
Czym ja jestem to się
Kiedyś okaże w Bogu
Oby nie za późno
I czym jest moja modlitwa
Choćby o odpust zupełny
Dla jakiegoś zmarłego i bynajmniej
Nie ja sam siebie tym
Uczyniłem lecz jest to wyraz
Bożej łaski i Jego wybrania
Całkowicie niezależnego ode mnie
Ja na to nie zasłużyłem
I niczym lecz staram się
Tylko na to dobrze odpowiadać
A sam siebie przecież ja
Uznałem za śmiecia za ten
„Płód poroniony” i nawet próbowałem
Się unicestwić kiedyś lecz tak
Się nie stało Bożym wyrokiem
Właśnie wtedy gdy sam zostałem
A dzięki łasce Bożej teraz
Jestem kim jestem i się
Okaże jeszcze kim w Bogu
Ja będę całkowicie podług Niego
Jego łaski i odpowiedzi na nią
Podobnie z żoną to Bóg
Ją wybrał dla mnie osobiście
I ja mam być wierny
Tylko temu wyborowi całkowicie
Wbrew tym zepsutym wszystkim szatanom
Nawet kosztem własnego życia
Bo taki jest wyraz tu
Bożej woli dla mnie
A Bóg może wybierać przecież
Kogo i jak chce
Do swoich dzieł tu także
W walce z tym szataństwem
O to małżeństwo o rodziny
I wszystko co ich stanowi
Wbrew złości nienawiści bestii łajdactwa
I to wszystko nie powoduje
Bynajmniej u mnie pychy czy
W sobie zadufania lecz pokorę
W odpowiedzi stanu tej łaski
Całkowicie zgodnej z Bożą Opatrznością
Co mi Boże dopomóż zawsze
Wbrew tym wszelkim kłamstwom szatańskim

I ani mi Ani
Z nami naszymi i naszym
I lepiej nie wystawiajcie
Na próbę Bożej cierpliwości
I sprawiedliwości i niech spadają
Wszelcy zepsuci bestie i łajdacy
Się od nas naszego i naszych
Skutecznie wreszcie odwalą
I słowo jeszcze o tych
Bestiach ich zbrodniach i tych
Którzy to chwalą czy popierają
Mordują szatany ciągle dalej
Obróci się to jeszcze wszystko
I na nich ten hołd
Sromotny w zbrodniach oddawany szatanowi
A czas ich już policzony
I cały świat zapłaci
Za ich szataństwa jeśli one
Się nie zatrzymają jak powinno
Być w Bogu wszystko a
Nie podług bestii łajdactwa szatana
Jezu ufam Tobie ave Maria
Efraim – Miałem Pana zawsze przed oczami
Dopisek w odpowiedzi
To ja was teraz nauczę
Szatany bestie i łajdaki wszelakie
Czytać teksty duchowe poetyckie odpowiednio
Bo te obłudniki choćby ilustracje
Te muzyczne czy zresztą jakie
Które przybliżają różne tła tylko
Choćby duchowe nastroje interpretują szatany
Dosłownie jak bym ja pisał
Te teksty muzyczne i oczywiście
W ten sposób jak to
Akurat pasuje tym obłudnikom wierutnym
Jakby poezja i jej ilustracja
Były czymś koherentnym i jednoznacznym
Zepsute sromotne szatany jak tu
W tej piosence że niby
„Ja mam w sercu zło”
Obłudniki podłe wobec tego właśnie
Oświadczam szatany że nie mam
W sercu zła żadnego obłudnicy
Bo oni wszystko przekręcają szatańsko
Na niekorzyść dzieci Bożych
Byleby tylko to się zgadzało
Z ich podłymi kłamstwami
I zbrodniami do których te
Szatany bestie i łajdacy dążą
Złowrogo nienawistnie nieustannie i wszystko
Tak oni przeciwko dzieciom Bożym
„Jak oni mogą ujść potępienia
W piekle” ci popaprani obłudnicy
Którzy poezję i jej ilustracje
Traktują jak traktat matematyczny wykolejeńcy
Wobec prawdy Bożej interpretacji duchowej
Bo podług złej woli u
Nich jest to wszystko