Skąd oni przyszli
By nasze domy zniszczyć
Bo chyba z nas
Nie wyrośli bywa w tym
Narodzie zregenerowanie bywało ale
Nie aż takie
Wiem że mają różnych sprzedawczyków
Ale ich pozyskali raczej szantażem
Troską o tzw. dupę swoją
W obliczu przemocy tych bestii
Dlaczego nasz dom chcą zniszczyć
I domy tylu niewinnych ludzi
Dlaczego zabijają istnienia ludzkie proste
Dalej tak chcą jak by
Krew męczenników już do Boga
Nie wołała głośno a oni
Kpią sobie z tego
Byleby tylko ku swoim zbrodniom
Dlaczego niszczą nam małżeństwo rodzinę
Dlaczego wszystko chcą nam zabrać
W Bożym świecie jest miejsce
Dla wszystkich tak być powinno
Dlaczego rozgrywają wszystko nasze stresy
W obliczu ich chorej przemocy
Najpierw przeciw nam temu małżeństwu
Dlaczego ciągle im mało
Śmierci by zabić zwierzęta bliskich
Dlaczego niszczą wszystkie nasze miejsca
I ludzi którzy nam służą
Podług paradygmatu wspólnoty Bożego dobra
Dlaczego im tak przeszkadza
To że się poruszamy samochodami
Co to za obłędnie chora nienawiść
Złość na nas ten naród
Szatana i złem totalnym zapsutych
Sług zbrodni i diabła
A jednak mamy tu wytrwać
Wbrew tej przemocy szatańskiej
Ich dążeniom ku zbrodniom potwornym
Ich szantażom wszelkiej zepsutej obłudy
Także łajdaków którzy temu służą
Podsuwają mi młódki jakieś
One są dla młodych chłopaków
Nie dla mnie mi Bóg
Dał tą moją żonę właśnie
Którą chcą zabić podług przepowiedni
Fatimskiej że szatan jego słudzy
Chcą najpierw w tych czasach
To małżeństwo tą rodzinę zniszczyć
Czy wy naprawdę tego
Nie rozumiecie nie widzicie
Bo tak wam jest wygodniej
A Bóg mi powiedział że
Złożył dar w mojej duszy
Na te ostatnie czasy
Nie wiem może to jest
To moje pisanie właśnie
Żeby tu starać się dookreślać
To wszystko choć to łatwe
Nie jest wcale
W obliczu tej przemocy szatańskiej
Na każdym kroku na wszelkie
Sposoby przez różnych łajdaków
Wobec nas rozgrywanej obłudą podłą
Wiem tylko że mamy wytrwać
Dopóki możemy tylko i albo
Wartości Boże zwyciężą w tym
Świecie albo poddając się obłędowi
Bestii świat odziedziczy to czemu
Służy na co się godzi
Zniszczenie szatańskie w sensie totalnym
To nie są moje słowa
To prosta dedukcja spraw Bożych

I zrozumcie wreszcie że ja
Nie mogę inaczej niż wszystko
Tak podług zapatrywań Bożych kwestii
Które On złożył we mnie
Nie ma dla mnie innej
Drogi nam jeśli bym chciał
Nie mogę przeciwko paradygmatowi tych
Bożych wartości wykraczać w jakikolwiek
Zresztą sposób także nie mnóżcie
Sobie różnych chorych opcji przyszłości
Bo to jest zasłona diabła
Która i tak zostanie rozerwana
Bo to Bóg mi wyznacza
Ścieżkę nie świat ten
Nawet jeśli wszyscy byliby mi
Nam w związku z tym
Jakoś przeciwko nie mogę inaczej
Jezu ufam Tobie prowadź przez
Te kamienie obłudy i przemocy
Przez kłody kłamstw fałszywych oskarżeń
Bo my mamy iść
Twoimi sprawami nie świata
Szymon Wydra & Carpe Diem – Świat jaki znam