Wiem że w to odpowiednio
Nie uwierzycie bo jesteście zepsuci
Bo tak jest łatwiej wygodniej
I nie sprzeciwia się to
Szatanowi i wszelkim podług niego
W nim postępującym i kłamiacym
Ale ja muszę to powiedzieć
Wypełniając swą wierną misję apostolską
Bo Bóg mnie uczynił niezasłużenie
Według Swego upodobania Apostołem Narodów

Na sferze łodzi piotrowej znowu
Zasiadł manekin podług zepsucia szatanów
Podobnie jak było z Franciszkiem
Który z Watykanu głosi niby
W sposób niewinny ale ten
Jad żmijowy przynależny bestiom choćby
Czy tym pacynom wierutnym obłudnikom
Parodia czy profanacja na szczycie
Podobnie zresztą jak z tymi
Szopkami pacyńskimi ich niby sakramentów
Kluczem są to słowa albo
Głębi Ewangelii Bożej w przypadku
Prawowiernego Kościoła albo pozorów pobożności
I jadu wobec tych prawdziwych
Wiernych i czystych Bożych dzieci

I nawet jeśli ten manekin
Rzuci na mnie anathemę choćby
Chcąc mnie wyłączyć z Kościoła
Podobnie jak to czynią przecież
Te bestie i łajdactwo wszelkie
Chcąc mnie wyjąć spod prawa
To jest to nieważne przecież
To czyni manekin a prawdziwy
Nigdy by nie postępował w
Ten zgodny z szataństwem sposób
A co zrobili z Leonem
Tym prawdziwym który przecież mówił
Zupełnie w innym duchu Bożym
Tym prawdziwym w stosunku do
Tego wierutnego manekina nawet jeśli
By tak zrobić oni chcieli
Wyjąć nas z pod prawa
Wyłączyć z Kościoła a nawet
Wykluczyć spośród ludzi to Bóg
Za nami stoi a to
Się okaże kiedyś w całej
Tej Bożej pełni ale dla
Tego całego zepsutego świata to
Może być już za późno
Bo ja wiernie głoszę charyzmat
Wierności w Bogu Kościołowi choćby
W obronie wiernego małżeństwa rodziny
Sakramentów i kapłanów tych prawowiernych
Czego szatan i wszelcy postępujący
Podług niego nienawidzą totalnie całkowicie
I tak naprawdę żadne to
Boże Słowo nie może być
U mnie tu podważone
Jeśli ktoś żyje według tej
Bożej ewangelicznej głębi a nie
Porusza się tylko po różnych
Poziomach pozorów zewnętrznych form nawet
I pobożności ale pozbawionych tej
Właśnie niezmiennej mocy Bożej
Tak mi dopomóż Boże wytrwać
W tej wiernej drodze nawet
Jeśli ten świat zepsuty chce
Mnie nas zniszczyć zabić zniewolić
Wiem że mi tu dopomożesz
Bo idziemy wiernie ścieżkami Twymi
Nawet jeśli ci wszyscy spełnią
Swe wszelkie pożądania szatańskie zresztą
Wtedy świat się obudzi
Ale będzie już za późno
Nie będzie drugiego czasu próby
W tych ostatnich czasach
A o manekinach papieżach mówiły
Różne proroctwa już dawno ale
Oczywiście wyczyszczono to odpowiednio wszystko
I dalej się będzie przekręcać
Podobnie zresztą jak zostało powiedziane
Nie tylko w Apokalipsie przecież
O tej sromotnej ohydzie spustoszenia
Ale nie uwierzą zepsuci zamydleni
Grą pozorów bez Bożej głębi
Którym łatwiej łykać papkę obłudną
Kłamstw wszelkich zepsutych bo nie
Są sprawiedliwi najpierw w sercach
Swych podług mocy sumienia czystego
I nawet jeśli za nimi
Wszystkimi stanie największa nawet przemoc
Mej drogi Bożej nie odmienią
Bo ja idę podług Boga
Nie tego całego zepsucia światowego
To musiało być tu powiedziane
Wbrew kłamstwom ku zbrodniom obłudy
Wprost ustanowionej i tej ukrytej
Bawcie się śmiejcie ze mnie
Oby czasem Bóg się odpowiednio
Z was też nie zaśmiał

I będę się modlił dalej
W intencjach i o jedność
Ale z tym papieżem prawdziwym
Nie tym manekinem sromotnym wierutnym
Podobnie jak nie będę się
Modlił w jedności z pacynami
Jeśli na nie gdzieś trafię
O co się zresztą starają
Wszędzie usilnie te zepsute bestie