Ideał przewrotności szatańskiej bestii łajdaków
Prześladować na każdym kroku
Jak nie zabić to zniewolić
Lub chociaż jakoś by zaszkodzić
A można i wszystko razem
Przez podległych znieprawieniu bestii różnych łajdaków
Na przemian i jednocześnie
Szatański wprost ideał bestii
Zresztą wszystkich zepsuć moralnie złajdaczyć
Ku złu dla nas naszego
I naszych też ideał szatanów
A największą zdobyczą bestialskich obłudników
Jest przewrotnymi uczynić wierzących katolików
Na każdego oni przecież znajdą
Swój szantaż bestialski by postępowali
Z szatańskim rozmysłem nam przeciwko
Zwłaszcza gdy są nam blisko
Choćby sąsiedzi wiedzą jak to
Wykorzystywać szatany by łajdaczyli wszyscy
Podług ich tez szatańskiego obłędu
Zresztą wszelkich najlepiej by wszyscy
Wpisywali się w szatańskie oskarżenia
Bestii choćby o naszym oczywiście
A jakże niedostosowaniu społecznym
Jedni mają zabić inni szkodzić
Jeszcze inni jak ci misiowi
Obłudnicy i inni służbowi no
Zobacz stróże prawa a postępować
Mają prostacko podług kłamstw ku
Prowokacjom odpowiednim oczywiście zepsutym bestii
Tak wszelkie zresztą służbistowe łajdactwo
Czy wszelcy ochraniaczyki różne choćby
Które przemocą mają współtworzyć zbrodnie
Wszelkie zresztą obłudne tych szatanów
I chyba tak jest u
Tego całego obłudnego łajdactwa
Że ich nienawiść wynikającą z
Mówiąc delikatnie wszelkiego nieuporządkowania moralnego
Nakręca zawiść że ja się
Ośmielam to wszystko opisywać odpowiednio
A przecież oni są lepsi
W złu oczywiście może bogatsi
Pogardzają też tymi małymi dziećmi
Bożymi zresztą wszelkimi bo uważają
Obłudnicy szatańscy że mają prawo
Decydować o czyimś życiu wolności
Stanie posiadania czy stanie trwania
W łasce jak choćby to
Małżeństwo nasze oczywiście nie przeszkadzają
Łajdakom inne propozycje podług zepsucia
Moralnego ich i bestii
Co do mojego stanu trwania
Ale do tego nie dojdzie
Bo daj Boże nie będę
Nigdy uczestniczył w tym zepsuciu
By podług obłudników zaprzeczać tej
Bożej łasce stanu sakramentu małżeństwa
I to im się nie podoba
Bo przecież szantażują bestie zawsze
I trzeba tą moją żonę
Podług obłudników szatańskich złożyć w
Ofierze jej życie wolność zdrowie
Na ołtarzu bestii i szatana
Nie widzą oczywiście obłudnicy tu
Zaprzeczenia wszelkich Bożych spraw wartości
Ale tak nie będzie
Wbrew tym obłudnikom zresztą wszelkim
Tak mi Boże dopomóż
Bestie mszczą się zawsze oczywiście
Choćby wobec ofiar ich bestialstw
Niewinnych męczenników tego obłędnego szataństwa
Ale ja się ugiąć tu
Nie mogę bo nie przed
Bestiami ja stoją zawsze najpierw
I nie przed wszelkim łajdactwem
Lecz przed trybunałem Bożym
Także w głębi właściwie ukształtowanego
Sumienia i porywów serca najczęstszych
Nie podług przemocy szatanów mam
Ja postępować lecz w łączności
Zawsze z Bogiem i wartościami niezmiennymi
Co podważać chcą właśnie szatany
Podług relatywizacji ideologicznej wszystkich wartości
Jednak ja zawsze będę postępował
Według sumienia i praw Bożych
Tak naprawdę niezmiennych i odwiecznych
Nie podług przemocy szatańskiej bestii
I równie zepsutego łajdactwa zresztą
W czym mi Boże dopomóż
Wbrew tym wszelkim obłudniom zbrodniczym
I ich żądzy wszelkich zbrodni
Obłąkanych szatańsko wbrew tej wszelkiej
Potępieńczej sprzedawczykowej demoralizacji i zepsuciu
Wszelkim moralnym dusz serc ludzkich
Skoro nie widzą tego wszystkiego
To zatracili już wrażliwość prawdziwą
Na wszelkie ważkie sprawy Boże
I wypieprzajcie ode mnie obłudnicy
Ze swym sprzedawczykowstwem chorym którymi
Mi chcecie płacić za zdradę
Wartości ludzkich prawdziwych i Bożych
Nigdy mnie do tego nie
Przysposobicie bo ja wolę umrzeć
Niż być łajdackim zdrajcą sprzedawczykiem
A co proponują mi szatany
Co chwilę internetowo w telefonie
Idźcie precz z tym całym
Waszym chorym obłędnie zepsuciem szatańskim
Czemu obludnicy bo *Temu* właśnie
Jezu ufam Tobie ave Maria

I ani mi Ani i z nami
Naszymi i naszym zepsute zdemoralizowaniem szatańskim
Bestie i łajdacy jacykolwiek zresztą idźcie precz
Od nas i wszelkich prawdziwych Bożych dzieci