Grzegorz Wilk – Elegia o chłopcu polskim

1.
Tak naprawdę ci łajdacy
Te bestie bandyckie te bydlaki
Z pełną odpowiedzialnością to mówię
Łączności nominatów z kompendium treści
Zabiliby mnie już dawno
Zupełnie bez pardonu
Tylko się boją świata opini
Dlatego to próbują robić skrycie
Na różne sposoby
Próbują mnie też niszczyć
Niejako po trochu po części
Chcąc zabić mi najpierw żonę
I te zwierzęta i bliskich
I wszystkich nam życzliwych
I uderzać przy okazji
W nasze prace
W nasze miejsca samochody
We wszystko co mamy
Zabiliby mnie dawno bez pardonu
Bo oni przecież nie wierzą
W sprawy Boże
Łatwiej im wierzyć we wszelkie
Kłamstwa szatańskie i podług tego
Postępować obłudnie w dążeniu
Do wszelkich zbrodni
Jak z likwidacją zresztą bestialską
Tylu niewinnych ludzkich istnień
Jakby Bogu wierzyli to by
Nie postępowali w dążeniach
Do eskalacji zbrodni i przemocy
Pycha szatańska to wszystko sprawia

I wobec tego szukają pretekstów
By mnie zniewolić czy nas
Tak naprawdę to jest pierwsze
Potem sobie tylko znajdują
Różne menty podłe wykonawców
Swych obłudnych zamiarów
Tak tam z tą podwiją
Że niby my jacyś
Nie tacy sąsiedzi
Pomijam już to nawet
Że temu bydlakiem zależy skądinąd
Na bandyckich napaściach
Bo wie że ja wiem
O jego procederach zła
Nieustannych od wielu lat
U nas i wobec nas
Na tej rodówce znowu
Że psy szczekają o łajdacy
Przecież psy szczekają
Od świata początku chyba
To też tylko pretekst
By pozbawić nas tego miejsca
By móc nas napadać
Także ci służbowi czy zawodowi
W tym przypadku czy innym
Gdziekolwiek zresztą na drodze jadąc
Czy też inaczej
Oni spełniają służbowo łajdactwa
Które ktoś wyżej na nich
Odpowiednio wymaga gdziekolwiek to sięga
I zresztą wszyscy poniosą odpowiedzialność
Bo te zbrodnie zniewolenia napaści
Wobec niewinnych właśnie
Pod pozorami wymyślonymi urojonymi
Odpowiednio spreparowanymi byleby tylko
Łajdactwa bandyckie ku zniewoleniu
Ci wszyscy sprzedawczyki nawet jeśli
Tylko potencjalni bo próbują sobie
Spokój zapewnić czyimś kosztem
W obliczu szantażów bandyckich
Ci wszyscy jakoś nie biorą
Tego pod uwagę że to
Są też sprawy Boże
Z darem tym nam danym
Bo łatwiej łajdakom wszelakim
Wierzyć w kłamstwa szatańskie bandytów
Być ich zbrodni poplecznikiem
Byleby nie do siebie samych
Czy też swojego jakiegoś
Niż przyznać słuszność niewinnym
Bestialstw bandyckich podług Boga najbardziej
Chronią swoje tyłki
Jak to i tak będzie
Na nic a nie wierzą
Bo w nich Bożej prawdy
Też nie ma zmanipulowani wszelką
Obłudą szatana i tych bandytów
Takie dictum

( M. Buraczewska-Świątek – (Nie)modlitwa do powstańca warszawskiego )

2.
(Tak naprawdę to chodzi tu o to
Że lubią się niektórzy
Zasługiwać bandytom po prostu
A że łajdacko sprzedawczykowo
Judaszowo czy kainowo to cóż
Najważniejsze przecież żeby sobie
Wyrobić pozycję dobrą wyjściową
A że bandyci najbardziej
Łajdactwa bestialstwa lubią przecież
Zwłaszcza wobec nas naszego naszych
To i sprawa jest prosta
A przy okazji bandycka mamona
Czytaj nagroda za łajdactwa
Poza spokojem od nich
Też przecież wskazana
W tych niepewnych czasach
Materializm jest przecież mocną sprawą
Tak ta podwija tutaj
Tylko że on jest już
Też niejako pod przymusem
Za daleko zaszedł
W swoich podług bandytów łajdactwach
I cofnąć już się on nie może
Zbyt dużo zainwestowali środków bandyci
W nim więc kolejna sprawa
Napaść rzecz oczywista
Tak samo tam na rodówce
Tej naszej no zobacz jacy
Niby zdziwieni że psy szczekają
To trzeba przecież tak poujadać
Żeby nas stamtąd wywalić
Najlepiej z hukiem łajdackim
Że przecież niby wszystko zawsze
Jest naszą winą
A tak naprawdę partykularnie
Tam też różni łajdacy
Chcą się lub muszą
Zasługiwać tym bandytom
Bo oni działają nie tylko
Przekupstwem ale i szantażem
A że to bestie
To łatwiej przecież poświęcić kogoś
Niż swoje i siebie
Tak samo na tych wsiach
Według tej samej łajdackiej zasady
Byleby tylko bestie bandyckie
Były zadowolone to przecież można
Poświęcić niewinnych tej nienawiści bandyckiej
A że Bóg to trochę
Jednak inaczej widzi
To cóż zawsze można powiedzieć
Że się w to choćby nie wierzy
Czy się nie wie
Bóg jednak zadziała właśnie dlatego
Że udają łajdactwa niby przypadkowo
Ci różni bydlacy bydlaczki
Tu tam i siam
Dlatego właśnie bo to
Nie jest nic innego
Niż obłuda najgorsza
Bo prowadząca do zbrodni
Na nie się zgadzająca
I je aprobującą
A nawet wychodząca im kłamliwie
Na przeciw bo łajdacy myślą
Że własne dupy ochronią sorry
Jak świat cały w ogniu
Po prostu spłonie
Debile i głupcy
Bo chyba nie można
Tego inaczej nazwać
Skoro pokładają nadzieję
W zbrodniach bandyckich i kłamstwach
A nie w Bożych sprawach

Podobnie działają też trochę zresztą
Inni bandyccy służalcy
Uniżeni w bandyckich kłamstwach
I chcący się paprać
We wszelkich ich zbrodniach
Te bandyckie miśki i inni
Bandyccy służbiści czy tam jacy
Ochraniaczyki zła totalności bandytów)

Storm of Soul – Wilk bez stada

Na zdj. Mi aż tak bardzo
Na życiu nie zależy
Bardziej to robię dla was
Paradoksalnie dla tych wszystkich też
Którzy negują Boże sprawy
Wystawiając siebie i świat
Na niebezpieczeństwo całkowitego wszystkiego zniszczenia
Bo Bogu nie przeszkadza
Zrobić co On ma zrobić
Czy się w niego wierzy
Czy może przeciwnie
I czy się Go neguje
On jest większy niż wszystko
Na przekór kłamstwom łajdackim bandytów
Dlatego nieustannie tu tworzę
A może ktoś przejrzy
Na oczy ktoś też jeszcze
Że ci wszyscy igrają
Z życiem tego całego świata
Tą szatańską bandycką obłudną igraszką
Szatanowi też zależy na świata
Tego zniszczeniu stąd to wszystko
A jednak sztuka jest sztuką
Lecz pomimo metafizycznej warstwy
Powinna też nieść prawdę
I paradoksalnie sztuką może być
Coś pozornie nic niewarte
Zwłaszcza gdy odsłania Boże prawdy
Jak choćby to dzieło
Naszego pieska Sławika
Odpowiednio przeformowanego kapelusza słomianego
A przedstawionego w odpowiednim świetle
Jak postać jakaś może maska
Kogo sami dopowiedzcie sobie
Bo sztuka prawdziwa też zakłada
Zawsze różne możliwości interpretacji
Byleby zgodne z Bożym
Funkcjonowaniem rzeczywistości ludzkiej
Sztuka jako akt także
Współpracy z Bożym dziełem
Kreacja podług Bożych wartości
I pies to może zrobić
Przypadkiem czy nie przypadkiem
W przeciwieństwie jednak
Do tych wszystkich niby artystów
Którzy antywartości promują
Z diabłem wtedy
Nie z kreacją Bożą współpracują

*S-ana-h* & Krzysztof Zalewski – Eviva L’arte