Nie lubię jakoś sadzić komplementów
Tak jak nie lubię wcale
Gdy mi się bezrefleksyjnie kadzi
A Ty wiesz żono że
Jesteś w sercu moim
Z całym dobrodziejstwem spraw Bożych
I tych ludzkich podług głębi
Uczuć wartości dążeń celów prawdy
Dobra i miłości tobie najpierw
Zaraz po Bogu w porządku
Właściwym ludzkiej miłości

Na drugiego człowieka otwartość
Czasem aż za bardzo
By dać z siebie
Więcej nawet niż by wypadało

Gościnność serca dla każdego
Tak naprawdę jest w nim
U ciebie właściwe miejsce
Choć nie zawsze da się
To uskutecznić w tych czasach
Dominacji obłudy i złych ludzi

Spojrzenie wykraczające poza powierzchnię
Z próbą pełnego zrozumienia
Tolerancja dla otoczenia nawet jeśli
Można się tym trochę sparzyć

Relacyjność piękna to ciebie wypełnia
Otwartość na drugiego czasem nawet
Zbyt dużym kosztem samej siebie

Trwanie w Bożych wartościach
Mimo różnych trudnych sytuacji
Których los nam nie szczędzi
Mnie wspieranie i innych

Wierność czysta na przekór
Zdrad wszelkich tego świata
Co nie znaczy że błędów
Przecież nie popełniamy
Rodzinność przyjacielskość choć bywa
Że trudno to uskutecznić

Życie z przesłaniem dla innych
Dzieci w szkole i bliskich
Podług intratnych wartości człowieczeństwa uniwersum

Precyzja i piękno słowa
Się wyrażania spojrzenie uśmiechem
Które ty realizujesz w pełni
Mimo zmęczenia trwanie w nadziei

I mimo że małe
Te moje słowa chciałbym ci
Tu zwrócić ten szacunek
Którym dążysz mnie innych ludzi
I mimo upadków różnych naszych
To wspólne trwanie niech wypełnia
Jestestwo nasze na drodze małżeńskiej
Do której Bóg nas powołał
To jest nasz największy i
Zarazem najpiękniejszy obowiązek choć przebiega
On może bez współczesnego blichtru
Powierzchowności i realizacji czyichś uprzedzeń
Ale tak ma być
W Bogu podług dróg naszych
Które zawsze się łączą odpowiednio

Stachursky – Tylko ty

A twoja upartość przeciwko której
Się też buntuję czasem
Niejednokrotnie mogła spowodować się przestrojenie
Jednak na bardziej fale Boże
Trwamy w tej miłości czystej