I my, wierni temu, nie s\u0105dzimy \u017ale o g\u0142\u00f3wnym bohaterze. \u015awiat\u0142o na jego \u017cycie rzuca przede wszystkim jego \u015bmier\u0107, co podkre\u015bla pisarka. Eks-arcybiskup ginie heroicznie. Jego \u015bmier\u0107 jest wyrazem protestu przeciwko k\u0142amstwu, kt\u00f3rym tak d\u0142ugo \u017cy\u0142.<\/p>\n<p>Cranmer zap\u0142aci\u0142 bardzo wysok\u0105 cen\u0119 za swoje b\u0142\u0119dy, czy te\u017c z\u0142e wybory. Poni\u00f3s\u0142 konsekwencj\u0119 najwy\u017csz\u0105 z mo\u017cliwych. Odda\u0142 \u017cycie. Jednak\u017ce sta\u0142o si\u0119\u00a0to\u00a0w\u00a0najlepszym dla niego czasie, kiedy sta\u0142 si\u0119 niejako nowym cz\u0142owiekiem. By\u0142y\u00a0arcybiskup nawr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i umar\u0142 ju\u017c w prawdzie. Takiego ko\u0144ca mo\u017cna ka\u017cdemu \u017cyczy\u0107, widz\u0105c t\u0105 kwesti\u0119 oczywi\u015bcie w \u015bwietle wiary i eschatologii. I nie chodzi tu bynajmniej o rodzaj \u015bmierci, raczej o\u00a0preferencje, jakie by\u0142y udzia\u0142em Cranmera w tych ostatnich chwilach.<\/p>\n<p>Zap\u0142aci\u0142 pe\u0142n\u0105 cen\u0119 za swoje \u017cycie. Ale przeszed\u0142 te\u017c d\u0142ug\u0105 drog\u0119 od k\u0142amstwa do prawdy. Hanna Malewska znakomicie rysuje ten etap w jego \u017cyciu. Znakomicie motywuje psychologicznie i urealnia procesy zachodz\u0105ce w g\u0142\u00f3wnym bohaterze. Jego droga nie sprawia wra\u017cenia sztuczno\u015bci, jedno wynika z drugiego. Dlatego tak cenne by\u0142o przej\u015bcie tej przygody, prze\u015bledzenie wewn\u0119trznych prze\u017cy\u0107 arcybiskupa i tak wznios\u0142y okaza\u0142 si\u0119 jej fina\u0142. Na pewno historia Cranmera mo\u017ce by\u0107 dla nas przyk\u0142adem zwyci\u0119stwa prawdy w \u017cyciu cz\u0142owieka, nawet je\u015bli przychodzi ono u kra\u0144ca \u017cycia.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<ol start=\"3\">\n<li style=\"text-align: center;\"><strong>Dyptyk angielski<\/strong><\/li>\n<\/ol>\n<p>Dyptykiem angielskim za Andrzejem Sulikowskim nazywamy dwa om\u00f3wione wcze\u015bniej opowiadania, to znaczy: Sir <em>Tomasz More odmawia<\/em> i <em>Koniec Cranmera<\/em>. Dyptykiem te utwory Andrzej Sulikowski nazywa dlatego, \u017ce tworz\u0105 one r\u00f3wnoleg\u0142e uk\u0142ady i wzajemnie si\u0119 uzupe\u0142niaj\u0105; a angielskim \u2013 poniewa\u017c oba opowiadania dotycz\u0105 dziej\u00f3w Anglii i s\u0105 to\u017csame pod wzgl\u0119dem czasowo-przestrzennym.<a href=\"#_ftn13\" name=\"_ftnref13\">[13]<\/a> Poza\u00a0tym pod\u0105\u017camy tak\u017ce za wskazaniami samej autorki opowiada\u0144, kt\u00f3ra napisa\u0142a, \u017ce\u00a0chocia\u017c:<\/p>\n<p>Nie by\u0142a to kontynuacja zamierzona z g\u00f3ry: losy Tomasza More\u2019a mia\u0142y zamkni\u0119t\u0105 w\u00a0sobie i ca\u0142kowicie\u00a0 samodzieln\u0105 wymow\u0119; a Cranmer, odgrywaj\u0105cy w nich sw\u0105 historyczn\u0105 rol\u0119 jednego z s\u0119dzi\u00f3w \u015bledczych, tak\u017ce by\u0142 dla mnie postaci\u0105 \u201esko\u0144czon\u0105\u201d. Po\u00a0trochu jednak sta\u0142 si\u0119 postaci\u0105 nie sko\u0144czon\u0105 i \u201eotwart\u0105\u201d, zw\u0142aszcza gdy pozna\u0142am fina\u0142 jego \u017cycia: gdy prze\u015bladowca sam sta\u0142 si\u0119 ofiar\u0105.<a href=\"#_ftn14\" name=\"_ftnref14\">[14]<\/a><\/p>\n<p>Podobnie traktuj\u0105 t\u0105 kwesti\u0119 W\u0142odzimierz Maci\u0105g<a href=\"#_ftn15\" name=\"_ftnref15\">[15]<\/a> i Tomasz Fia\u0142kowski, kt\u00f3ry pisze, \u017ce \u201ePrzecie\u017c drugim skrzyd\u0142em opowiadania <em>Sir Tomasz more odmawia<\/em> jest\u00a0<em>Koniec Cranmera<\/em>, gdzie m\u0119czennikiem staje si\u0119 z kolei przeciwnik Tomasza.\u201d<a href=\"#_ftn16\" name=\"_ftnref16\">[16]<\/a> R\u00f3wnie\u017c Ojciec \u015awi\u0119ty Jan Pawe\u0142 II widzia\u0142 podobnie t\u0119 spraw\u0119. Papie\u017c napisa\u0142 mi\u0119dzy innymi, \u017ce Hanna Malewska \u201e(&#8230;) da\u0142a si\u0119 pozna\u0107 jako wybitna pisarka.\u201d\u00a0\u00a0 I\u00a0\u017ce ceni\u0142 on jej \u201eg\u0142\u0119bokie rozumienie powo\u0142ania cz\u0142owieka, jego dziej\u00f3w i tworzonej przeze\u0144 kultury (&#8230;) mi\u0119dzy innymi opisa\u0142a ona wspaniale (&#8230;) dramat \u015bwi\u0119tego Tomasza Morusa oraz dramat arcybiskupa Cranmera.\u201d<a href=\"#_ftn17\" name=\"_ftnref17\">[17]<\/a> Jak wida\u0107, w \u015bwiadomo\u015bci\u00a0 Ojca \u015awi\u0119tego oba opowiadania funkcjonowa\u0142y \u0142\u0105cznie.<\/p>\n<p>I my p\u00f3jdziemy t\u0105 drog\u0105. Prze\u015bledzimy w tek\u015bcie analogie i paralele mi\u0119dzy tymi opowiadaniami. Zajmiemy si\u0119 przede wszystkim wizjami: Cranmera w\u00a0<em>Sir\u00a0Tomasz More<\/em> <em>odmawia<\/em> i analogicznie \u2013 Morusa w <em>Ko\u0144cu Cranmera<\/em>. Wyodr\u0119bni\u0142y si\u0119 tak\u017ce w naszej \u015bwiadomo\u015bci dwa obrazy z tych opowiada\u0144, a kt\u00f3re tworz\u0105 r\u00f3wnoleg\u0142e wizje, mianowicie obrazy piek\u0142a i raju. Zajmiemy si\u0119 tak\u017ce stosunkiem m\u0119czennik\u00f3w do swoich oprawc\u00f3w.\u00a0 Przebaczenie im przez More\u2019a, jak\u00a0i oskar\u017cenie ich przez Cranmera tworz\u0105 dope\u0142niaj\u0105ce si\u0119 sfery. Pod\u0105\u017cajmy \u015bladami tekst\u00f3w opowiada\u0144.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Cranmer w <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em><\/strong><\/p>\n<p>Najpierw prze\u015bled\u017amy, jak Cranmer jest ukazany w <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em>. Znacz\u0105ce jest to, \u017ce jego charakterystyka tam jest do\u015b\u0107 szeroka. Poprzez to\u00a0arcybiskup staje si\u0119 najwa\u017cniejsz\u0105 z drugoplanowych postaci. Tak\u017ce rola, jak\u0105 odegra\u0142 w \u017cyciu Tomasza More&#8217;a, utwierdza nas w takim zaj\u0119ciu si\u0119 jego osob\u0105.<\/p>\n<p>Pojawia si\u0119\u00a0 on po raz pierwszy na stronach tego opowiadania w umownie przez\u00a0nas zatytu\u0142owanym rozdziale: \u201eSamotne rozmy\u015blania\u201d. Tomasz M. my\u015bli sobie:<\/p>\n<p>(\u2026) arcybiskup Cranmer, bywaj\u0105c w tej celi, traktuje jej mieszka\u0144ca jak dostojnika i\u00a0koleg\u0119 erudyt\u0119, kt\u00f3ry zapewne dzi\u015b, jutro przezwyci\u0119\u017cy swoje skrupu\u0142y i odzyska cz\u0119\u015b\u0107\u00a0\u0142ask, jakimi si\u0119 cieszy\u0142.(11)<\/p>\n<p>Cranmer nie jest ukazany zbyt pozytywnie w tym \u015bwietle. Nie waha\u0142 si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0107 przysi\u0119gi na rzecz kr\u00f3la i przez my\u015bl nie chce mu przej\u015b\u0107, aby tak m\u0105dry cz\u0142owiek jak More, poprzez sw\u00f3j wyb\u00f3r skazywa\u0142 si\u0119 na \u015bmier\u0107. Niemniej jednak nie traktuje eks-kanclerza\u00a0 jako kogo\u015b gorszego od siebie, pomimo \u017ce ten jest w wi\u0119zieniu. Przeciwnie, powa\u017ca go i szanuje, ale dlatego, \u017ce nie wierzy, aby More m\u00f3g\u0142 wybra\u0107 \u015bmier\u0107.<\/p>\n<p>Po raz kolejny spotykamy Cranmera w ogrodzie arcybiskupim, ju\u017c nie przez przywo\u0142anie, lecz jako realn\u0105 osob\u0119. Przychodzi do niego Meg, c\u00f3rka More\u2019a, aby\u00a0wyprosi\u0107 \u0142ask\u0119 spotkania ze swoim ojcem. Jak si\u0119 jawi\u0142 arcybiskup w jej oczach?<\/p>\n<p>Cranmer, dostojnie i skromnie przyodziany, uczony i rozs\u0105dny (&#8230;), by\u0142 naprawd\u0119 uczonym cz\u0142owiekiem, wrogiem gwa\u0142t\u00f3w, krzywd i krwi \u2013 tak m\u00f3wiono, i do\u015b\u0107 by\u0142o popatrze\u0107 w t\u0119 pod\u0142u\u017cn\u0105, stateczn\u0105 twarz o czole tak szerokim i \u0142adnie zarysowanym jak\u00a0czo\u0142o Erazma. To nie on te\u017c \u0142upi\u0142 klasztory, cho\u0107 z erudycj\u0105 pisa\u0142 przeciw monastycyzmowi. (18)<\/p>\n<p>Arcybiskup robi\u0142 dobre wra\u017cenie swoim wygl\u0105dem i uwa\u017cano go powszechnie za\u00a0erudyt\u0119. Nie macza\u0142 te\u017c bezpo\u015brednio palc\u00f3w we krwi i dlatego m\u0142oda pani Rope przychodzi do niego i ma nadziej\u0119, \u017ce wyprosi spotkanie z ojcem. Jednak Cranmer do\u015b\u0107 szybko pozbawia j\u0105 z\u0142udze\u0144. Co prawda m\u00f3wi do Meg, \u017ce: \u201eWasz ojciec, pani, to m\u0105\u017c zacny i prawy, ozdoba tego kr\u00f3lestwa. Chcemy go mie\u0107 takim, jaki jest (&#8230;)\u201d(18) Jednak\u017ce chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej daje si\u0119 pozna\u0107 jako ob\u0142udnik i faryzeusz, stwierdza:<\/p>\n<p>Supremacja papieska, rozw\u00f3d kr\u00f3la i przysi\u0119ga \u2013 m\u00f3wi\u0119 wam o tym, pani, bo wiem, \u017ce\u00a0dzielicie my\u015bli ojca \u2013 to sprawy, o kt\u00f3rych co najwy\u017cej (i tylko mi\u0119dzy nami) rzec mo\u017cna, \u017ce s\u0105 to sprawy sporne. Wasz ojciec my\u015bli tak, ale ca\u0142e prawie duchowie\u0144stwo angielskie my\u015bli inaczej. Pos\u0142usze\u0144stwo kr\u00f3lowi natomiast i parlamentowi to sprawa bezsporna. Czwarte przykazanie Bo\u017ce. A to same przykazanie, wraz z pi\u0105tym, bezsprzecznie nakazuje tobie, pani, ratowa\u0107 ojca. Przekona\u0107 go o tej prostej prawdzie, kt\u00f3r\u0105 ci w\u0142a\u015bnie wy\u0142o\u017cy\u0142em, ulg\u0119 przynosz\u0105c jego sumieniu. (19)<\/p>\n<p>Margaret a\u017c si\u0119 zmiesza\u0142a na tak\u0105 odpowied\u017a arcybiskupa, kt\u00f3ry pr\u00f3bowa\u0142 jej\u00a0wm\u00f3wi\u0107, \u017ce to More si\u0119 myli, a s\u0142uszno\u015b\u0107 i m\u0105dro\u015b\u0107 s\u0105 po jego stronie. Jego\u00a0argumentacja by\u0142a przecie\u017c tak pokr\u0119tna i ob\u0142udna.<\/p>\n<p>Smutna Meg obudzi\u0142a w Cranmerze wspomnienia. Zda\u0142a mu si\u0119 ona podobna do\u00a0jego by\u0142ej \u017cony. Musia\u0142 j\u0105 zostawi\u0107 na \u017c\u0105danie kr\u00f3la, ow\u0105 Niemk\u0119, bo Henryk VIII za\u017c\u0105da\u0142 bez\u017ce\u0144stwa ksi\u0119\u017cy. Swoj\u0105 sytuacj\u0119, jak r\u00f3wnie\u017c Margaret, podsumowuje on s\u0142owami: \u201eIlu\u017c to rzeczy w \u017cyciu trzeba si\u0119 wyrzeka\u0107, moja m\u0142oda, zacna niewiasto.\u201d(20) W tym miejscu przychodz\u0105 do g\u0142owy wspomnienia drugiego skrzyd\u0142a dyptyku, fragmentu dotycz\u0105cego owej \u017cony, kt\u00f3r\u0105 musia\u0142 odes\u0142a\u0107. Cranmer tutaj w s\u0142owach cytowanych stwierdza tylko konieczno\u015b\u0107 wyrzekania si\u0119, natomiast wiemy z kolejnego opowiadania, \u017ce fakt ten by\u0142 dla niego bolesny i znacz\u0105co wp\u0142yn\u0105\u0142 na jego \u017cycie.<\/p>\n<p>Ich rozmow\u0119 przerywa i jednocze\u015bnie ko\u0144czy przybycie dworzanina Richa, tego\u00a0kt\u00f3ry oskar\u017ca\u0142 przed komisj\u0105 More\u2019a. Tu jeszcze jedna refleksja o Cranmerze w\u00a0tek\u015bcie: \u201eDoprawdy by\u0142 to cz\u0142owiek uk\u0142adny, bez cienia buty.\u201d(21) By\u0142 on bardzo spokojny i opanowany, sprawia\u0142 dobre wra\u017cenie. Pomimo tego Meg odchodz\u0105c od\u00a0niego i Richa: \u201eOkr\u0105\u017cy\u0142a ich, mimowolnym gestem zbieraj\u0105c ciasno fa\u0142dy sukni. Jakby w obawie, by si\u0119 o kt\u00f3rego\u015b z nich nie otrze\u0107.\u201d(21) Cranmer ostatecznie, pomimo og\u0142ady i mi\u0142ej powierzchowno\u015bci, wzbudzi\u0142 wstr\u0119t w c\u00f3rce More\u2019a,\u00a0 na\u00a0skutek swojej ob\u0142udy w\u0142a\u015bnie.<\/p>\n<p>I wreszcie spotykamy Cranmera w decyduj\u0105cej dla More\u2019a sytuacji. Arcybiskup przychodzi, aby prze\u0142ama\u0107 skrupu\u0142y wi\u0119\u017ania, jednak\u017ce nie udaje mu si\u0119 to. Przeciwnie eks-kanclerz prze\u0142amuje swoje niepewno\u015bci i wahania, i umacnia si\u0119\u00a0w\u00a0swoim wyborze. Jak do tego dosz\u0142o? P\u00f3jd\u017amy \u015bladami tekstu.<\/p>\n<p>Czego si\u0119 dowiadujemy o Cranmerze na pocz\u0105tku jego rozmowy z Morem? \u201eP\u0142odny jego umys\u0142 nie znosi\u0142 nie rozwik\u0142anych sytuacji.\u201d(27) Arcybiskup, jak\u00a0eks-kanclerz wybra\u0142, jednak\u017ce w swoim wyborze kierowa\u0142 si\u0119 czym innym. On\u00a0wybra\u0142 z\u0142o, w\u0142asn\u0105 wygod\u0119 i nieskr\u0119powanie. Jednak More wzbudza w nim niepok\u00f3j, nieco burzy on jego wyrafinowane spojrzenie, ale jednak nie sk\u0142ania go\u00a0to\u00a0do zmiany stanowiska.<\/p>\n<p>Troch\u0119 dalej narrator w do\u015b\u0107 d\u0142ugiej dygresji, dotycz\u0105cej Cranmera, stwierdza:<\/p>\n<p>Arcybiskup Cranmer by\u0142 dostojny od st\u00f3p do g\u0142\u00f3w. W jego g\u0142osie nie dos\u0142ucha\u0142by\u015b si\u0119\u00a0ani cienia ironii czy cynizmu. Pod\u0142u\u017cna twarz, delikatne r\u0119ce, ciemne szaty by\u0142y sam\u0105 przyzwoito\u015bci\u0105. Szare za\u015b oczy, niedu\u017ce, ale \u0142adnie osadzone, nigdy nie bywa\u0142y puste \u00a0\u2013\u00a0ale\u00a0nieobecne cz\u0119sto. My\u015bli Cranmera chodzi\u0142y w\u0142asnymi drogami. Nie by\u0142y to wiadome z\u00a0g\u00f3ry, uk\u0142adne my\u015bli dworaka. Podziela\u0142 wiele tez lutera\u0144skich z przekonania: herezja by\u0142a w tym arcybiskupie najrzetelniejsz\u0105 jeszcze z jego spraw. Okoliczno\u015b\u0107, \u017ce kr\u00f3l Henryk t\u0119pi\u0142 obecnie luteranizm, obowi\u0105zywa\u0142a jego zewn\u0119trzn\u0105 poprawno\u015b\u0107, ale nie jego my\u015bl. Wzajemnie za\u015b: abstrakcyjne rozumowania i erudycja teologiczna jak dot\u0105d nie popsu\u0142y mu\u00a0w niczym kariery. Zar\u00f3wno wiadoma wszystkim przyzwoito\u015b\u0107, jak i prywatnie hodowana my\u015bl \u2013 nie uczyni\u0142y z Cranmera wroga Tomasza More\u2019a. (27,28)<\/p>\n<p>Powtarza si\u0119 zdanie o uk\u0142adno\u015bci Cranmera, podkre\u015blona jest tak\u017ce jego erudycja. Nie jawi si\u0119 on te\u017c w tym fragmencie jako wr\u00f3g Boga, a tak\u017ce More\u2019a. A jego my\u015bl reformatorska nie jest negowana w tek\u015bcie, przeciwnie \u2013 jawi si\u0119 jako nawet pewien pozytyw, bo niesie z sob\u0105 pewn\u0105 wolno\u015b\u0107 my\u015bli.<\/p>\n<p>Niezbyt surowy os\u0105d pocz\u0105tkowy Cranmera przez More\u2019a, p\u00f3\u017aniej zaczyna przybiera\u0107 powa\u017cniejsze kszta\u0142ty. Eks-kanclerz jest zdania, \u017ce nie mo\u017ce sprzeniewierzy\u0107 si\u0119 prawdzie, sam arcybiskup pomy\u015bla\u0142 sobie na to: \u201ePrawda&#8230; A\u00a0gdyby kr\u00f3l z jakiego\u015b powodu kaza\u0142 przysi\u0105c, \u017ce, ot, dwa a dwa jest pi\u0119\u0107, te\u017c\u00a0woleliby\u015bcie po\u0142o\u017cy\u0107 g\u0142ow\u0119?\u201d(28) Cranmer nie rozumie postawy More\u2019a, nie\u00a0rozumie tego, jak mo\u017cna odda\u0107 \u017cycie za prawd\u0119. Podkre\u015bla to jego refleksja: \u201eGdzie\u00a0tu rozum: z powodu niewidzialnych jak powietrze my\u015bli \u2013 wcisn\u0105\u0107 za kraty ca\u0142\u0105 swoj\u0105 cielesn\u0105, tak bardzo dotykaln\u0105 osob\u0119?\u201d(29) Dla arcybiskupa dro\u017csze by\u0142o cia\u0142o ni\u017c dusza. By\u0142 on cz\u0142owiekiem zmys\u0142owym i \u015bwiatowym w rozumieniu biblijnym. To co naoczne i namacalne by\u0142o dla niego jedynie realne. Arcybiskup stwierdzi\u0142 tak\u017ce, \u017ce: \u201eErazm z Rotterdamu, Sir Tomaszu, na pewno nie pochwala waszego rzymskiego fanatyzmu\u201d(28) Na co eks-kanclerz odpowiada w my\u015blach, a\u00a0zarazem jest to bardzo surowa krytyka arcybiskupa: \u201eErazm mo\u017ce by i przysi\u0105g\u0142 \u2013\u00a0przez obaw\u0119 \u2013 \u017ce dwa a dwa jest pi\u0119\u0107, ale prze\u017cy\u0142by to jako cios, a nie prze\u0142kn\u0105\u0142 jak chleb z mas\u0142em.\u201d(29) Cranmer by\u0142 pozbawiony wszelkich wyrzut\u00f3w sumienia, sprzeniewierzenie si\u0119 prawdzie nie by\u0142o dla niego niczym trudnym. Troch\u0119 dalej More tak\u017ce stwierdza: \u201eKr\u00f3l Henryk przynajmniej wierzy w swoje skrupu\u0142y. Dalib\u00f3g kr\u00f3l to jeszcze cz\u0142owiek ca\u0142\u0105 g\u0119b\u0105 przy tym tu&#8230;\u201d(29) Cranmer z tych s\u0142\u00f3w jawi si\u0119\u00a0jako hipokryta i ob\u0142udnik, cz\u0142owiek nie maj\u0105cy skrupu\u0142\u00f3w i zatwardzia\u0142y w z\u0142ym. Znakomicie kwituj\u0105 to s\u0142owa More\u2019a:<\/p>\n<p>Niewielu chyba ludzi w kraju w\u0105tpi, \u017ce je\u015bli kr\u00f3l zarz\u0105dzi, \u017ceby by\u0142o Pi\u0119tna\u015bcie sakrament\u00f3w, arcybiskup Cranmer roz\u0142o\u017cy r\u0119ce i powie: &#8211; Nie dostrzegli\u015bmy tego, co\u00a0Najja\u015bniejszy Pan bystro\u015bci\u0105 swoj\u0105 przenikn\u0105\u0142 g\u0142\u0119biej. (29)<\/p>\n<p>Ironia, ale tak\u017ce gorycz i \u017cal s\u0105 w tych s\u0142owach. Przecie\u017c Cranmer pe\u0142ni funkcje ko\u015bcieln\u0105, przecie\u017c jest nast\u0119pc\u0105 aposto\u0142\u00f3w, a tak niegodnie \u017c\u0105gluje prawd\u0105 i\u00a0sprzeniewierza si\u0119 misji powierzonej mu przez Ko\u015bci\u00f3\u0142.<\/p>\n<p>More, pomimo nalega\u0144 Cranmera, nie jest sk\u0142onny podporz\u0105dkowa\u0107 swojego sumienia prawom tego kr\u00f3lestwa. Arcybiskup \u2013 my\u015bliciel i teolog, filozof \u2013 jest przez to nieco zaniepokojony, jednak\u017ce dotyka to jakby tylko jego warstwy powierzchniowej. Cranmer nie jest zdolny prze\u017cy\u0107 i zrozumie\u0107 dramat More\u2019a. \u015awiadcz\u0105 tak\u017ce o tym s\u0142owa narratora:<\/p>\n<p>Oczy Cranmera o znu\u017conych, opadaj\u0105cych powiekach, patrzy\u0142y jeszcze na Tomasza More\u2019a: jakby ocenia\u0142y t\u0119 g\u0142ow\u0119 nie star\u0105, ledwie tkni\u0119t\u0105 siwizn\u0105, jedn\u0105 z najt\u0119\u017cszych g\u0142\u00f3w w\u00a0Europie, rozleg\u0142\u0105 czaszk\u0119 osadzon\u0105 na mocnym karku, czerstw\u0105 twarz rozja\u015bnion\u0105 jeszcze \u015bmiechem. Szare oczy m\u00f3wi\u0142y, chodzi o jedn\u0105 tez\u0119, powiedzmy: o dwie, jedno sed contra teologii, po ludzku jeden krok rozumowania. Pojmujesz to r\u00f3wnie dobrze jak ja. I owszem, m\u00f3wi\u0142y rozja\u015bnione oczy More\u2019a: o jedno, tak jest, chodzi o jedno. (30)<\/p>\n<p>Arcybiskup nie mo\u017ce poj\u0105\u0107 eks-kanclerza. S\u0142owa wy\u017cej przytoczone odby\u0142y si\u0119\u00a0ju\u017c po decyduj\u0105cej dla More\u2019a refleksji, wypowiedzianej przez Cranmera. Przytoczmy j\u0105 jeszcze raz, bo przecie\u017c dzi\u0119ki tym s\u0142owom dokona\u0142 si\u0119 prze\u0142om w\u00a0sferze emocjonalnej Sir Tomasza. Dzi\u0119ki tym s\u0142owom eks-kanclerz umocni\u0142 si\u0119\u00a0na\u00a0swojej drodze ku m\u0119cze\u0144stwu: \u201eChcia\u0142bym si\u0119 myli\u0107, ale wygl\u0105da mi na to, \u017ce\u00a0stoicie tam, gdzie\u015bcie stali?\u201d(30)<\/p>\n<p>I na koniec naszej charakterystyki Cranmera w <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em> przytoczmy ostatnie zdanie w tym tek\u015bcie odnosz\u0105ce si\u0119 bezpo\u015brednio do\u00a0arcybiskupa. Rozradowany ju\u017c More pomy\u015bla\u0142 sobie mi\u0119dzy innymi: \u201eDobry B\u00f3g\u00a0pos\u0142a\u0142 mu tak brzydkiego, odstr\u0119czaj\u0105cego kusiciela.\u201d(31)<\/p>\n<p>Arcybiskup nie jest zbyt pozytywnie ukazany w opowiadaniu dotycz\u0105cym Tomasza More\u2019a. Jawi si\u0119 jako kto\u015b ca\u0142kowicie zak\u0142amany i ob\u0142udny \u2013 to dotyczy jego moralno\u015bci. Natomiast, je\u015bli chodzi o sfer\u0119 aktywno\u015bci, jest on my\u015blicielem, filozofem i teologiem. Uczony ten sprawia tak\u017ce bardzo dobre wra\u017cenie swoj\u0105 powierzchowno\u015bci\u0105. Jest ona niejako w sprzeczno\u015bci z jego postaw\u0105 wewn\u0119trzn\u0105. Dwulicowo\u015b\u0107, sprzeczno\u015bci, relatywizm moralny, ob\u0142uda i cynizm &#8211; charakteryzuj\u0105 Cranmera.<\/p>\n<p>Dosy\u0107 du\u017co jest informacji o arcybiskupie w<em> Sir Tomasz More odmawia<\/em>. Obraz\u00a0jego osoby jest do\u015b\u0107 sugestywny. Dope\u0142nia on wizj\u0119 z <em>Ko\u0144ca Cranmera<\/em>. Na\u00a0pewno by\u0142 te\u017c punktem wyj\u015bcia do kre\u015blenia tego opowiadania. I nie ma sprzeczno\u015bci\u00a0 w\u00a0charakterystyce Cranmera w obu opowiadaniach. Pierwsze opisuje jego postaw\u0119 z\u00a0dni jego chwa\u0142y, widzianej w\u0142asnymi oczami. Ukazuje arcybiskupa w\u00a0pe\u0142ni wiary w siebie, we w\u0142asne zadowolenie i wygod\u0119, w nieskr\u0119powan\u0105 niczym my\u015bl, w materi\u0119. Drugie z kolei ustanawia drog\u0119 jego nawr\u00f3cenia, a\u017c do m\u0119cze\u0144skiej \u015bmierci. Oba si\u0119 doskonale uzupe\u0142niaj\u0105.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Tomasz More w <em>Ko\u0144cu Cranmera<\/em><\/strong><\/p>\n<p>Przeprowad\u017amy teraz odwrotn\u0105, ale analogiczn\u0105 operacj\u0119. To znaczy, przyjrzyjmy si\u0119, jak Tomasz More jest ukazany w <em>Ko\u0144cu Cranmera<\/em>. Dodajmy, \u017ce\u00a0jego osoba, jak te\u017c \u015bwiadectwo, jakie da\u0142 swoim \u017cyciem sta\u0142y si\u0119 wiele znacz\u0105ce na drodze przemiany eks-arcybiskupa.<\/p>\n<p>Po raz pierwszy pojawia si\u0119 Tomasz, jeszcze nie osobowo, w chwili kiedy Cranmer widzi kobiety przed Tower. \u201eI chcia\u0142 je mo\u017ce zapyta\u0107: &#8211; A wy jak s\u0105dzicie, dobre kumy: czy dwa a dwa jest zawsze cztery?\u201d(91) Wcze\u015bniej to pytanie chcia\u0142 zada\u0107 More\u2019owi w troch\u0119 innym kontek\u015bcie. Jest to pytanie o prawd\u0119, a More \u00a0w\u00a0jej imi\u0119 zgin\u0105\u0142.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej ju\u017c eks-kanclerz przywo\u0142any jest bezpo\u015brednio we wspomnieniu Cranmera. Eks-arcybiskup przypomnia\u0142 sobie swoje odwiedziny u niego w celi. Jednak\u017ce ma teraz inne spojrzenie na tamte wydarzenia:<\/p>\n<p>Tamten zdawa\u0142 si\u0119 jakby z\u0142amany bezsenn\u0105 czy gor\u0105czkow\u0105 noc\u0105, on za\u015b, Cranmer, by\u0142\u00a0u szczytu nie tylko w\u0142adzy, ale pewno\u015bci siebie i losu. A jednak s\u0142owa skrzy\u017cowa\u0142y si\u0119\u00a0jak\u00a0pi\u0142ki z dw\u00f3ch kra\u0144c\u00f3w r\u00f3wnego pola. I sama ju\u017c ta r\u00f3wno\u015b\u0107 by\u0142a jak pogarda dla\u00a0wszystkiego, z czym Cranmer przyszed\u0142. Dla ca\u0142ej jego gry, ca\u0142ej rachuby (&#8230;) \u2013 O jedno chodzi, o jedno \u2013 m\u00f3wi\u0142 wi\u0119zie\u0144 More, czy zdawa\u0142 si\u0119 m\u00f3wi\u0107 z u\u015bmiechem, kt\u00f3ry wraca\u0142 mu\u00a0na znu\u017con\u0105 twarz. W\u0142a\u015bciwie wi\u0119zie\u0144 Cranmer wiedzia\u0142 ju\u017c, o co chodzi (&#8230;) Zrozumia\u0142 tak\u017ce, \u017ce nie jest sztuk\u0105, a tym mniej sztuk\u0105 m\u0119drc\u00f3w \u2013 m\u00f3wi\u0107 jedno a my\u015ble\u0107 drugie. (95,96)<\/p>\n<p>Cranmer spowodowa\u0142 prze\u0142om u eks-kanclerza i teraz podobnie, More przybli\u017ca eks-arcybiskupa do prawdy. Jego posta\u0107, wspomnienie o nim gra du\u017c\u0105 rol\u0119 w\u00a0nawr\u00f3ceniu Cranmera. A na koniec wspominania More\u2019a:<\/p>\n<p>Cranmer zamkn\u0105\u0142 oczy, by mie\u0107 z\u0142udzenie, \u017ce go dot\u0105d tutaj widzi. Nie prosi\u0142by go\u00a0o\u00a0przebaczenie. Jego przecie\u017c nie zwi\u00f3d\u0142 z drogi ani nie spodli\u0142. Ba, dopom\u00f3g\u0142 mu mo\u017ce sta\u0107, gdzie sta\u0142 \u2013 sam stoj\u0105c na przeciwnym kra\u0144cu. Pragn\u0105\u0142 widzie\u0107 go, by wierzy\u0107 \u2013 je\u017celi ju\u017c nie w prawd\u0119, to w cz\u0142owieka. (97)<\/p>\n<p>More sta\u0142 si\u0119 dla Cranmera wzorem, niejako uosobieniem cz\u0142owiecze\u0144stwa. \u017by\u0142\u00a0on w nim jako wyra\u017any protest przeciw k\u0142amstwu i upostaciowienie prawdy i\u00a0dobra.<\/p>\n<p>I na koniec przywo\u0142ajmy cytat \u015bwiadcz\u0105cy o tym, jak eks-kanclerz by\u0142 widziany przez potomnych po swojej \u015bmierci. Pami\u0119tamy, \u017ce wizja jego pami\u0119ci przez lud w\u00a0pewnym momencie bardzo zaniepokoi\u0142a Sir Tomasza. Cranmer pomy\u015bla\u0142:<\/p>\n<p>Wiedzia\u0142, \u017ce prosty lud londy\u0144ski sprawiedliwo\u015bci\u0105 jego wyk\u0142uwa oczy p\u00f3\u017aniejszym s\u0119dziom, \u017ce pami\u0119taj\u0105 go skryci papi\u015bci i nawet bodaj \u017ca\u0142uje sam kr\u00f3l, ale c\u00f3\u017c to znaczy\u0142o? Co innego znaczy\u0142o. \u2013 O jedno chodzi, o jedno&#8230; Ale dla wszystkich! Nie ma dyspensy dla\u00a0t\u0142umu, jak nie ma przywileju dla m\u0119drc\u00f3w. A gdy Tomasz More odm\u00f3wi\u0142, uczyni\u0142 to i\u00a0w swoim, i w diecezjan Cranmera imieniu. (96)<\/p>\n<p>Lud, wbrew obawom eks-kanclerza, bardzo dobrze go wspomina. Ale nie to jest najwa\u017cniejsze. More pos\u0142u\u017cy\u0142 jako przyk\u0142ad przeciwstawienia si\u0119 z\u0142u \u2013 i dostrzeg\u0142 to\u00a0Cranmer.<\/p>\n<p>Sir Tomasz okaza\u0142 si\u0119 wiele znacz\u0105c\u0105 postaci\u0105 dla eks-arcybiskupa. Mo\u017cna zaryzykowa\u0107 stwierdzenie, \u017ce bez jego przyk\u0142adu nie dokona\u0142oby si\u0119 nawr\u00f3cenie Cranmera. Sta\u0142 si\u0119 on dla niego wa\u017cny nie tylko jako wyznawca prawdy, ale przede wszystkim jako uosobienie cz\u0142owiecze\u0144stwa. Jego przyk\u0142ad, tak ukazany, rzeczywi\u015bcie nosi\u0142 w sobie znamiona \u015bwi\u0119to\u015bci. Doskonale dope\u0142nia to wizj\u0119 m\u0119\u017ca ewangelicznego z<em> Sir Tomasz More odmawia<\/em>.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Raj i piek\u0142o<\/strong><\/p>\n<p>Dwa obrazy, kt\u00f3re w naszej \u015bwiadomo\u015bci uzupe\u0142niaj\u0105 si\u0119, to wizja raju w\u00a0<em>Sir Tomasz<\/em> <em>More odmawia <\/em>oraz piek\u0142a w <em>Ko\u0144cu Cranmera. <\/em>Tworz\u0105 te obrazy koherentn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107, zar\u00f3wno poprzez \u015bwiadomo\u015b\u0107 wsp\u00f3\u0142istnienia tych rzeczy ostatecznych w chrze\u015bcija\u0144stwie, jak i przenikanie si\u0119 pewnych element\u00f3w. Prze\u015bled\u017amy te obrazy w tek\u015bcie. Zaczniemy od opowiadania <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em>. Eks-kanclerz b\u0119d\u0105c w wi\u0119zieniu zobaczy\u0142 we \u015bnie raj. Jak to wygl\u0105da\u0142o?<\/p>\n<p>\u015ani\u0142 d\u0142ugo i rozmaicie, zaledwie pami\u0119ta\u0142 o czym. Ale dobrze pami\u0119ta\u0142 ostatek: to\u00a0marzenie przedranne, kt\u00f3re jakoby m\u00f3wi prawd\u0119. W\u0119drowa\u0142 po tak dalekich, tak\u00a0spokojnych krajach. Daleko, a bez zgie\u0142ku i utrapie\u0144 podr\u00f3\u017cy. \u017badnej troski. Jutro wydawa\u0142o si\u0119 r\u00f3wnie znajome jak dzi\u015b. A przesz\u0142o\u015bci nie by\u0142o. \u017badnej troski. Ani o dom, ten\u00a0wielki dom w Chelsea, gdzie tyle dzieci. Ani o przyjaci\u00f3\u0142. Ani&#8230; \u017baden pa\u0142ac kr\u00f3lewski ani \u017caden gmach w rodzaju Tower na pewno nie istnia\u0142y w owych stronach odleg\u0142ych.\u00a0 Obudzi\u0142 si\u0119. By\u0142 w\u00a0Tower. (9)<\/p>\n<p>Tomasz sennie zobaczy\u0142 raj, a przynajmniej jego atrybuty. W miejscu, o kt\u00f3rym \u015bni\u0142, nie by\u0142o ani cierpienia, ani problem\u00f3w, ani trud\u00f3w. By\u0142a to kraina wiecznej szcz\u0119\u015bliwo\u015bci. Nie by\u0142o te\u017c przesz\u0142o\u015bci, tylko wieczne dzi\u015b, bo przysz\u0142o\u015b\u0107 te\u017c mia\u0142a kszta\u0142t tera\u017aniejszo\u015bci. Nie by\u0142a to dos\u0142owna wizja\u00a0 nieba, raczej jego metafora. Jednak elementy w niej wyodr\u0119bnione harmonizuj\u0105 z nauk\u0105 chrze\u015bcija\u0144sk\u0105.<\/p>\n<p>Hanna Malewska znakomicie maluje obraz raju w <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em>. Jest on bardzo sugestywny, a zarazem do\u015b\u0107 prosty. \u017bycie wieczne tam, jest\u00a0por\u00f3wnane do wielkiej i bardzo przyjemnej podr\u00f3\u017cy. Nie jest ono jednocze\u015bnie zaprzeczeniem ziemskiego bytowania, lecz jego uzupe\u0142nieniem, pe\u0142niejsz\u0105 jego postaci\u0105. Raj we \u015bnie Tomasza przybra\u0142 posta\u0107 marzenia, czyli w jaki\u015b spos\u00f3b jawi si\u0119 na kszta\u0142t pe\u0142nego spe\u0142nienia i zrealizowania w\u0142asnych potrzeb. Topos raju u\u00a0pisarki wype\u0142nia si\u0119 na kszta\u0142t ewangelicznego domu, do kt\u00f3rego zmierza cz\u0142owiek, i dopiero tam zazna on pe\u0142nego szcz\u0119\u015bcia.<\/p>\n<p>Natomiast Cranmer zobaczy\u0142 piek\u0142o:<\/p>\n<p>Piek\u0142o, moi kochani, to nie jest miejsce zamkni\u0119te: tylko \u017ce nikt nie chce wyj\u015b\u0107; tak jest, nie wyobra\u017caj sobie, m\u0142ody przyjacielu, \u017ce to samotrzask dla nieostro\u017cnych&#8230; A nie chce wyj\u015b\u0107, bo po prostu w nic nie wierzy poza tym jedynym miejscem w \u015brodku \u015bwiata, gdzie jest\u00a0sam&#8230; (82)<\/p>\n<p>Wizja by\u0142ego arcybiskupa jest zgodna z nauczaniem Ko\u015bcio\u0142a katolickiego. Cranmer niejako polemizuje tu ze stereotypem \u2013 piek\u0142o tylko i wy\u0142\u0105cznie jako kara. Jest ono dla niego konsekwencj\u0105 wybor\u00f3w, a co za tym idzie \u017cycia. Kto\u015b, kto ca\u0142e \u017cycie opowiada si\u0119 przeciwko Bogu, czyli prawdzie, mi\u0142o\u015bci, dobroci po prostu nie\u00a0zna tych rzeczy i dlatego sam chce \u017cy\u0107 tym, co wybiera\u0142, czyli z\u0142em. B\u00f3g\u00a0nie skazuje cz\u0142owieka na piek\u0142o, to on sam je wybiera.<\/p>\n<p>Jednocze\u015bnie cz\u0142owiek, kt\u00f3ry wybiera z\u0142o, tak si\u0119 z nim sprz\u0119ga, \u017ce ju\u017c nie widzi dobra i nawet nie wierzy w nie, dlatego w\u0142a\u015bnie sam skazuje si\u0119 na pot\u0119pienie, bo dla niego dobro nie istnieje. Taka perspektywa przerazi\u0142a troch\u0119 eks-arcybiskupa.<\/p>\n<p>Wizja raju z <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em> i piek\u0142a z <em>Ko\u0144ca Cranmera<\/em> uzupe\u0142niaj\u0105 si\u0119. Tomasz pragn\u0105\u0142 dobra w \u015bwiecie, natomiast by\u0142y arcybiskup wybiera\u0142 z\u0142o. \u017bycie\u00a0przysz\u0142e ich obu jawi si\u0119 jako konsekwencja ich wybor\u00f3w. W zasadzie nie\u00a0ma prostej korelacji mi\u0119dzy tymi obrazami. Elementy piek\u0142a i raju nie przenikaj\u0105 si\u0119, jednak\u017ce nie ma w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce si\u0119 uzupe\u0142niaj\u0105, tworz\u0105 jeden obraz na zasadzie antytezy. Dodajmy na\u00a0koniec, \u017ce pierwsza wizja jest metaforyczna, a druga intelektualna. Dotykaj\u0105 one\u00a0r\u00f3\u017cnych obszar\u00f3w a jednak stanowi\u0105 wzajemne uzupe\u0142nienie. Nie mo\u017ce istnie\u0107 piek\u0142o bez nieba. Oba obrazy odnajdujemy w tych dw\u00f3ch pokrewnych opowiadaniach. Stanowi\u0105 dwa skrzyd\u0142a spojrzenia na rzeczywisto\u015b\u0107 eschatologiczn\u0105 cz\u0142owieka. I jawi\u0105 si\u0119 jako konsekwencje czyn\u00f3w g\u0142\u00f3wnych bohater\u00f3w.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Przebaczenie i oskar\u017cenie<\/strong><\/p>\n<p>Przyjrzyjmy si\u0119 teraz, jak Cranmer i More traktuj\u0105 pozosta\u0142ych przy \u017cyciu; co\u00a0uwa\u017caj\u0105 o tych, kt\u00f3rzy ich skazali i o tych, kt\u00f3rzy s\u0105 przedstawicielami instytucji egzekucyjnej. I te obrazy uzupe\u0142niaj\u0105 si\u0119. Przecie\u017c przebaczenie oprawcom z<em>\u00a0Sir Tomasz More odmawia<\/em> i oskar\u017cenie ich w analogicznej sytuacji z <em>Ko\u0144ca Cranmera<\/em> tworz\u0105 jedn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Zacznijmy od Tomasza More\u2019a. Mi\u0119dzy innymi nie pot\u0119pia\u0142 on kr\u00f3la Henryka za\u00a0jego czyny, chocia\u017c za jego przyczyn\u0105 znalaz\u0142 si\u0119 w wi\u0119zieniu. Na pewno pr\u00f3bowa\u0142 go zrozumie\u0107. I to pomimo, \u017ce w\u0142adca go zrani\u0142 wewn\u0119trznie tak\u017ce wcze\u015bniej. Bo\u00a0kiedy\u015b okazywa\u0142 mu wiele wzgl\u0119d\u00f3w. \u015awiadcz\u0105 o tym jego s\u0142owa:<\/p>\n<p>Ale nie s\u0105d\u017amy go surowo, Meg. Tak bardzo chce mie\u0107 zawsze racj\u0119. Gdyby by\u0142o w jego mocy, nie po\u017ca\u0142owa\u0142by trudu, by stworzy\u0107 na nowo \u015bwiat: taki, w kt\u00f3rym kr\u00f3l Harry b\u0119dzie zawsze w dobrym prawie. A p\u00f3ki co, ka\u017ce wszystkim wierzy\u0107 (&#8230;) Ka\u017ce wierzy\u0107, \u017ce <em>quod principi placuit veritatis habet<\/em> <em>vigorem<\/em>, co w\u0142adcy spodoba\u0142o si\u0119, to ma moc prawdy. (8,9)<\/p>\n<p>O tym, \u017ce eks-kanclerz nie os\u0105dza\u0142 nie tylko kr\u00f3la, ale te\u017c nikogo surowo, \u015bwiadcz\u0105 tak\u017ce jego s\u0142owa z listu do Meg: \u201e(&#8230;) nie pot\u0119piam ani nie gani\u0119 czyn\u00f3w jakiegokolwiek innego cz\u0142owieka.\u201d(17) Tomasz More m\u00f3g\u0142 pot\u0119pi\u0107 tych, kt\u00f3rzy sprzeniewierzyli si\u0119 prawdzie. Nie robi tego jednak, a wynika to z jego wielkiego zrozumienia drugiego cz\u0142owieka, z jego wielkiego humanizmu. I \u0142aska Bo\u017ca by\u0142a mu\u00a0na pewno w tym pomocna, bo bez niej nie ma chyba tak wielkiego powa\u017cania i poszanowania innych ludzi, nie ma przebaczenia.<\/p>\n<p>Wreszcie przejd\u017amy do ostatnich stron tekstu opowiadania, kiedy to Tomasz wybacza oprawcom. More stwierdzi\u0142 w pewnej chwili, \u017ce tylko B\u00f3g jest wa\u017cny, dla\u00a0niego warto \u017cy\u0107, umiera\u0107, i \u201eW tej chwili modlitwa za wrog\u00f3w zrodzi\u0142a si\u0119\u00a0w\u00a0nim tak naturalna i mocna jak nigdy jeszcze w \u017cyciu.\u201d I dalej:<\/p>\n<p>Powiedzia\u0142 tym ludziom, tym z s\u0105du: Cranmerowi, Audleyowi, Norfolkowi, innym:\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 &#8211;\u00a0Je\u017celi wolno<em> parva magnis componere<\/em>, przypomn\u0119 wam, panowie, \u017ce chocia\u017c \u015bwi\u0119ty Pawe\u0142 przysta\u0142 na skazanie i ukamienowanie \u015bwi\u0119tego Szczepana, dzisiaj s\u0105 razem w dobrej komitywie w niebie, kt\u00f3rego to ko\u0144ca wam i sobie \u017cycz\u0119. \u2013 Oczywi\u015bcie powiedzia\u0142 to weso\u0142o, ale dlatego w\u0142a\u015bnie, \u017ce te s\u0142owa niema\u0142o go kosztowa\u0142y. W tej chwili jednak ta\u017c sama modlitwa \u2013 Szczepanowe i Pa\u0144skie \u201eprzebacz, nie poczytuj\u201d \u2013 przysz\u0142a mu zgo\u0142a bez trudu ani oporu. Modlitwa za Cromwella, za Cranmera. (35)<\/p>\n<p>I na koniec ju\u017c powt\u00f3rzmy s\u0142owa pe\u0142ne ciep\u0142ego humoru, Tomasz pomy\u015bla\u0142 sobie: \u201eNiebo nie jest Akademi\u0105 Humanist\u00f3w ani Ko\u0142em Mi\u0142ych Druh\u00f3w. \u017badn\u0105 miar\u0105 nie mog\u0119 wymaga\u0107, \u017cebym nie spotka\u0142 si\u0119 tam z Tomem Cromwellem.\u201d(35) \u2013 swoim prze\u015bladowc\u0105.<\/p>\n<p>Troch\u0119 inaczej wygl\u0105da ta sytuacja u Cranmera, kt\u00f3ry przecie\u017c znalaz\u0142 si\u0119\u00a0w\u00a0podobnej sytuacji jak More. Jego s\u0142owa pokazuj\u0105 drug\u0105 stron\u0119 medalu, z\u00a0gorycz\u0105 on pomy\u015bla\u0142 w pewnej chwili:<\/p>\n<p>\u201eSzczepan i Szawe\u0142\u201d&#8230; Jak\u017ce to m\u00f3wi\u0142 do s\u0119dzi\u00f3w? Jakby przed ka\u017cdym widzia\u0142 drog\u0119 do Damaszku&#8230; Szczepan nie by\u0142by podni\u00f3s\u0142 kamienia na Szaw\u0142a; ani dyktowa\u0142 odwo\u0142a\u0144 faryzeuszom. Nie dlatego, by nie zna\u0142 Prawdy, ale dlatego, \u017ce j\u0105 pozna\u0142 prawdziwie. O jedno chodzi, o jedno. Bo nawet wyznaj\u0105c prawd\u0119 mo\u017cna si\u0119 jej sprzeniewierza\u0107. (100)<\/p>\n<p>Jest to wielkie oskar\u017cenie zabijania w imi\u0119 wiary. Mi\u0142o\u015b\u0107, prawda a zabijanie wzajemnie si\u0119 wykluczaj\u0105. Dope\u0142nia to tak\u017ce fakt, \u017ce w my\u015bl chrze\u015bcija\u0144stwa B\u00f3g\u00a0jest Mi\u0142o\u015bci\u0105, i dlatego chwil\u0119 przed \u015bmierci\u0105 eks-arcybiskup pomy\u015bla\u0142, \u017ce: \u201eWyrok mia\u0142 ma\u0142o wsp\u00f3lnego z Nim. Jak r\u00f3wnie\u017c z S\u0105dem Og\u00f3lnym i Proporcjami.\u201d(108) Cranmer poni\u00f3s\u0142 \u015bmier\u0107, mo\u017cna powiedzie\u0107 zas\u0142u\u017con\u0105, jednak\u017ce nie sprawiedliw\u0105. Nikt nie ma prawa zabija\u0107 innego cz\u0142owieka w imi\u0119 pogl\u0105d\u00f3w, idea\u0142\u00f3w, a nawet wiary. Cranmer dostrzeg\u0142 t\u0105 prawd\u0119 u ko\u0144ca swego \u017cywota.<\/p>\n<p>Oba te obrazy: przebaczenie More\u2019a i oskar\u017cenie Cranmera tworz\u0105 sp\u00f3jny obraz ewangeliczny. Podobnie Tomasz i eks-arcybiskup, oni przebaczyli, ale to nie znaczy, \u017ce pochwalali oprawc\u00f3w. W przypadku Cranmera to drugie by\u0142o bardziej radykalne, jednak i on nie pot\u0119pia tych, kt\u00f3rzy skazali go na \u015bmier\u0107. Przebaczenie zab\u00f3jcom, jak r\u00f3wnie\u017c oskar\u017cenie zabijania w imi\u0119 jakichkolwiek przecie\u017c warto\u015bci &#8211; tworz\u0105 koherentn\u0105 i scalon\u0105 wizj\u0119. Definiuj\u0105 one sprawy ostateczne bohater\u00f3w opowiada\u0144 na ziemi. Ostatecznie i Cranmer, jak\u00a0More przyj\u0105\u0142 pokornie \u015bmier\u0107 z r\u0105k oprawc\u00f3w. To jednak nie ma znaczenia w\u00a0\u015bwietle egzemplifikacji przebaczenia i oskar\u017cenia. Obaj oni umarli w imi\u0119 prawdy w kontek\u015bcie Boga, jednak\u017ce ich dwucz\u0142onowy g\u0142os przebaczenia i protestu przeciw zabijaniu ma\u00a0sw\u00f3j tak\u017ce jednostkowy wyd\u017awi\u0119k. Mo\u017cna go stre\u015bci\u0107 w s\u0142owach: nikt nie ma prawa zabija\u0107.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>\u201eZa pewne rzeczy trzeba p\u0142aci\u0107 pe\u0142n\u0105 cen\u0119\u201d<\/strong><\/p>\n<p>Oba opowiadania ukazuj\u0105 drogi wewn\u0119trznych przemian bohater\u00f3w. Tomasz umacnia si\u0119 w wierze, nadziei i mi\u0142o\u015bci, natomiast Cranmer nawraca si\u0119. Dla obu g\u0142\u00f3wnych postaci najbardziej znacz\u0105cymi momentami s\u0105 spotkania z lud\u017ami. More\u2019a umacnia Cranmer, a by\u0142ego arcybiskupa \u2013 biskup Ely. Potwierdza to prawd\u0119 chrze\u015bcija\u0144sk\u0105, \u017ce cz\u0142owiek staje si\u0119 cz\u0142owiekiem wobec innych. Gdyby nie inni ludzie obaj bohaterowie nie potrafiliby \u201ewyj\u015b\u0107 z siebie\u201d i dokona\u0107 tego, czego dokonali. Znacz\u0105ca jest tu te\u017c \u0142aska Bo\u017ca, Malewska tak\u017ce subtelnie daje to do zrozumienia.<\/p>\n<p>W my\u015bl chrze\u015bcija\u0144stwa \u2013 innych ludzi stawia na naszej drodze B\u00f3g. I w\u0142a\u015bnie inni ludzie, ich Najwy\u017cszy postawi\u0142 na drodze Cranmera i More\u2019a; i przyczyniaj\u0105 si\u0119\u00a0oni do\u00a0 wzrostu w mi\u0142o\u015bci bohater\u00f3w, a\u017c do m\u0119cze\u0144skiej \u015bmierci. Bo i Cranmer zgin\u0105\u0142 za wiar\u0119. Nawr\u00f3ci\u0142 si\u0119 przecie\u017c. Natomiast jego ostatni czyn sk\u0142oni\u0142 si\u0119\u00a0wyra\u017anie ku prawdzie. Przecie\u017c protest przeciwko k\u0142amstwu jest pok\u0142onem prawdzie i odbywa si\u0119 w\u0142a\u015bnie w imi\u0119 prawdy. Mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce Cranmer zgin\u0105\u0142 tak\u017ce za\u00a0prawd\u0119. Potwierdza to tak\u017ce protest przeciwko zabijaniu w imi\u0119 wiary, zreszt\u0105 mocno zaznaczony w opowiadaniu. Dodatkowo przytoczmy tu s\u0142owa samej autorki opowiada\u0144, kt\u00f3ra napisa\u0142a: \u201eA jednak Cranmer z\u0142o\u017cy\u0142 sw\u0105 \u015bmierci\u0105 \u015bwiadectwo\u00a0 i\u00a0\u2013 w\u00a0paradoksalny spos\u00f3b \u2013 to samo, co Tomasz More.\u201d<a href=\"#_ftn18\" name=\"_ftnref18\">[18]<\/a><\/p>\n<p>Pomi\u0119dzy opowiadaniami istniej\u0105 tak\u017ce inne korespondencje. Tworz\u0105 one uk\u0142ady r\u00f3wnoleg\u0142e. Pisali\u015bmy ju\u017c o wewn\u0119trznych drogach bohater\u00f3w, a tak\u017ce o znaczeniu dla nich innych ludzi oraz o ich m\u0119cze\u0144stwie. Do tego dodajmy fakty oczywiste, ale\u00a0i\u00a0znacz\u0105ce. Obaj oni byli w wi\u0119zieniu. I dzia\u0142o si\u0119 to za czas\u00f3w reformacji i kontrreformacji angielskiej.<\/p>\n<p>Istniej\u0105 jeszcze inne punkty sp\u00f3jno\u015bci. W obr\u0119bie narracji obserwujemy podobne wybory pisarki. Hanna Malewska w du\u017cym stopniu wykorzysta\u0142a mow\u0119 pozornie zale\u017cn\u0105. Nie tylko g\u0142\u00f3wni bohaterowie wypowiadaj\u0105 si\u0119 przez ten \u015brodek narracyjny, r\u00f3wnie\u017c mniej istotni, co nie oznacza jednak, \u017ce mniej wa\u017cni w kontek\u015bcie przyczynowo-skutkowym. Ka\u017cdy element opowiadania wydaje si\u0119 uprawomocniony. Natomiast polami semantycznymi, kt\u00f3rymi operuje pisarka, s\u0105 przede wszystkim psychologia i w mniejszym stopniu teologia. Jest to punkt widzenia o\u015bwiecony i wyp\u0142ywaj\u0105cy z g\u0142\u0119bokiego humanizmu, szukania prawdy i zrozumienia cz\u0142owieka. Dla Hanny Malewskiej chyba najwa\u017cniejsze jest zrozumienie, i to zrozumienie na\u00a0bardzo wielu poziomach: poznania, psychologii, religii, etyki, historii. Takie podej\u015bcie autorki tworzy sp\u00f3jn\u0105 wizj\u0119 cz\u0142owieka, pomimo, \u017ce pisarka kre\u015bli w\u00a0zasadzie epizody fabularne z \u017cycia bohater\u00f3w. Obrazy pisarskie Hanny Malewskiej znakomicie mo\u017cna by wykorzysta\u0107 w technice filmowej, cechuj\u0105 si\u0119 one du\u017cym dramatyzmem scen \u2013 my nie tylko \u201eogl\u0105damy\u201d dramat Morusa i Cranmera, tak\u017ce w nim \u201euczestniczymy\u201d poprzez r\u00f3\u017cne zamys\u0142y pisarskie i zaanga\u017cowanie emocjonalne.<\/p>\n<p>Na koniec powr\u00f3\u0107my do \u015bmierci bohater\u00f3w. Obie one nios\u0105 znamiona heroiczno\u015bci. Wspominali\u015bmy ju\u017c o \u0142asce \u017cart\u00f3w przed \u015bmierci\u0105 More\u2019a. Przebaczenie oprawcom r\u00f3wnie\u017c ma swoje \u017ar\u00f3d\u0142o w Bogu. R\u00f3wnie\u017c Cranmer, przecie\u017c on te\u017c podj\u0105\u0142 si\u0119 czynu heroicznego. Przecie\u017c spalenie w\u0142asnej r\u0119ki w imi\u0119 prawdy jest niezmiernie wa\u017cne, wr\u0119cz druzgoc\u0105ce; mo\u017ce nawet szalone, ale boskim szale\u0144stwem. Niezale\u017cnie, jak nazwaliby\u015bmy czyn Cranmera, na pewno nie\u00a0pozostaje on bez odd\u017awi\u0119ku. Czy ten czyn budzi strach, czy podziw, czy mo\u017ce lekcewa\u017cenie \u2013 niemniej jednak by\u0142 ogromnie wa\u017cny dla samego bohatera. I\u00a0chocia\u017cby dla tego winni\u015bmy temu czynowi i bohaterowi w obliczu \u015bmierci \u2013\u00a0szacunek. Poza tym znakomicie ujmuje ten fakt Stefan Wilkanowicz: \u201eNie\u00a0ma chyba przeszk\u00f3d, aby ich obu \u2013 Morusa i Cranmera \u2013 mie\u0107 za patron\u00f3w dobrej \u015bmierci.\u201d<a href=\"#_ftn19\" name=\"_ftnref19\">[19]<\/a><\/p>\n<p>Jeszcze zatrzymajmy si\u0119 na chwil\u0119 przy \u015bwiecie warto\u015bci, kt\u00f3re emanuj\u0105 z\u00a0opowiada\u0144. W przypadku <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em> sprawa wydaje si\u0119\u00a0do\u015b\u0107\u00a0prosta. More umar\u0142 w imi\u0119 prawdy, wierno\u015bci w\u0142asnemu sumieniu. Id\u0105c\u00a0dalej tym\u00a0torem i \u015bladami tego opowiadania, nale\u017cy stwierdzi\u0107, \u017ce More umar\u0142 dla siebie i\u00a0w imi\u0119 Boga. Dla siebie, bo zachowa\u0142 wierno\u015b\u0107 sobie do ko\u0144ca. Dla\u00a0Najwy\u017cszego, bo sumienie cz\u0142owieka jest Jego instancj\u0105. Wierno\u015b\u0107 Bogu to\u00a0tak\u017ce ewangeliczna mi\u0142o\u015b\u0107, wiara i nadzieja. More by\u0142 wyznawc\u0105 tej triady; jak\u00a0r\u00f3wnie\u017c i staro\u017cytnej. Prawda, dobro, pi\u0119kno \u2013 tego szuka\u0142 i w to wierzy\u0142. Prawdziwie, More by\u0142 m\u0119\u017cem ewangelicznym.<\/p>\n<p>A jak to si\u0119 ma z Cranmerem? Pocz\u0105tkowo by\u0142 on w zasadzie hedonist\u0105. Najwa\u017cniejsza by\u0142a dla niego w\u0142asna wygoda i przyjemno\u015bci, i nie wa\u017cne za jak\u0105 cen\u0119. To doprowadzi\u0142o go do hipokryzji i relatywizmu etycznego. P\u00f3\u017aniej Cranmer przechodzi trudn\u0105 i powoln\u0105 drog\u0119 nawr\u00f3cenia. Co zd\u0105\u017cy\u0142 powiedzie\u0107 jako nowy cz\u0142owiek? Umar\u0142 te\u017c dla prawdy, jak More. Odzyska\u0142 te\u017c wiar\u0119 i paradoksalnie na pewno nadziej\u0119, cho\u0107by eschatologiczn\u0105. Tutaj, jako paralel\u0119 i punkt wsp\u00f3lny obu opowiada\u0144, chcemy podkre\u015bli\u0107\u00a0 w\u0142a\u015bnie t\u0105 warto\u015b\u0107 \u2013 prawd\u0119, a dalej Boga. Obaj oni, More i Cranmer umieraj\u0105 w imi\u0119 prawdy. Przecie\u017c prawda, w my\u015bl chrze\u015bcija\u0144stwa, jest nieod\u0142\u0105cznym atrybutem Najwy\u017cszego. Cz\u0142owiek i B\u00f3g \u2013 pomi\u0119dzy nimi rozgrywa si\u0119 plan opowiadania, to dwa ogniska, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rych dzieje si\u0119 wszystko. Pisarka w ten spos\u00f3b podkre\u015bla niezmienno\u015b\u0107 i\u00a0wa\u017cno\u015b\u0107 tej relacji, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rej \u2013 w my\u015bli religijnej \u2013 dzieje si\u0119 wszystko,\u00a0 co\u00a0si\u0119 dzieje na tym \u015bwiecie.<\/p>\n<p>Zar\u00f3wno More, jak i Cranmer zap\u0142acili najwy\u017csz\u0105 cen\u0119 za swoje wybory. I\u00a0mo\u017cemy tak samo przecie\u017c potraktowa\u0107 ich \u015bmier\u0107. More by\u0142 ca\u0142e \u017cycie wierny Bogu, a\u00a0Cranmer dopiero u kresu nawr\u00f3ci\u0142 si\u0119. Ich \u015bmier\u0107 ma jednak ten sam wyd\u017awi\u0119k. Ostatecznie obaj umarli za prawd\u0119. I to pomimo, \u017ce More dokona\u0142 tego w prote\u015bcie przeciwko bezprawiu, a Cranmer zap\u0142aci\u0142 tylko za swoje oszustwa. Jednak\u017ce \u2013 w obu przypadkach \u2013 to\u00a0 najwy\u017cszy wymiar kary. Najwa\u017cniejsze jednak, i do tego uprawomocnia nas tekst Malewskiej, \u017ce mo\u017cemy mie\u0107 nadzieje, \u017ce obaj \u2013 i Cranmer, i Morus \u2013 s\u0105 dzisiaj, odwo\u0142uj\u0105c si\u0119 do s\u0142\u00f3w tego drugiego, w dobrej komitywie w\u00a0niebie.<\/p>\n<p>Na koniec chcieliby\u015bmy jeszcze okre\u015bli\u0107 przes\u0142anie <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em> i\u00a0<em>Ko\u0144ca Cranmera<\/em>. Id\u0105c za Stefanem Wilkanowiczem uwa\u017camy, \u017ce \u201ePierwsze opowiadanie uczy zawierzenia. Drugie ukazuje nadziej\u0119 w beznadziejno\u015bci, kiedy \u017cycie zdaje si\u0119 ju\u017c do ko\u0144ca wypalone i zmarnowane.\u201d<a href=\"#_ftn20\" name=\"_ftnref20\">[20]<\/a>, bo \u201ePrzes\u0142anie Morusa i\u00a0Cranmera stanowi ca\u0142o\u015b\u0107.\u201d<a href=\"#_ftn21\" name=\"_ftnref21\">[21]<\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong>Zamiast zako\u0144czenia<\/strong><\/p>\n<p>Jeszcze w efekcie finalnym naszej pracy, zamiast zako\u0144czenia powiedzmy kr\u00f3tko o historii. Na pewno doprecyzuje to nieco, ukontekstowi i urealni nasze dzia\u0142ania i \u00a0zakorzeni sam\u0105 prac\u0119 literack\u0105 Hanny Malewskiej w dziejach ludzko\u015bci.<\/p>\n<p>Przecie\u017c koloryt lokalny odtwarzanych wydarze\u0144 oddaje pisarka poprzez \u015bcis\u0142e zanurzenie ich \u00a0w \u00f3wczesnym \u017cyciu codziennym. Dzieje si\u0119 to zar\u00f3wno poprzez warstw\u0119 opisow\u0105, jak i przebiega na poziomie j\u0119zyka. Pisarka nie unika przedmiot\u00f3w i fakt\u00f3w w\u0142a\u015bciwych XVI-wiecznej Anglii; r\u00f3wnie\u017c s\u0142ownictwo podporz\u0105dkowane jest prawdopodobie\u0144stwu historycznemu. Zar\u00f3wno fabu\u0142a, jak i j\u0119zyk oddaj\u0105 realia czas\u00f3w bizanty\u0144skiego kultu w\u0142adzy w Anglii. Fakty historyczne stanowi\u0105 punkt wyj\u015bcia i ramy dla fikcji literackiej. Samo zmy\u015blenie autorskie w zasadzie stanowi spoiwo tych fakt\u00f3w. Elementy psychologiczne i teologiczne nadbudowane s\u0105 nad histori\u0105. Dzieje si\u0119 to nie na zasadzie pe\u0142nej wolno\u015bci, lecz\u00a0prawdopodobie\u0144stwa. Baz\u0105 natomiast jest g\u0142\u0119boka wiedza Hanny Malewskiej i\u00a0starania jej o jak najlepsze zrozumienie cz\u0142owieka, i jak najpe\u0142niejsze ukazanie tego drugiego. Dodajmy, \u017ce pisarka wiele wymagaj\u0105c od siebie, tego samego oczekuje od\u00a0odbiorcy swego dzie\u0142a. Wiele miejsc niedopowiedzianych, swoj\u0105 wiedz\u0105 i swoim cz\u0142owiecze\u0144stwem, musi wype\u0142ni\u0107 czytelnik.<\/p>\n<p>Na koniec zacytujmy Mari\u0119 Morstin-G\u00f3rsk\u0105, stwierdza ona \u2013 \u017ce opowiadaniem Sir Tomasz More odmawia:<\/p>\n<p>Autorka dowiod\u0142a (\u2026), \u017ce nie tylko ujmuje g\u0142\u0119boko i wnikliwie sens proces\u00f3w historycznych, ale tak\u017ce umie, jak gdyby zatrzyma\u0107 je na kr\u00f3tk\u0105 chwil\u0119, aby spojrze\u0107 w dno duszy prze\u017cywaj\u0105cych je ludzi; nie tylko wtapia znakomicie swoje postacie w t\u0142o epoki i\u00a0w\u0142a\u015bciwych jej warunk\u00f3w kultury i obyczaju, ale potrafi r\u00f3wnie\u017c wej\u015b\u0107 w gro\u017an\u0105 samotno\u015b\u0107, w kt\u00f3rej cz\u0142owiek, nie przestaj\u0105c by\u0107 dzieckiem swego czasu, wychodzi ju\u017c\u00a0niejako poza jego ramy, \u017ceby prawowa\u0107 si\u0119 i rachowa\u0107 ze swoim sumieniem\u00a0 i\u00a0z Bogiem.<a href=\"#_ftn22\" name=\"_ftnref22\">[22]<\/a><\/p>\n<p style=\"text-align: right;\">Bia\u0142ystok, maj 2005 r.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><em>\/O jedno chodzi&#8230; Tylko o jedno! O jedno&#8230;\/<\/em><\/p>\n<p>Przypisy<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref1\" name=\"_ftn1\">[1]<\/a>Patrz: A. Sulikowski,<em> \u201ePozwoli\u0107 m\u00f3wi\u0107 prawdzie\u201d. O tw\u00f3rczo\u015bci Hanny Malewskiej<\/em>, Lublin 1993.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref2\" name=\"_ftn2\">[2]<\/a>Zob. S. Wilkanowicz, <em>O Hannie Malewskiej<\/em>; w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6; oraz K. Dybciak, <em>Odmowa \u2013 poszukiwanie \u2013 nadzieja,\u00a0 <\/em>w<em>:<\/em>\u201e<em>Literatura<\/em>\u201d 1975, nr 8.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref3\" name=\"_ftn3\">[3]<\/a>Okre\u015blenie z: H. Malewska, <em>Koniec Cranmera<\/em>, w: tej\u017ce: <em>Sir Tomasz More odmawia,<\/em> Warszawa 2002, str. 60.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref4\" name=\"_ftn4\">[4]<\/a>H. Malewska, <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em>, w: tej\u017ce, <em>Sir Tomasz More odmawia, <\/em>Warszawa 2002 (wszystkie cytaty pochodz\u0105 z tego wydania, liczba w nawiasie po cytacie okre\u015bla numer strony) .<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref5\" name=\"_ftn5\">[5]<\/a> H. Malewska, <em>Ostatni na arenie<\/em>, w: tej\u017ce, <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em>, dz. cyt., str. 116.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref6\" name=\"_ftn6\">[6]<\/a> I. S\u0142awi\u0144ska, <em>Wspania\u0142e, m\u0105dre pisarstwo<\/em>, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1993, nr 13.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref7\" name=\"_ftn7\">[7]<\/a> Patrz: Wilkanowicz, <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref8\" name=\"_ftn8\">[8]<\/a>Tam\u017ce.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref9\" name=\"_ftn9\">[9]<\/a>Patrz: Dybciak, <em>Odmowa \u2013 poszukiwanie \u2013 nadzieja<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref10\" name=\"_ftn10\">[10]<\/a>Patrz: Wilkanowicz, <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref11\" name=\"_ftn11\">[11]<\/a> Zob. I. S\u0142awi\u0144ska, <em>Wspania\u0142e, m\u0105dre pisarstwo<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref12\" name=\"_ftn12\">[12]<\/a>H. Malewska, <em>Koniec Cranmera, <\/em>dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref13\" name=\"_ftn13\">[13]<\/a> Zob. Sulikowski, <em>\u201ePozwoli\u0107\u2026\u201d<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref14\" name=\"_ftn14\">[14]<\/a>H. Malewska, <em>W pracowniach pisarzy<\/em>, \u00a0w: \u201e<em>Nowa Kultura<\/em>\u201d 1956, 21; cyt. za: A. Sulikowski, <em>\u201ePozwoli\u0107\u2026\u201d<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref15\" name=\"_ftn15\">[15]<\/a>Patrz: W. Maci\u0105g, <em>Historia w dziele Hanny Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1983, nr 25.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref16\" name=\"_ftn16\">[16]<\/a><em>Cz\u0142owiek, dzie\u0142o, tajemnica. O Hannie Malewskiej w 20<\/em> <em>rocznice<\/em> <em>\u015bmierci z H. Bortnowsk\u0105 rozmawia T. Fia\u0142kowski<\/em>, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 2003, nr 13.<em>.<\/em><\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref17\" name=\"_ftn17\">[17]<\/a>Jan Pawe\u0142 II, <em>Przem\u00f3wienie\u00a0 z okazji 40-lecia \u201eZnaku\u201d<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref18\" name=\"_ftn18\">[18]<\/a>H. Malewska, <em>W pracowniach pisarzy<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref19\" name=\"_ftn19\">[19]<\/a>Patrz: Wilkanowicz, <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref20\" name=\"_ftn20\">[20]<\/a> S. Wilkanowicz, <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, dz. cyt.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref21\" name=\"_ftn21\">[21]<\/a> Tam\u017ce.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref22\" name=\"_ftn22\">[22]<\/a> M. Morstin-G\u00f3rska, <em>W imi\u0119 prawdy<\/em>, \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1975, nr 2.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Bibliografia<\/p>\n<ol>\n<li>Bortnowska H., <em>By\u0107 przezroczystym<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1993, nr 3.<\/li>\n<li>Bortnowska H., <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li>Burska C., <em>Wiara i do\u015bwiadczenie pustki<\/em>, w: \u201e<em>Gazeta Wyborcza<\/em>\u201d 2003, nr 75.<\/li>\n<li><em>Cz\u0142owiek, dzie\u0142o, tajemnica. <\/em>O Hannie Malewskiej w 20 rocznic\u0119 \u015bmierci z H.\u00a0Bortnowsk\u0105 rozmawia T. Fia\u0142kowski, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 2003, nr 13.<\/li>\n<li>Dybciak K., <em>Odmowa \u2013 poszukiwanie \u2013 nadzieja<\/em>, w: \u201e<em>Literatura<\/em>\u201d 1975, nr 8.<\/li>\n<li>Go\u0142ubiew A., <em>Pisarska droga Hanny Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Tw\u00f3rczo\u015b\u0107<\/em>\u201d 1966, nr 2.<\/li>\n<li>Hannelowa J., <em>Ten temat si\u0119 nie prze\u017cy\u0142<\/em>. Rozmowa z Hann\u0105 Malewsk\u0105, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1968, nr 12.<\/li>\n<li><em>Hanny Malewskiej 10 rocznica \u015bmierci<\/em>, od red., w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1993, nr 13.<\/li>\n<li>Hertz J., Wspomnienie o Hannie Malewskiej, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1983, nr 7.<\/li>\n<li>Jan Pawe\u0142 II, Przem\u00f3wienie z okazji 40-lecia \u201eZnaku\u201d, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li>Johnson P., <em>Historia Anglik\u00f3w<\/em>, Gda\u0144sk 2002.<\/li>\n<li>Kania K., <em>Przeciw nihilizmowi i faryzeizmowi<\/em>, w: \u201e<em>\u017bycie i My\u015bl<\/em>\u201d 1989, nr 5.<\/li>\n<li>K\u0142ak T., <em>O tw\u00f3rczo\u015bci Hanny Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1954, nr 50.<\/li>\n<li>Ko\u0142\u0105taj J., <em>\u015awi\u0119ci pa\u0144scy<\/em>, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1984, nr 4.<\/li>\n<li>Komarnicki M., Przekroczy\u0107 czas. O tw\u00f3rczo\u015bci Hanny Malewskiej, w: \u201e<em>\u017bycie i\u00a0My\u015bl<\/em>\u201d 1973, nr 2.<\/li>\n<li>Kubiak Z., <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li><em>Ludzie, ksi\u0105\u017cki, zdarzenia.<\/em> O Hannie Malewskiej opowiada K. Poborska, rozmawiali D. Za\u0144ko, J. Gowin, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 2003, nr 5.<\/li>\n<li>Maci\u0105g W., <em>Historia w dziele Hanny Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1983, nr 25.<\/li>\n<li>Malewska H., <em>Sir Tomasz More odmawia<\/em>, Warszawa 2002.<\/li>\n<li>More T., <em>Pisma wi\u0119zienne.<\/em> Poprzedza <em>\u017bywot Tomasza More\u2019a<\/em> napisany przez W. Ropera, Pozna\u0144 1985.<\/li>\n<li>Morstin-G\u00f3rska M., <em>W imi\u0119 prawdy<\/em>, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1975, nr 2..<\/li>\n<li>Skwarnicki M., <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li>S\u0142awi\u0144ska I., <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li>S\u0142awi\u0144ska I., <em>Wspania\u0142e, m\u0105dre pisarstwo<\/em>, w: \u201e<em>Tygodnik Powszechny<\/em>\u201d 1993, nr 13.<\/li>\n<li><em>S\u0142ownik literatury polskiej XX w.<\/em>, red. I. S\u0142awi\u0144ska, Wroc\u0142aw 1992.<\/li>\n<li>Stoff A., <em>Warto\u015bci sytuacyjne dzie\u0142a literackiego<\/em>, w: tego\u017c, <em>Problematyka aksjologiczna w nauce o literaturze<\/em>, Lublin 1992.<\/li>\n<li>Str\u00f3\u017cowski W., <em>Ludzie \u201eZnaku\u201d. Hanna Malewska<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1997, nr 1.<\/li>\n<li>Sulikowski A., <em>\u201ePozwoli\u0107 m\u00f3wi\u0107 prawdzie\u201d. O tw\u00f3rczo\u015bci Hanny Malewskiej<\/em>, Lublin 1993.<\/li>\n<li>\u015awie\u017cawski , <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li>Turowicz J., <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li>Wilkanowicz S., <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li>Wo\u017aniakowski J., <em>O Hannie Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201d 1986, nr 6.<\/li>\n<li><em>Wsp\u00f3\u0142cze\u015bni polscy pisarze i badacze literatury. S\u0142ownik bibliograficzny<\/em>, red. J.\u00a0Czachowska, A. Sza\u0142agan, Warszawa 1997.<\/li>\n<li>Zalewski W., <em>\u015awi\u0119ci na ka\u017cdy dzie\u0144<\/em>, \u0141\u00f3d\u017a 1982.<\/li>\n<li>\u017bychiewicz T., <em>\u017bywoty<\/em>, t. 1, Kalwaria Zebrzydowska 1985.<\/li>\n<li>\u017byli\u0144ska J., <em>Die toten reiten schnell<\/em>, w: \u201e<em>Znak<\/em>\u201c 1992, nr 7.<\/li>\n<li>\u017byli\u0144ska J., <em>O tw\u00f3rczo\u015bci Hanny Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Wi\u0119\u017a<\/em>\u201d 1966, nr 4.<\/li>\n<li>\u017byli\u0144ska J., <em>Zamiast epitafium dla Hanny Malewskiej<\/em>, w: \u201e<em>Tw\u00f3rczo\u015b\u0107<\/em>\u201d 1983, nr 8.<\/li>\n<\/ol>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Hubert Pi\u0119tka \u201eZa pewne rzeczy trzeba p\u0142aci\u0107 pe\u0142n\u0105 cen\u0119.\u201d &#8211; dyptyk angielski Hanny Malewskiej Sir Tomasz More odmawia i\u00a0Koniec Cranmera. \u00a0 &nbsp; Wst\u0119p Opowiadania Hanny&hellip; <\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-239","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/239","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=239"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/239\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":546,"href":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/239\/revisions\/546"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/hubertpietka.bialystok.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=239"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}